sobota, 29 marzec 2014 09:54

Dorota Miłoszewska: Koniec Zachodu w rozważaniach Charlesa Kupchana

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

sundown dr Dorota Miłoszewska

Charles Kupchan jest zaliczany do posthegemonicznego nurtu w amerykańskich badaniach dotyczących ładu globalnego, który – obok Roberta Kagana – wyznaje tezę o rozejściu się świata zachodniego. Dowodzi on, że stosunki USA-UE mogą przybrać kształt zderzenia cywilizacji w ramach podzielonego systemu transatlantyckiego.

 

 Zderzenie cywilizacji nie nastąpi pomiędzy Zachodem a resztą świata,
ale pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Nieświadomi
Amerykanie powinni coraz bardziej zdawać sobie sprawę z pogłębiającego
się rozpadu cywilizacji zachodniej.
Charles Kupchan [1]

Amerykański politolog Samuel Huntington w swoim słynnym dziele "Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego" [Warszawa 2003] opisał sceptycznie przyszłość historii. Stwierdził on, że stosunki międzynarodowe XX i XXI w. zdominują zderzenia pomiędzy cywilizacjami, jak również wewnątrz nich [2]. Na kanwie jego poglądów Charles Kupchan stworzył teorię rozejścia się dróg Ameryki i Europy, wyjaśniającą tzw. dryf transatlantycki [3].

Ch. Kupchan jest jednym z orędowników wzmocnienia potęgi i pozycji Unii Europejskiej na arenie międzynarodowej. Profesor z Georgetown University uważa, że nadchodzi powolny upadek dominacji Stanów Zjednoczonych na arenie globalnej. Wynika to z amerykańskiego mesjanizmu, który ma za zadanie nieść dobro całemu światu, natomiast w rzeczywistości jest tylko amerykańską racją stanu – czyli wąsko pojętym interesem tego państwa [4]. Ameryka żyje nadal w świecie równowagi sił, hegemonii, jakby nie zauważając potencjalnych konkurentów na globalnej szachownicy. Jej wyznacznikiem jest siła, a nie dyplomacja. Jest ona najbardziej rozwiniętym technologicznie państwem, ma największą gospodarkę, jak również potencjał obronny, na który wydaje więcej niż pozostałe państwa [5]. Obce jest temu hegemonowi jednak „miękkie bezpieczeństwo” – tzw. soft power, woli ono przekonywać państwa do danego działania siłą oręża, a nie argumentów [6]. Jej polityka jest pełna unilateralnych decyzji, co pokazują takie przykłady jak: niechęć do zaakceptowania jurysdykcji Międzynarodowego Trybunału Karnego, brak podpisu pod Protokołem z Kioto, dotyczącego redukcji emisji gazów cieplarnianych do atmosfery, doktryna prewencyjna, bezpośrednio związana z agresją na Irak – jest więc jasne, że ani rząd amerykański, ani Kongres nie akceptuje konieczności lub potrzeby współzależności, ani też jej następstw, czyli otwartości i wzajemnej ingerencji w stopniu w jakim obecnie akceptuje je większość rządów europejskich [7].

Stany Zjednoczone zupełnie nie dostrzegają wyzwań, jakie stawiają przemiany europejskie. Waszyngtońscy politycy postrzegają UE w najlepszym wypadku jako silny i sprawny blok handlowy, w najgorszym zaś widzą w niej zbieraninę niewydarzonych sojuszników w kółko narzekających na ciężką rękę Ameryki. Większość amerykańskich ekspertów bagatelizuje dzisiejsze rozbieżności wartości pomiędzy USA i UE, sądząc, że sojusz w gronie demokracji atlantyckich stał się tak oczywistym elementem życia codziennego, iż całkowite rozejście się UE i USA wydaje się graniczyć z absurdem [8]. Amerykę i Europę wciąż jeszcze trzymają razem więzy historyczne oraz przywiązanie do tej samej tradycji demokratycznej, ale i one zaczynają te państwa coraz bardziej dzielić, rozziew pomiędzy nimi się pogłębia [9]. Poniższa tabela przedstawia rozbieżności w kulturze strategicznej pomiędzy USA i UE, które są cały czas aktualne.

Tab. 1. Różnice w kulturze strategicznej w ramach systemu transatlantyckiego w latach 2001–2004

tab01_Ch_Kupchan

Źródło: R. Potocki, Postpaństwowość UE w kontekście rozważań Roberta Coopera [w:] Suwerenność państwa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, red. Z. Leszczyński, S. Sadowski Warszawa 2005, s. 265.

Te różnice dzielą oba państwa bardzo silnie, dlatego też Ch. Kupchan kreśląc swoja wizję rozpadu Zachodu, przestrzega przede wszystkim Stany Zjednoczone przed polityką opartą tylko na sile. Widać więc z powyższego, że w swoich pesymistycznych rozważaniach chciałby widzieć Europę i Amerykę mówiącą jednym głosem w najważniejszych sprawach dotyczących bezpieczeństwa światowego. To co jednoczy oba podmioty międzynarodowe to właśnie przekonanie, że nie można dopuścić do poszerzania się przepaści transatlantyckiej.

Faktem jest, że wraz z zakończeniem zimnowojennej konfrontacji atlantycka wspólnota utraciła ważne spoiwo, jakim było przez ponad 40 lat radzieckie zagrożenie. Zdaniem autora „Końca ery Stanów Zjednoczonych”, wraz z zanikiem zagrożenia sowieckiego skończyło się europejskie uzależnienie od USA w sprawach bezpieczeństwa. Jednocześnie coraz silniejsza integracja Europy po raz pierwszy wytworzyła na Starym Kontynencie wolę polityczną i poczucie zbiorowej tożsamości na tyle silne, by Europejczycy mogli powiedzieć „nie” Amerykanom [10]. Świat po zimnej wojnie stał się o tyle niebezpieczniejszy, że pojawiły się nowe wyzwania, jak np. terroryzm międzynarodowy, wojna informatyczna, zagrożenia asymetryczne, zastępujące rywalizację dwublokową [11]. Natomiast stanowiska USA oraz Europy wobec tych nowych zagrożeń, związanych z procesem globalizacji, są bardzo różne. Utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa światowego jest głównym wyznacznikiem polityki USA i UE, najważniejszą sprawą staje się dla tych państw utrzymanie pokoju i możliwe wczesne zapobieganie potencjalnym kryzysom. Wynika to z dwóch powodów: uzależnienia amerykańskiej i europejskiej gospodarki od importu nośników energetycznych oraz dużej wrażliwości, zwłaszcza UE na stan światowej koniunktury gospodarczej [12]. Obie potęgi prowadzą politykę zewnętrzną o odmiennym charakterze. W amerykańskiej polityce zagranicznej zdecydowany priorytet mają tradycyjne sprawy bezpieczeństwa. Wynika to z roli, jaką Stany Zjednoczone przyjęły po drugiej wojnie swiatowej, kiedy musiały prowadzić globalną walkę z komunizmem, jednocześnie zapewniając stabilność takim regionom, jak np. Bliski Wschód. Choć komunizm upadł, pojawiły się nowe zagrożenia, co w konsekwencji prowadzi do tego, że USA koncentrują się głównie na eliminacji zagrożeń dla bezpieczeństwa własnego lub międzynarodowego, zapewnieniu bezpieczeństwa morskich szlaków komunikacyjnych i globalnego rynku ropy oraz utrzymania równowagi sił w kluczowych dla nich regionach świata (Europa, Bliski Wschód, dalekowschodnia Azja) [13]. To interesy i wymogi polityki bezpieczeństwa decydują w ogromnej mierze o doborze przez Waszyngton środków i metod tej polityki. Europa natomiast po doświadczeniach I wojny światowej i używaniu siły w nadmiarze, po zimnej wojnie podchodzi do problemów z większą subtelnością i wyrafinowaniem. UE stara się wpłynąć na innych bardziej delikatnie, okrężnymi metodami. Lepiej znosi porażki i potrafi cierpliwie czekać na efekty swoich działań. Europejczycy wolą pokojowe rozwiązania, przedkładają negocjacje, dyplomację i perswazję nad przymus. Przy rozstrzyganiu wszelkiego rodzaju sporów odwołują się do prawa międzynarodowego, powszechnie obowiązujących konwencji oraz międzynarodowej opinii publicznej [14]. Widać więc z powyższego, że oba podmioty międzynarodowe łączy wspólny cel dotyczący bezpieczeństwa światowego, aczkolwiek różne prowadzą do niego środki.

Ch. Kupchan w swoich rozważaniach nad rozpadem Zachodu wiele zarzuca Stanom Zjednoczonym, jak również Unii Europejskiej. USA prowadzą według niego nierozważną politykę zagraniczną opartą na działaniach militarnych, co jest bezpośrednio związane z unilateralizmem. Obejmując urząd prezydenta w 2001 r. G. W. Bush, wierzył że Ameryka wygra każdą wojnę, będzie niezniszczalna. Okazało się zupełnie inaczej, czego przykładem był atak na World Trade Center 11 IX 2001 r. Od tego momentu Stany Zjednoczone angażując się w kolejne działania militarne za każdym razem udowadniają, że są niepokonane. Wejście do Iraku pomimo rezolucji ONZ, nieliczenie się z prawem międzynarodowym podzieliło USA i UE. Sam Kongres amerykański jest tak zróżnicowany ideologicznie jak nigdy przez ostatnie 100 lat [15]. Demokraci uważają, że terroryzm wygra, a Ameryka przegra. Natomiast Republikanie, pomimo nieprzychylnych sondaży, sądzą, że siła zwycięży terroryzm międzynarodowy, a dominacja USA nie jest tylko krótką chwilą, która przeminie [16]. Ch. Kupchan porównuje prezydenturę F. D. Roosvelta i G. W. Busha, twierdząc, że temu drugiemu zabrakło politycznej strategii, aby zaangażować Stany Zjednoczone w multilateralizm – sojusze, partnerstwo oraz poparcie ze strony innych aktorów sceny międzynarodowej. Zamiast takiej polityki, przyczynił się on do wzmocnienia podziału transatlantyckiego [17]. Wymienia on więc trzy zalecenia pod adresem administracji Busha, aby ów przepaść się nie powiększała, co prezentuje poniższa tabela.

Tab. 2. Zalecenia w polityce zagranicznej administracji G. W. Busha wobec poprawy stosunków z partnerem europejskim

tab02_Ch_Kupchan

Źródło: Opracowanie autorki na podstawie: Ch. Kupchan, The End of the American Era. U. S. Foreign Policy and the Geopolitics Twenty-First Century, New York 2002, s. 33-35, 36-37. Zob. także: J. Shea, Szerszy Atlantyk? – http://www.nato.int/docu/review/2004/issue2/polish/book.html (03.05.2008).

Od reelekcji Busha sygnały wobec utrzymania dobrych stosunków z Europą są pozytywne. Problem polega na tym, czy amerykański prezydent będzie chciał zmienić swoją politykę, aby wyjść naprzeciw troskom Europejczyków. W pewnych sprawach jest on nieugięty, jak np. protokół z Kioto, czy inne umowy międzynarodowe [18].

Unia Europejska natomiast musi się uporać z problemem swojego zjednoczenia. Nie jest ona strukturą tak demokratyczną, jaką powinna być, a jej biurokracja tak przejrzysta i wrażliwa na głos społeczeństwa. Jednakże UE udało się poskromić siły rozdzierające Europę. Dzięki integracji europejskiej, wielka potęga tego kontynentu może ujawnić się bez tarć, które antagonizowały jego odrębne części [19]. Europa ma problemy wewnętrzne, przede wszystkim z samookreśleniem swojej roli na arenie międzynarodowej, przepływem swoich granic – napływ ludności muzułmańskiej powoduje zróżnicowanie wewnątrz niej samej, co sprzyja zanikowi kultury europejskiej. 25 członków „Wspólnoty ojczyzn” jest bardzo różnie rozwiniętych pod względem ekonomicznym, jak również politycznym. Pojawia się także pytanie o państwa kandydujące do UE, czy nie naruszą one wraz ze swymi wewnętrznymi problemami europejskiej potęgi [20]. Jednakże pomimo tych trudności Europa pokazała w ciągu procesu swojej integracji potęgę swojej ekonomii [21]. UE nie dysponuje także siłami militarnymi, gdyż woli ona wydawać swoje fundusze właśnie na rozwój strukturalny, a nie wojsko. Jednocześnie Sojusz Atlantycki broni militarnie zarówno USA, jak i Unię, więc jest on dla Europy parasolem bezpieczeństwa, co jest dla niej bardzo korzystnym rozwiązaniem. Z drugiej strony upadek europejskiej „miękkiej polityki” np. w byłych republikach radzieckich, Turcji i na Bałkanach, dowodzi, że „miękkość” tejże polityki w dłuższej perspektywie może budzić sympatię, ale niekoniecznie poważanie. Wprawdzie akceptacja działań przez opinię publiczną odgrywa coraz większą rolę w polityce światowej, ale UE nie może popełnić błędu polegającego na myleniu popularności z potęgą [22]. Zatem, Europejczycy preferują współpracę wielostronną, ponieważ widzą użyteczność w jej aspektach proceduralnych, które dają każdemu prawo do wypowiedzenia się, podczas gdy badacze i politycy w Stanach Zjednoczonych w większości postrzegają multilateralizm w kategoriach jego skuteczności przy rozwiązywaniu problemów, tzn. jako środek prowadzący do celu [23]. Widząc nieskuteczność tej metody państwo to odwołuje się do czynnika militarnego.

Ch. Kupchan dostrzegając te różnice dzielące politykę Stanów Zjednoczonych i Europy, porównuje te dwa podmioty globalnej szachownicy z losem cesarstwa rzymskiego, które się podzieliło po podjętej u schyłku trzeciego stulecia przez Dioklecjana decyzji rozczłonkowania Imperium na dwie połowy – wschodnią i zachodnią. Doprowadziło to do ustanowienia drugiej stolicy w Bizancjum (od 324 r. Konstantynopolu). Pomimo niewątpliwie wspólnego dziedzictwa, Rzym i Konstantynopol stały się rywalami. Wspólna religia zaczęła być targana niekończącymi się dysputami dotyczącymi tak doktryny jak i władzy [24]. Bizancjum, które kiedyś zakwestionowało dominującą rolę Rzymu, jest jakby Unią Europejską, która dzisiaj zaczyna podkopywać pozycję USA. Autor koncepcji rozpadu Zachodu twierdzi, że poróżnienie w kwestii wartości Konstantynopola oraz Rzymu jest tym samym, co dziś spotyka Amerykę i Europę. Po obu stronach Atlantyku są różne modele społeczeństw, kultury, wartości itp.

Czytając książki takich uczonych jak Robert Kagan, Samuel. Huntington, Joseph. Nye oraz John Mershaimer, można zauważyć ich obawy przed rozłąką transatlantycką i dominacją jedynej superpotęgi, jaką są Stany Zjednoczone. Oni, tak jak Ch. Kupchan, przestrzegają USA przed nierozważną polityką, przywództwu opartemu na sile oraz potencjalnymi partnerami, których atrybutów siły nie można lekceważyć. Dostrzegają oni także wzajemną współpracę USA i UE, widoczną m.in. w sprawie pokojowego wykorzystania broni atomowej przez Iran, obustronnej wymiany handlowej, czy procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie. Podczas reelekcji G. W. Busha w 2004 r., w jednym z wywiadów Profesor stwierdził: „Jeżeli nawet polityka Busha zostanie unilateralna z powodów ideologicznych, pragmatyzm zmusi go do szukania partnerów w rozwiązywaniu poszczególnych problemów” [25]. Jednocześnie zaznaczył, że najważniejszym sojusznikiem współpracy dla tego państwa powinna być Unia Europejska, z którą stosunki zostały nadwyrężone choćby w kwestii Iraku i należy je małymi krokami odbudowywać [26]. Kilkudziesięciu ekspertów do spraw polityki zagranicznej z USA i Europy , napisało w liście poprzedzającą wizytę Busha w Europie w 2005 r., że „partnerstwo transatlantyckie pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi musi trwać, bo od niego zależy nasza przyszłość” [27]. Celem europejskich wysiłków nie jest więc zerwanie transatlantyckiego współdziałania – według powyższych słów zamieszczonych w liście. Jest nim dokonanie zmiany układu sił, stworzenie faktów wymuszających na Stanach Zjednoczonych partnerskie traktowanie atomizującej się oraz coraz to bardziej zjednoczonej Europy. Ch. Kupchan pisząc o różnicach i potencjalnej rozłące Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej, ma jednak nadzieję, że współpraca w różnych sektorach pomiędzy nimi nie doprowadzi do tej przepaści. W końcu społeczeństwa w USA i Europie podobnie postrzegają najważniejsze międzynarodowe zagrożenia, różnią się natomiast w kwestii sposobów przeciwdziałania im [28].

Podsumowując, ścisła współpraca USA i jednoczącej się Europy jest zatem możliwa, choć nie będzie to łatwy proces. Oprócz różnic w potencjałach i posiadanych środkach Europejczyków i Amerykanów dzielą dość istotne różnice w percepcji międzynarodowej rzeczywistości. Inaczej wyobrażają sobie także reguły, jakie powinny w niej panować. Obie strony wyrażają gotowość współpracy, ale każda inaczej wyobraża sobie warunki, na jakich miałaby ona być prowadzona. Stany Zjednoczone będą musiały przyzwyczajać się powoli do sytuacji dzielenia się z Europejczykami odpowiedzialnością, kosztami i prawem do współdecydowania. Działanie w ramach rzeczywistego partnerstwa będzie bowiem dla nich doświadczeniem historycznie nowym. Natomiast dla Unii Europejskiej najistotniejsze jest to, czy będzie w stanie występować na zewnątrz jako jednolity podmiot oraz w jakim stopniu będzie skłonna podjąć się odpowiedzialności za stan bezpieczeństwa światowego. Jest w sferze przypuszczeń, czy społeczeństwa europejskie zgodzą się na takie globalne zobowiązania, jak również, w jakim stopniu Stany Zjednoczone przyzwolą na ów współpracę. Jedyne co można na razie wnioskować to, iż ta współpraca stopniowo, lecz nieuchronnie będzie zmierzać w stronę nowego partnerstwa XXI wieku [29].

Fot. stuntgranny.com

LITERATURA PRZEDMIOTU
Bielecki T., Transatlantyckie partnerstwo w szczegółach, „Gazeta Wyborcza” 12 II 2005.
Cooper R., Pękanie granic. Porządek i chaos w XXI wieku, Poznań 2005.
Debata z Ch. Kupchanem, Małżeństwo z rozsądku w obliczu próby – http://www.dziennik.pl/dziennik/europa/article46621/Malzenstwo_z_rozsadku_w_obliczu_proby.html?service= print (03.05.2008).
Kagan R., Potęga i raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata, Warszawa 2003.
Krastev I., Leonard M., Supermocarstwo Europa, „Wprost” 27 XII 2007.
Kupchan Ch., Is the EU Destined to Fail – http://www.theglobalist.com/storyid.aspx?StoryId=5383 (03.05.2008).
Kupchan Ch, Koniec Zachodu? – http://www.niniwa2.cba.pl/konieczachodu.htm (08.05.2008).
Kupchan Ch., Making Peace with Americans – http://www.cfr.org/publication/14583/making_peace_with_americans.html?breadcrumb=%Fbios%2F68%Fcharles_a_kupchan%3F
groupby%3D3%26hide%3D1%26id%3D68%26filter%3D2007 (03.05.2008).
Kupchan Ch., The End of the American Era. U. S. Foreign Policy and the Geopolitics
of the Twenty-First Century, New York 2002.
Kupchan Ch., The End of the West, “The Atlantic Montly” XI 2002.
Kupchan Ch., The Transatlantic Turnaround – http://ctr.org/publication/15622/transatlantic_turnaround.html?breadcrumb=%Fbios%2F68%2Fcharles_a_kupchan%3F groundby%3D3%26hide%3DI%26id%3D68%2filter%3D2008 (03.05.2008).
Michałowska G., Porządek międzynarodowy w perspektywie paradygmatu cywilizacyjnego [w:] Porządek międzynarodowy u progu XXI wieku, red. R. Kuźniar, Warszawa 2005.
Nye J., Soft Power. The Means to Success in World Politics, New York 2004 (wyd. polskie: Idem, Soft Power. Jak osiągnąć sukces w polityce światowej, Warszawa 2007).
Osica O., Czy Polska Jest Zivilmacht? [w:] Niemcy jako mocarstwo cywilne. Studia
nad niemiecką polityką zagraniczną, red. K. Bachman, P. Buras, Wrocław 2006.
Paszewski T., Europa i Stany Zjednoczone – nowe partnerstwo?, „Sprawy Międzynarodowe” 2007, nr 1.
Potocki R., Postpaństwowość UE w kontekście rozważań Roberta Coopera [w:] Suwerenność państwa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, red. Z. Leszczyński,
S. Sadowski Warszawa 2005.
Shea J., Szerszy Atlantyk? – http://www.nato.int/docu/review/2004/issue2/polish/bookhtml (03.05.2008).
Wywiad z Ch. Kupchanem, USA i Europa: przepaść pozostanie? – http:/ /www.gazeta.pl/ wiadomosci/1,53621,2444575.html (03.05.2008).

___________________________________________
1. Ch. Kupchan, The End of the West, “The Atlantic Montly” XI 2002, s. 2.
2. Teza „zderzenia cywilizacji” S. Huntingtona jest zaliczana do jednego z paradygmatów cywilizacyjnych. Ów paradygmat sprowadza się do przekonania, że tworzący się pozimnowojenny ład międzynarodowy determinowany będzie przez sprzeczności cywilizacyjne tzn., że dawny konflikt ideologiczny zastąpią konflikty nowego typu, których podstawowym źródłem będą różnice kulturowe. Przed S. Huntingtonem zajmowali się tym paradygmatem filozofowie historii, m.in. Niemiec Oswald Spengler, Anglik Arnold Toynbee, Polak Feliks Koneczny oraz Amerykanin Philip Bagby. Zob. G. Michałowska, Porządek międzynarodowy w perspektywie paradygmatu cywilizacyjnego [w:] Porządek międzynarodowy u progu XXI wieku, red. R. Kuźniar, Warszawa 2005, s. 175-195.
3. Dryf transatlantycki jest tezą stawianą przez wielu badaczy stosunków międzynarodowych. Można w niej zauważyć pewne cechy łączące interesy USA i UE oraz takie, które rozdzielają obie strony. Najważniejszym jednak zadaniem jest niedopuszczenie do sytuacji głębokich sprzeczności pomiędzy partnerami, gdyż groziłoby to ich rozejściem się w inne strony, a to miałoby bezpośredni wpływ na sytuację międzynarodową. Nie należy więc dopuścić do rozpadu świata zachodniego (w jego skład wchodzi Europa oraz Ameryka Północna), gdyż stałoby się to jednym z czynników dysfunkcjonalnych współczesnych stosunków międzynarodowych.
4. Ch. Kupchan, The End of the American Era. U. S. Foreign Policy and the Geopolitics of the Twenty-First Century, New York 2002, s. xiii.
5. Ch. Kupchan, The End of the West, s. 2.
6. Terminu soft power, znanego od czasów starożytności, użył oficjalnie po raz pierwszy Joseph Nye w latach 80. XX w., natomiast w 1991 r. weszło ono do kanonu polityki międzynarodowej. „Miękka polityka” oznacza stosowanie działań multilateralnych, dyplomacji, zachęcania innych graczy stosunków międzynarodowych do danego działania, przekonywania z pomocą wartości oraz emanowania swoją kulturą, a nie przymuszania i przekupywania państw, jak to ma miejsce w przypadku hard power. Zob. J. Nye, Soft Power. The Means to Success in World Politics, New York 2004 (wyd. polskie: Idem, Soft Power. Jak osiągnąć sukces w polityce światowej, Warszawa 2007).
7. Ch. Kupchan, The End of the West, s. 4. Zob. także: R. Cooper, Pękanie granic. Porządek i chaos w XXI wieku, Poznań 2005, s. 65.
8. Ch. Kupchan, Koniec Zachodu? – http://www.niniwa2.cba.pl/konieczachodu.htm (08.05.2008).
9. Ibidem.
10. Ch. Kupchan, The End of the American Era, s. 41.
11. Ibidem.
12. T. Paszewski, Europa i Stany Zjednoczone – nowe partnerstwo?, „Sprawy Międzynarodowe” 2007, nr 1, s. 35.
13. Ibidem, s. 40.
14. R. Kagan, Potęga i raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata, Warszawa 2003, s. 11.
15. Ch. Kupchan, Making Peace with Americans – http://www.cfr.org/publication/14583/making_ peace_with_americans.html?breadcrumb=%Fbios%2F68%Fcharles_a_kupchan%3Fgroupby%3D3%26hide%3D1%26id%3D68%26filter%3D2007 (03.05.2008).
16. Ch. Kupchan, The End of the American Era, s. 29.
17. Ch. Kupchan, The Transatlantic Turnaround – http://ctr.org/publication/15622/transatlantic_ turnaround.html?breadcrumb=%Fbios%2F68%2Fcharles_a_kupchan%3Fgroundby%3D3%26hide%3DI%26id%3D68%2filter%3D2008 (03.05.2008).
18. Ch. Kupchan, The End of the American Era, s. 219-220.
19. Debata z Ch. Kupchanem, Małżeństwo z rozsądku w obliczu próby – http://www.dziennik.pl/dzienik/europa/article46621/Malzenstwo_z_rozsadku_w_obliczu_proby.html?service=print (03.05.2008).
20. Ch. Kupchan, The End of the American Era, s. 149-151.
21. Idem, Is the EU Destined to Fail – http://www.theglobalist.com/storyid.aspx?StoryId=5383 (03.05.2008).
22. I. Krastev, M. Leonard Supermocarstwo Europa, „Wprost” 27 XII 2007, s. 124.
23. O. Osica, Czy Polska Jest Zivilmacht? [w:] Niemcy jako mocarstwo cywilne. Studia nad niemiecką polityką zagraniczną, red. K. Bachman, P. Buras, Wrocław 2006, s. 139.
24. Ch. Kupchan, The End of the West, s. 127, 131.
25. Wywiad z Ch. Kupchanem, USA i Europa: przepaść pozostanie? – http://www.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,2444575.html (03.05.2008).
26. Ibidem.
27. T. Bielecki, Transatlantyckie partnerstwo w szczegółach, „Gazeta Wyborcza” 12 II 2005, s. 14-15.
28. Ch. Kupchan, The End of the West, s. 335-336.
29. T. Paszewski, op.cit., s. 53-54.

Czytany 7525 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04