czwartek, 06 sierpień 2015 07:10

Corrado Fontaneto: Geopolityka rzek

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Corrado Fontaneto

W badaniach historii Europy, które postrzegają ją jako terytorium ziemskie, w przeciwieństwie do analiz skupiających się na jej dziejach morskich, rzeka stanowi jedno z kluczowych zagadnień. Szczególnie istotne są obserwacje dotyczące roli rzek w średniowieczu, ponieważ właśnie w tej epoce rzeka zyskała swoje geopolityczne znaczenie, które udało jej się zachować w kolejnych stuleciach. Jeśli chodzi natomiast o ramy przestrzenne, niniejsza analiza – za wyjątkiem pewnych uzupełnień – nie obejmuje dziejów i roli rzek na pozostałych kontynentach ani modeli społecznych, które są ściśle uzależnione od rozwoju danej cywilizacji.

Ziemia jest matką wszelkich praw – skrywa w sobie swego rodzaju wewnętrzny wymiar sprawiedliwości, regulujący organizację prac związanych z nawadnianiem czy uprawą ziemi, odbywających się według precyzyjnie wytyczonych linii podziału, które składają się na jasny obraz ustanowionego porządku: zawłaszczenie ziemi jest jednocześnie nabyciem prawa, archetypem konstytutywnego procesu prawnego, który pozwala na zajęcie niezależnej pozycji w stosunku do świata zewnętrznego, innych narodów a także w relacjach, w których ziemia stanowi własność podzieloną. Stosując termin nomos, Carl Schmitt definiował go następująco: „pierwotna struktura, dzięki której daje się poznać polityczny i społeczny ład danej wspólnoty (…) zawłaszczenie ziemi oraz konkretny porządek, który się w niej zawiera i który z niej pochodzi. Nomos jest miarą, która służy do podziału terytorium ziemskiego”.

Matka Ziemia daje owoce tylko wtedy, gdy oprócz energii człowieka jest dostępny także niezbędny surowiec – woda. Rozważania nad rolą rzek zdają się potwierdzać słuszność opisanej wcześniej idei nomosu, którą z resztą niewiele osób ośmiela się podważać. W czasach Cesarstwa Rzymskiego dominowały koncepcje uniwersalizmu i ponadnarodowości, zgodnie z którymi w rozmyślaniach o przestrzeni nie można pomijać niezwykle ważnego aspektu, jakim jest istnienie ograniczających ją rzek. Kontynentalne terytorium Europy skupia się wokół trzech systemów rzecznych: Rodan uchodzący do  Morza Śródziemnego, przecinając Genewę, łączy jego zlewisko z samym sercem Europy Środkowej – dzięki dopływom Saône oraz Doubs jego dorzecze sięga aż po Bramę Burgundzką (Burgundische Pforte), zwaną także Bramą Belfortu, gdzie w niewielkiej odległości od źródeł Dunaju łączy się z dorzeczem Renu.

Starożytni Rzymianie byli świadomi faktu, iż dla jednostki polityczno-terytorialnej, takiej jak Cesarstwo Rzymskie, kwestią priorytetową jest utrzymanie władzy nad wspomnianymi już trzema dużymi systemami rzecznymi (tzn. dorzeczem Rodanu, Renu i Dunaju). Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że ich obszar, na którym obserwowano osiedlanie się ludów barbarzyńskich, uznawano za część terytorium cesarstwa (rzeka jako granica). Niekiedy – jak było m.in. w przypadku Ostrogotów i Burgundów –  zawłaszczenie ziemi odbywało się z poszanowaniem ustalonego przez Rzymian ładu przestrzennego, ponieważ plemiona doprowadzały do sytuacji, w której kolejne terytoria przyznawał im sam cesarz. W innych przypadkach dokonywano zawłaszczenia bez względu na istniejącą wcześniej sytuację prawną: przykładem może najazd Longobardów na Italię – w VI w. n.e. doprowadzili oni do zniesienia obowiązującej sytuacji prawnej, przywłaszczając sobie, z użyciem siły, cudzą własność, a następnie dzieląc ją między przedstawicieli wojennej arystokracji, dla której panowania charakterystyczne były ducati [księstwa] oraz arimannia [grupa obdarzonych ziemią wojowników bezpośrednio podlegających królowi]. Niemniej jednak także oni byli świadomi, że rzeka – w tym przypadku Ticino – pełni kluczową rolę, czego dowodem może być fakt, że na swoją stolicę wybrali Pawię (Ticinum). Przekroczenie linii Padu było równoznaczne z przejęciem kontroli nad całą Niziną Padańską: począwszy od VIII w. kupcy z portu Comacchio wykorzystywali Pad jako drogę wodną, dzięki której docierali aż do Pawii, gdzie sprzedawali sól, olej oraz orientalne przyprawy i kupowali zboże, by dostarczyć je regionom nadmorskim (rzeka jako szlak komunikacyjny). Po upadku Imperium Karolińskiego podniesiono kwestię odbudowania potęgi terytorialnej na wzór Cesarstwa Rzymskiego: w średniowieczu przeważała walka na rzecz Rzymu a nie przeciwko niemu. Kościół stanął przed zadaniem zapobieżenia rozpadowi całego świata, jego priorytetem było powstrzymanie – stąd pojęcie katechonu – Antychrysta, który, w przeciwnym razie, miał doprowadzić do całkowitego rozpadu zachodniej cywilizacji.

W związku z oporem Słowian, który z jednej strony wynikał z faktu, iż kusił ich urok Konstantynopola, a z drugiej z obaw dotyczących przyłączenia się do organizacji, która mogłaby ograniczyć ich polityczną niezależność, integracja ludów słowiańskich, zamieszkujących tereny między Łabą a Odrą wymagała użycia broni, środków dyplomatycznych i religijnych (rzeka jako punkt odniesienia dla łacińsko-germańskiego zjednoczenia religijnego): Otton I zdołał najpierw podporządkować sobie Czechy, następnie Morawy a ostatecznie także Węgrów, zwyciężając w bitwie na Lechowym Polu (955 r.)  – nieopodal rzeki Lech (rzeka jako tło dla potyczek wojennych). W okresie od XII do XV wieku uprzywilejowaną pozycję na Starym Kontynencie zajmowały republiki morskie – Republika Wenecka, Republika Genui i, położona nad rzeką Arno, Republika Florencka. Zyskały one status handlowych potęg, tworząc sieć składającą się ze szlaków morskich, śródlądowych arterii rzecznych i dróg, która połączyła ośrodki handlowe północnych Włoch z północną Francją oraz Flandrią. Za przykład tej idealnej integracji może posłużyć właśnie Ticino, żeglowna rzeka, która, przepływając przez jezioro Maggiore i Przełęcz Świętego Gotarda, łączy wschodnie wybrzeże Włoch z terytoriami Szwajcarii oraz Niemiec.

Po klęsce głodu w 1348 roku i innych kryzysach, które miały miejsce w XV wieku, kiedy kontynent europejski zaczął się na nowo zaludniać, wprowadzono do upraw nowe produkty rolne, takie jak ryż i kukurydza, które w porównaniu do pszenicy dawały większe plony, a ich nadwyżki z powodzeniem sprzedawano na rynku: w rejonach, gdzie rolnictwo było dobrze rozwinięte, upowszechnił się system nawadniania, co wynikało przede wszystkim z rozbudowy sieci kanałów, która natomiast była przyczyną częstych sporów między społecznościami – w tym przypadku między Mediolanem a Pawią – o zmianę biegu rzek (rzeka jako siła napędowa rolnictwa).

Niemniej jednak począwszy od XVII w. element ziemski był coraz częściej stawiany w opozycji do elementu morskiego, co całkowicie zmieniło sposób myślenia o państwowości i samą koncepcję imperium: umocniła się pozycja Anglii, która zredefiniowała własną politykę oraz tożsamość, opierając je na założeniu, że na morzu nie istnieją linie graniczne, a co za tym idzie, można tam wypróbować taktyki i metody, które nie sprawdziłyby się na stałym lądzie […]. Anglicy, wykorzystując znaczącą przewagę nad Holendrami – dumnym narodem, który jednak w decydującym momencie, po zawarciu pokoju utrechckiego w 1713, zdecydował się wycofać na stały ląd, choć wcześniej zażarcie walczył o dominację na morzu – i przyczyniając się do upadku potęgi Hiszpanów, zyskali miano niekwestionowanych władców oceanicznych dróg. W obrębie swojego wyspiarskiego terytorium znacznie zintensyfikowali oni działania na rzecz usprawnienia żeglugi w dorzeczach rzek Tamizy, Severn, Trent, Humber. Natomiast strategia, jaką kierowali się na terytoriach kontynentalnych, była zupełnie inna. Jej głównym zadaniem było uczynienie odbywającego się na kontynencie transportu towarów, w szczególności zbóż, bardziej uciążliwym (rzeka jako element strategii geopolitycznej), a także uniemożliwienie budowy kontynentalnego imperium: tylko tak można tłumaczyć obsesję Brytyjczyków, którzy nieustannie powoływali się na zasadę wolności mórz oraz handlu i zezwalali na nieograniczoną żeglugę wzdłuż morskich szlaków komunikacyjnych łączących Atlantyk z Oceanem Indyjskim (Cieśnina Gibraltarska, Kanał Sueski). W ten sam sposób można próbować wytłumaczyć obsesyjnie działania, jakie Brytyjczycy podejmowali, by zablokować Rosjanom dostęp do wód Morza Śródziemnego i Morza Czarnego, a tym samym zapobiec połączeniu dorzecza Dunaju z dorzeczami rzek przepływających przez rosyjskie terytorium.

Na wschodzie Europy Dunaj od zawsze pełnił decydującą rolę. Począwszy od XVI wieku Imperium Osmańskie usiłowało uzyskać do niego dostęp poprzez Morze Czarne, by ułatwić sobie drogę na Wiedeń: zwycięstwo Eugeniusza Sabaudzkiego w bitwie pod Temeszewarem, nad rzeką Temesz, zdobycie leżącego nad Dunajem Belgradu i bitwa pod Zentą (1697 r.) były niezwykle istotne dla przetrwania zachodniej cywilizacji (rzeka jako element dzielący cywilizacje).

Czy sytuacja uległa zmianie?

Wszystko wskazuje na to, że nie. Wielka Brytania i Stany Zjednoczone realizowały strategiczny plan blokowania dostępu do Dunaju nie tylko w epoce Traktatu wersalskiego. W przypadku strony amerykańskiej owa strategia uwidoczniła się także w okresie wojny domowej w Kosowie, kiedy zbombardowano most na Dunaju w Nowym Sadzie. Przeczy temu również bezpośrednie zainteresowanie strony rosyjskiej dla kwestii Krymu, części terytorium ukraińskiego, przez które przepływa Dunaj, a także fakt, że dla USA sprawą priorytetową jest rozszerzenie wpływów w całym obszarze rozciągającym się od Bałtyku aż po Morze Czarne (starożytny szlak „od Waregów do Greków”).

Jest oczywistym, że rzeki pełnią istotną rolę nie tylko z punktu widzenia kultury (rzeka jako świadectwo dziedzictwa kulturowego i naturalnego Europy), ale także pod względem gospodarczym, ponieważ sprzyjają rozbudowie infrastruktury, która ma połączyć dorzecze Renu z rozległymi dorzeczami rosyjskich rzek (rzeka jako infrastruktura ekonomiczna), i – będąc wielkim kołem zamachowym wzrostu gospodarczego oraz wzrostu zatrudnienia – przyczyniają się do powstawania makroregionów (rzeka jako oś przestrzennej reorganizacji), co z kolei czyni bardziej realnym powrót do koncepcji europejskiego imperium, dzięki której – przy jednoczesnym zachowaniu własnej tożsamości i poszanowania dla własnej historii –  Europa mogłaby się równać z potęgami takimi jak Rosja, Chiny czy państwa Ameryki Południowej. Zgodnie z założeniem niniejsza analiza pomija tego rodzaju porównania. Warto jednak podkreślić, że na tamtejszych terytoriach problem uregulowania biegów wielkich rzek przyczynił się do powstania administracyjnej struktury o charakterze imperialnym, silnie scentralizowanej, gdzie szczególny nacisk kładzie się na określenie zasad poboru podatków, a wszystko odbywa się w zgodzie z porządkiem innym od europejskiego, w którym idea państwowości pojawiła się już w XVI wieku. Jest to kolejne godne uwagi zagadnienie, które należałoby przedstawić z perspektywy turystyczno-kulturalnej, z uwzględnieniem wszystkich demograficznych, społecznych, sanitarnych i żywnościowych strat, które w różnego rodzaju walkach i starciach ponosi rodząca się cywilizacja. Na Starym Kontynencie to właśnie rzeki są wspomnieniem dawnej cywilizacji europejskiej – jedynej, która mogłaby się równać z wyżej wymienionymi.

Tłumaczenie: Martyna Pałys
Źródło: http://www.eurasia-rivista.org/una-geopolitica-fluviale/21789/
Fot. www.aswetravel.com

Czytany 4417 razy