poniedziałek, 02 listopad 2015 07:12

Claudio Mutti: Europa muzułmańska

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

prof. Claudio Mutti

O obecnym dziś w Europie islamie zwykło się myśleć jako o religii charakterystycznej dla imigrantów napływających z krajów arabskich i innych obszarów Azji oraz Afryki. Rozważania dotyczące historycznej obecności islamu w Europie, a zatem sytuacji, kiedy był on religią autochtonicznej ludności europejskiej, ograniczają się zazwyczaj do wzmianek na temat słowiańskich i albańskich społeczności zamieszkujących Bałkany.

W sobotę 10 października 2015 w Brescii odbyła się konferencja pt. „Tożsamość europejska a kwestia islamska”, zorganizowana przez Centrum Badań Międzynarodowych „Dimore della Sapienza” we współpracy z włoskim kwartalnikiem poświęconym geopolityce „Eurasia”. Wydarzenie otworzył Ali Reza Jalali, przewodniczący centrum „Dimore della Sapienza”, następnie głos zabrali redaktor magazynu „Eurasia”, prof. Claudio Mutti, oraz dyrektor Działu Badań Historycznych centrum „Dimore della Sapienza”, Paolo Rada. Swój wykład zaprezentował również prof. Enrico Galoppini, wykładowca historii krajów arabskich na Uniwersytecie Turyńskim. Poniżej przedstawiamy wnioski sformułowane przez redaktora magazynu „Eurasia”.

Półwysep Iberyjski

O obecnym dziś w Europie islamie zwykło się myśleć jako o religii charakterystycznej dla imigrantów napływających z krajów arabskich i innych obszarów Azji oraz Afryki. Rozważania dotyczące historycznej obecności islamu w Europie, a zatem sytuacji, kiedy był on religią autochtonicznej ludności europejskiej, ograniczają się zazwyczaj do wzmianek na temat słowiańskich i albańskich społeczności zamieszkujących Bałkany. Niemniej jednak w tym przypadku można mówić raczej o drugiej fazie rozwoju islamu, który pierwotnie pojawił się w Europie w drugim dziesięcioleciu VIII w. w wyniku ekspansji religii, jaka nastąpiła po śmierci proroka Mahometa.

Od ponad dwóch stuleci zasięg Cesarstwa Rzymskiego ograniczał się do ziem południowych: Anatolii oraz Półwyspu Bałkańskiego. Italia (za wyjątkiem Sycylii oraz Sardynii, które zostały wcielone do Bizancjum) znajdowała się pod panowaniem Longobardów, natomiast Galia i Germania stanowiły część państwa Franków. 1300 lat temu, obok nowopowstałej Europy chrześcijańskiej, ukształtowała się Europa muzułmańska o mniejszym zasięgu terytorialnym, obejmującym obszar Półwyspu Iberyjskiego. Właśnie tam, na bazie germańskiego (wizygockiego) oraz romańskiego (iberyjsko-łacińskiego) dziedzictwa, dokonano „jedynego poważnego przeszczepu cywilizacji arabsko-muzułmańskiej na grunt europejski” – jak stwierdził arabista Francesco Gabrieli [1]. W rzeczywistości mowa tutaj raczej o przeszczepie kulturowym niż etnicznym, ponieważ, zgodnie ze słowami jednego z hiszpańskich badaczy, „...hiszpańscy muzułmanie, którzy byli potomkami osób nawróconych na religię najeźdźców, byli Hiszpanami czystej krwi; w pozostałych przypadkach, na skutek zawierania licznych związków międzykulturowych, w ich żyłach również przeważała hiszpańska krew” [2].

W muzułmańskiej Hiszpanii małżeństwa mieszane były rzeczywiście częstym zjawiskiem, ponieważ muzułmanie chcieli, by matkami ich dzieci były autochtonki, w szczególności te urodzone w Galicji, ziemi starożytnych osad celtyckich. Jak zauważa jeden z historyków badających dzieje muzułmańskiej Hiszpanii, „w związku z tym, że ich potomkowie nosili wyłącznie imiona męskich przodków, czysta arabska krew, wielokrotnie wymieszana z krwią hiszpańską, uległa rozcieńczeniu w kolejnych pokoleniach; im więcej imion arabskiego pochodzenia nosił człowiek, tym mniej afrykańskiej krwi płynęło w jego żyłach. Błędne jest zatem założenie, że każdy hiszpański muzułmanin był Arabem, a wszyscy chrześcijanie byli Rzymianami czy Gotami i uciekali na północ podczas inwazji – stwierdza; błędne jest przekonanie, że »rekonkwista« była trwającą osiem wieków wojną pomiędzy stroną »rzymsko-gocką« z północy i »arabsko-andaluzyjską« z południa” [3].

Potwierdzeniem dla obecności elementu wizygockiego wśród muzułmańskiej ludności Półwyspu Iberyjskiego są nazwiska rodowe takie jak Ibn al-Qûtî czy Ibn al-Qûtiyya, które znaczą odpowiednio „Syn Gota” i „Syn Gotki”. Nazwisko Ibn al-Qûtiyyah wyróżnia najznamienitsze rody należące do hiszpańsko-muzułmańskiej arystokracji; nosił je między innymi pewien historyk z Kordoby, potomek przedostatniego wizygockiego króla. Do rodziny pochodzenia wizygockiego przynależał również inny wybitny przedstawiciel muzułmańskiej inteligencji, żyjący w Hiszpanii IX w., filozof Ibn Masarra. Jego biografowie podają, że „sam wygląd zewnętrzny jego ojca, Abdallaha, (…) sprawiał, że podczas swojej podróży na Wschód, uchodził za Normana pochodzącego z Sycylii” [4].

Jeśli chodzi o mowę obowiązującą w muzułmańskiej Hiszpanii, rolę języka rządowego, administracyjnego oraz literackiego pełnił język arabski, jednakże w powszechnym użyciu były dialekty wywodzące się z łaciny, z których wykształciły się dzisiejsze języki: kastylijski, kataloński oraz portugalski. Al-Khushani dowodzi, że w Kordobie dialektami romańskimi posługiwały się wszystkie grupy społeczne, również w sądach czy w królewskim pałacu.

Ekspedycje do Królestwa Wizygotów, przeprowadzone w latach 710–711 pod wodzą Tarika ibn Zijada, zaowocowały przejęciem ziem przez najeźdźców pochodzących z Ifrikijji, w większości Berberów. W 756 roku Al-Andalus (nazwa arabska dla Półwyspu Iberyjskiego, pochodząca od nazwy germańskiego plemienia Wandalów) wyzwoliła się spod panowania kalifa rezydującego w Damaszku i stała się niepodległa.

Okres panowania lokalnej dynastii Umajjadów (755–1031) był dla Hiszpanii czasem wielkiego rozkwitu: najwybitniejszym z władców był emir Abd ar-Rahman III (912–961), który umocnił swoją władzę, a w roku 929 przyjął tytuł kalifa. Niemniej jednak po śmierci Almanzora (977–1002) rozpoczęła się seria sporów dynastycznych, a Andaluzja została rozbita na szereg niezależnych królestw (reinos de taifas, 1031–1086). Do Hiszpanii przybyli berberyjscy Almorawidzi (1086–1147), by walczyć z oddziałami Alfonsa VI, który dowodził chrześcijańską ofensywą, a następnie Almohadzi (1150–1250).

Emirat Granady (1246–1492), ostatni bastion islamu w zachodniej Europie, upadł po zdobyciu miasta przez Ferdynanda Aragońskiego i Izabelę Kastylijską. Hiszpanie celebrują to wydarzenie jako zakończenie rekonkwisty, inni patrzą na nie z odmiennej perspektywy. Warto tutaj przytoczyć słowa Fryderyka Nietzschego: „Cudowny mauretański świat kultury w Hiszpanii, pokrewniejszy nam w gruncie, bardziej przemawiający do naszego zmysłu i smaku, niż Rzym czy Grecja, został zdeptany – nie mówię czyimi nogami – dlaczego? Ponieważ zawdzięczał swoje powstanie dostojnym, męskim instynktom, ponieważ wciąż jeszcze mówił życiu »tak« rzadkimi i wyrafinowanymi kosztownościami życia mauretańskiego!” [5]. Obecność islamu w Hiszpanii trafnie podsumowuje Sigrid Hunke: „Przykład Hiszpanii pokazuje, że dwieście lat arabskiego panowania wystarczyło, by biedny, zapuszczony i ciemiężony kraj stał się jednym z najważniejszych państw Europy i całego zachodniego świata, a wszystko to dzięki pewnej kulturze, która rozprzestrzeniła się we wszystkich grupach społecznych oraz rozkwitowi nauki i sztuki. Swoją uprzywilejowaną pozycję Hiszpania utrzymała przez pięć wieków aż do momentu, w którym islam został wyparty” [6].

Italia

Zanim Tarik i Musa ibn Nusajr dotarli na Półwysep Iberyjski, to właśnie Italia stała się obiektem zainteresowania Saracenów (którzy w większości byli Berberami), co miało miejsce około połowy VII w., gdy półwysep był politycznie podzielony między Longobardów, Bizantyjczyków oraz Papiestwo.

Do pierwszego najazdu, którego celem była Sycylia, doszło w roku 652, w epoce kalifa Usmana ibn Affana. Korsyka i Sardynia zostały zaatakowane już w pierwszym dziesięcioleciu VIII w., jednak Saraceni przejęli nad nimi panowanie najprawdopodobniej dopiero w następnym stuleciu. Korsyką rządziło sześciu muzułmańskich władców aż do 800 r., kiedy patrycjusz rzymski Ugo Colonna podbił ją na zlecenie papieża. Natomiast terytorium Sardynii muzułmanie opuścili ostatecznie dopiero w 1050 r.

Wielowiekowe panowanie bizantyńskie w Apulii zostało przerwane w roku 847, by powrócić 23 lata później, kiedy Frankowie i Longobardowie wkroczyli do Bari. Armia islamskiego emiratu, który powstał na terytoriach odpowiadających dzisiejszym prowincjom Bari, Matera oraz Tarent, trzymało w szachu Franków i Bizantyjczyków. Przypadek Bari nie jest jedynym przykładem islamskiego organizmu politycznego, który powstał na Półwyspie Apenińskim – istniały również muzułmańskie państwa w Amantei i nad rzeką Garigliano – jednak bez wątpienia jest to przykład najbardziej istotny. Bari cieszyło się tak wielkim dobrobytem, że do miasta, ożywionego przez intensywny rozkwit gospodarczy, napływali Longobardowie opuszczający ziemie południowej Italii. Jak pisze jeden z historyków, muzułmanie w Bari „nauczyli mieszkańców 24 apulijskich grodów, czym jest tolerancja religijna w czasach pokoju, jak użytkować ziemię, jak czerpać korzyści z wymiany towarów” [7].

Okres obecności islamu na Sycylii był dłuższy i jeszcze bardziej wspaniały. Podbój wyspy (w którym brali udział Arabowie, Berberzy i Andaluzyjczycy) rozpoczął się w 827 r. z inicjatywy dynastii Aghlabidów, która rezydowała w Ifrikijji i kontrolowała środkowo-wschodnią część regionu Morza Śródziemnego. Podbój Sycylii zakończył się w 902 r. wraz ze zdobyciem Taorminy. W 910 r. Sycylia znalazła się w strefie wpływów szyickiej dynastii Fatymidów, panującej w Afryce Północnej. Fatymidzi zlecili Kalbidom przejęcie rządów na wyspie, która pod ich panowaniem przeżywała czasy rozkwitu. „Nie można ubolewać nad muzułmańskim podbojem, który nią wstrząsnął i uczynił ją doskonalszą" – z pozytywną opinią Michele Amariego, pierwszego wybitnego historyka zajmującego się muzułmańską Sycylią, zgadzali się kolejni badacze. F. Gabrieli ocenia panowanie muzułmańskie na Sycylii jako „pozytywne i korzystne ze względu na ożywienie ubogiej struktury etnicznej bizantyńskiej Sycylii, a przede wszystkim z uwagi na poczynione zmiany w zakresie warunków ekonomicznych i społecznych wyspy, w tym likwidację latyfundiów, promowanie małych gospodarstw wiejskich, rewitalizację sycylijskiego rolnictwa i wzbogacenie go o nowe techniki oraz uprawy" [8]. „Rolnictwo i handel – stwierdza inny badacz – na nowo rozkwitały: coraz liczniejsze były przypadki zmiany wyznania, nie pod przymusem, lecz pod wpływem spontanicznego pragnienia wznieconego przez owych pobożnych ludzi, a także podziwu, jaki budziła wyżej rozwinięta cywilizacja najeźdźców. Odzwierciedlenie dobrobytu i wytworności Orientu, życia kulturalnego Bagdadu, Kordoby czy Kairu, można było odnaleźć również w Palermo" [9]. Spośród zamieszkujących Sycylię autochtonów, Berberów i Persów (z których wielu zajmowało stanowiska wojskowe i urzędnicze) ponad 300 tys. osób było muzułmanami. Palermo, przez podróżników opisywane jako jedno z najpiękniejszych i najlepiej prosperujących miast Śródziemnomorza, wraz ze swoimi trzystoma meczetami – z których największy miał być miejscem spoczynku szczątków doczesnych Arystotelesa – mogłoby konkurować z Kordobą, a nawet z Kairem czy Damaszkiem.

Panowanie arabskie nad wyspą zakończyło się pod koniec XI w. z upadkiem Kalbidów i najazdem Normanów na Sycylię. Niemniej jednak jeszcze w czasach Rogera II Palermo, znane również jako Al-Madina, było miastem „słynnym i wspaniałym, miejscem tak prestiżowym, jak ogromnym, które niczym okazała, majestatyczna ambona góruje nad miastami całego świata". Tak zapamiętał Palermo arabski geograf Edrisi, który pozostawił po sobie również piękne opisy innych sycylijskich miast i nazwał Sycylię „klejnotem stulecia ze względu na [jej] przymioty oraz piękno" [10].

W królestwie Normanów liczba muzułmanów nie przekraczała 100 tys. osób. Przyznano im prawo do samorządu, lecz eksodus do Afryki przyczynił się do dalszego ograniczenia ich liczebności. Niemniej jednak wpływ islamu na kulturę Sycylii był widoczny również w epoce normańskiej. Jak twierdzi F. Gabrieli, normańscy królowie „potrafili wychwycić wszystkie pozytywne elementy muzułmańskiego dziedzictwa i wcielić je do złożonej kultury ich państwa: dlatego właśnie era Normanów zachowała najżywsze wspomnienia obecności Arabów na Sycylii w postaci instytucji, tytułów, dokumentów, inskrypcji, monet, dzieł naukowych, takich jak Geografia Edrisiego, oraz utworów nadwornych poetów" [11]. O Wilhelmie II Dobrym, którego panowanie przypada na lata 1166–1189, Denis Mack Smith pisze: „Żył jak wschodni władca. Uwagę przybyszów zwracał fakt, że wspierał arabskich poetów (...), a jego straż przyboczna składała się czarnoskórych niewolników. (...) w Palermo wciąż jeszcze były meczety (...), wielu muzułmanów zamieszkiwało miasto, w którym mieli własne sądy i własne szkoły" [12]. Parafrazując zdanie, w którym Horacy stwierdził, że kultura łacińska wiele zawdzięcza kulturze greckiej, można powiedzieć: Sicilia capta ferum victorem cepit. Podbita przez Normanów Sycylia w pewnym sensie podbiła najeźdźców, przekazując im muzułmańskie elementy swojego dziedzictwa kulturowego.

Ślady muzułmańskiej obecności na Sycylii nie zatarły się nawet w okresie panowania Hohenstaufów, kiedy pod rządami Fryderyka II wyspa zyskała jeszcze większe znaczenie. Za jego sprawą centrum Świętego Cesarstwa Rzymskiego przesunęło się z Niemiec w rejon Morza Śródziemnego. W 1229 r., wykorzystując porozumienie ze sułtanem, cesarz rozciągnął swoje panowanie aż po Jerozolimę oraz inne palestyńskie miasta, dzięki czemu cesarstwo odzyskało – choć tylko w ograniczonym i symbolicznym wymiarze – kontakt ze światem Orientu, którym cieszyły się wszystkie wcześniejsze imperia, począwszy od epoki Aleksandra Wielkiego. Sam Fryderyk II był z resztą przez współczesnych mu muzułmanów porównywany właśnie do tego starożytnego władcy, przy czym na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w kulturze islamskiej Aleksander Wielki był identyfikowany z Zu'l Karnajnem („właścicielem dwóch rogów"), który pojawia się w surze XVIII.

W epoce, w której Cesarstwo Bizantyńskie ugięło się pod naporem IV Krucjaty, a rolę biegunów geopolitycznych Śródziemnomorza pełniły Kalifat Bagdadzki i Sułtanat Ajjubidów, Fryderyk II, władca królestw Sycylii i Jerozolimy, był wyrazicielem idei cesarstwa na obszarze, gdzie, zarówno z punktu widzenia politycznego, jak i kulturowego, dominował islam. W jego imperium urzędnicy cesarscy posługiwali się językiem arabskim, obok łaciny i greki, a muzułmanie żyli w zgodzie z islamską tradycją we wspólnotach miejskich, którymi zarządzały autonomiczne organy. Niemniej jednak to właśnie w wizji cesarstwa Fryderyka II odzwierciedlają się wpływy islamskiej doktryny. „Absolutyzm Fryderyka II – pisze Raffaello Morghenbył absolutyzmem teokratycznym. (...) Szczególnie wymowna jest tutaj zazdrość, jaką żywił w stosunku do wschodnich władców, którzy cieszyli się nieograniczoną władzą w swoich państwach bez niewygodnej kontroli ze strony duchowieństwa. Rzeczywiście, państwo mahometańskie było w istocie wolnym od duchowieństwa, teokratycznym państwem absolutnym, o jakim z pewnością marzył również Fryderyk II, nieprzypadkowo nazywany przez swoich przeciwników »ochrzczonym sułtanem«" [13]. Choć niewątpliwie należałoby odrzucić część koncepcji oraz terminów, R. Morghen poprzez swoje obserwacje wyraził idealną zależność, której nie przedstawił w sposób tak dobitny nawet Ernst Kantorowicz, wspominając w opisie koronacji Fryderyka w Jerozolimie o: „atmosferze doniosłości jaka otaczała kalifów." [14]

E. Kantorowicz zwraca natomiast uwagę na fakt, że Fryderyk był zainteresowany zasadą dziedziczenia, którą stosowano w kalifatach. Arabski historyk Ibn Wasil pisze: „Opowiadano mi, że Cesarz, przebywając w Acri, zwrócił się do emira Fachr ad-Dina ibn asz-Szajka słowami: Wytłumacz mi, kim jest wasz kalif. Fachr ad-Din odpowiedział: To potomek wuja naszego Proroka (niech Bóg go błogosławi i ma go w swojej opiece), który odziedziczył tytuł kalifa po swoim ojcu, a jego ojciec po własnym ojcu, i dlatego kalifat pozostaje w domu Proroka i w rękach jego członków. Jakież to wspaniałe! – odpowiedział Cesarz. Ale ci pozbawieni rozsądku ludzie – miał na myśli Franków – wybierają plugawca, który nie jest w żaden sposób spokrewniony ani powiązany z Mesjaszem, ignoranta, który nie potrafi wypowiedzieć słowa, i czynią go swoim kalifem, wysłannikiem Mesjasza, podczas gdy absolutnie nie zasługuje na taki honor. Natomiast wasz kalif, prawnuk waszego Proroka, jest spośród wszystkich ludzi najbardziej godzien szacunku, jakim go obdarzacie!" [15].

„Jakże byłoby pięknie – miał powiedzieć Fryderyk – rządzić islamskim państwem, bez papieży i zakonników!". W zdaniu tym, podobnie jak w okrzyku „O felix Asia!", który w jego ustach miał takie samo znaczenie, swoje odzwierciedlenie odnajduje to, co R. Morghen nazwał „zazdrością" Fryderyka wobec władców muzułmańskiego świata. Jednocześnie potwierdza się jego skłonność do islamizmu, która według M. Amariego przejawiała się w zachwycie, jakim darzył wyznawców islamu do tego stopnia, że kiedy podążał do Jerozolimy „prowadząc ze sobą (...) swojego mistrza dialektyki, paziów i straże, a wszyscy sycylijscy muzułmanie klękali do modlitwy, słysząc wezwania muezina z minaretów Meczetu Umara, z przyjemnością słuchał owej kołysanki, i nie budził jego gniewu fakt, że recytowano wersety Koranu, w których chrześcijanie nazywani są politeistami" [16].

W kontaktach z islamskimi uczonymi Fryderyk II poruszał nie tylko kwestie naukowe, lecz także filozoficzne, wysyłając swoje zapytania do Anatolii, Egiptu, Syrii, Iraku, Jemenu. Do naszych czasów przetrwały odpowiedzi, jakich udzielił mu Abd al-Haqq ibn Sab’in, filozof pochodzenia wizygockiego urodzony w Mursji, w tekście pt. Al-Adżwiba 'an al-As'ila as-Siqillja [17].

Bałkany

W 1492 r. Granada znalazła się pod panowaniem katolickich królów. W ciągu jednego tylko stulecia, podczas gdy gwiazda islamu gasła na zachodzie Europy, Półksiężyc wschodził na jej wschodzie. Imperium Osmańskie przejęło bałkańskie ziemie, które dawniej należały do Rzymu i Konstantynopola. Dunajski limes, oddzielający niegdyś terytorium Cesarstwa Rzymskiego od przestrzeni, którą zamieszkiwali barbarzyńcy, przez cały XV wiek pełnił rolę linii demarkacyjnej pomiędzy dâr al-islâm a dâr al-kufr. Niedługo później Sulejman Wspaniały – niczym Trajan, który prąc na północ Dunaju, przyłączył Dację do Cesarstwa Rzymskiego – podbił naddunajskie obszary leżące między Belgradem a Budą, poszerzając strefę wpływów Wysokiej Porty o Wołoszczyznę, Mołdawię i Transylwanię. Podobnie jak w czasach panowania rzymskiego, także wówczas na jedno imperium składały się, oprócz obszaru bałkańsko-dunajskiego, Morze Czarne i jego wybrzeża, Armenia, Mezopotamia, Anatolia, Syria, Palestyna, Egipt oraz Afryka Północna aż po granice Maroka.

Nowopowstałe imperium ze stolicą w Europie, którego terytorium rozciągało się na trzech kontynentach, przyjęło do swojej klasy urzędniczej szereg Europejczyków, pochodzących zarówno z Europy wschodniej, jak i zachodniej. Mowa tutaj nie tylko o licznych Włochach, którzy w XVI w. przeszli na islam, jak na przykład: Uluch Ali, z pochodzenia Kalabryjczyk, który w bitwie pod Lepanto jako jedyny z otomańskich admirałów nie uległ chrześcijańskiej flocie; wenecjanka Cecilia Baffo, ukochana małżonka sułtana Selima II; Ludwik Gritti, syn weneckiego doży, który został gubernatorem Węgier; oraz wielu innych bejlerbejów pochodzących z Sardynii, Korsyki, Ligurii oraz Kalabrii, którzy rządzili w Algierze. Mowa również o licznych Włochach, Francuzach, Węgrach, Polakach i Chorwatach, którzy w XVIII i XIX w. przyjmowali islam i powierzali Wielkiej Procie swoją wiedzę naukową, umiejętności wojskowe i administracyjne.

Przełomowe wydarzenia, takie jak zdobycie Konstantynopola przez Osmanów i osiedlenie się dynastii w stolicy Cesarstwa wschodniorzymskiego, wzbudziły w chrześcijańskiej Europie obawy o utratę honorów i władzy, dzięki której władcy osmańscy mieli stać się spadkobiercami cesarstwa. Papież Pius II zaproponował Mehmedowi II przyjęcie tytułu „prawowitego cesarza Greków oraz Wschodu przy użyciu odrobiny wody", przyznając tym samym w sposób niebezpośredni, że sułtan był już de facto „cesarzem Greków". Filozof i humanista Jerzy z Trapezuntu (który odegrał istotną rolę w popularyzacji greki w Italii oraz tłumaczeniu utworów greckich klasyków) poszedł o krok dalej: w jednym z dwóch listów wysłanych do sułtana w 1466 r. pisał, że w Rzymie „nikt nie wątpi, że jest on prawowitym cesarzem Rzymian". Jak uzasadniał, przytaczając przekonanie typowe dla epoki, „cesarzem jest ten, kto z mocy prawa włada stolicą cesarstwa, a stolicą cesarstwa jest Konstantynopol. Zatem ten, kto włada Konstantynopolem jest cesarzem". Kontynuował: „Lecz nie dzięki ludziom, ale dzięki Bogu zdobyłeś mieczem prawo do owego tronu. Zatem jesteś prawowitym cesarzem Rzymian! A kto jest cesarzem Rzymian, jest też cesarzem całego świata". Według filozofa nikt inny nie mógłby lepiej niż Mehmed połączyć, z boską pomocą, tylu narodów w jedno imperium [18].

Należy również wspomnieć, że Republika Wenecka oficjalnie uznała Mehmeda II za cesarza Konstantynopola, w związku z czym miało mu przysługiwać prawo do wszystkich terytoriów, które wchodziły w skład Cesarstwa Rzymskiego, w tym także do starych kolonii greckich w Apulii: Brindisi, Tarentu i Otranto. Natomiast we Florencji z inicjatywy Wawrzyńca Wspaniałego wybito medal, na którym obok wizerunku Mehmeda II widniał napis: „Mahumet, Asie ac Trapesunzis Magneque Gretie Imperat”. Określenie Magna Grecia nie miało tutaj jednak wskazywać na południową część Półwyspu Apenińskiego, lecz raczej na obszar, który w porównaniu z Trabzonem (Trapezuntem), czyli „małą Grecją", można było uznać za „wielką Grecję", tzn. Konstantynopol i jego zaplecze. Różnego rodzaju medale wybijano również z inicjatywy Ferdynanda I. Nadawały one zdobywcy Konstantynopola tytuły „Bizantii imperator" oraz „Asie et Gretie imperator" – cesarz bizantyński, cesarz Grecji i Azji. Owym aktom uznania towarzyszyły przypadki zmiany wyznania na islam, powszechne wśród członków ostatniego rodu rządzącego w cesarstwie: fakt ten ostatecznie potwierdził prawomocność nowego porządku. „Zdawało się – pisze niemiecki historyk Franz Babingerże za panowania Mehmeda II powróciło bizantyńskie bezpieczeństwo znane z okresu chwalebnej przeszłości, pax Romana, którą wszyscy mogli się cieszyć".

F. Babinger zauważa również, że w strukturze państwa osmańskiego istniały instytucje typowe dla imperium rzymskiego: przyrównuje sandżak do romańskiej prowincji, sandżakbeja utożsamia z prokonsulem itd. [19]. Analogicznie, Mikołaj Iorga, autor obszernej Geschichte des osmanischen Reiches, nazywa Imperium Osmańskie „muzułmańskim Rzymem Turków", lub „kolejną hipostazą Rzymu" [20], ponieważ według niego „państwo osmańskie nie było niczym innym niż kolejnym Bizancjum o nowym charakterze religijnym dynastii oraz armii" [21]. Arnold Toynbee również podziela ten punkt widzenia, pisząc o „turecko-muzułmańskim cesarstwie rzymskim" [22].

Ciekawy i niezwykle wymowny w tym kontekście jest mit o pochodzeniu, który miał dowodzić pokrewieństwa Turków i Rzymian, a tym samym umacniać w świadomości ówczesnych europejczyków przekonanie, że Imperium Osmańskie jest prawowitym spadkobiercą dziedzictwa starożytnego Rzymu. Niektórzy utrzymywali, wychodząc od fonetycznego podobieństwa łączącego Turków i Teukrów [Trojan], że Mehmed był potomkiem Teukrosa, pierwszego króla Troi, a więc mścił się na potomkach Greków za krzywdy wyrządzone Trojanom. Co więcej, we Francji krążyły plotki o pewnym liście, który Mehmed miał wysłać papieżowi Mikołajowi V, by wyrazić w nim swoje zaskoczenie faktem, że Włosi są mu nieprzychylni, podczas gdy, za sprawą Eneasza, wywodzą się z tego samego trojańskiego rodu, co Turcy.

Kwestia trojańskiego pochodzenia Turków została poruszona także w przemowie (znanej z relacji greckiego historyka Michała Kritobula), którą Mehmed wygłosił w pobliżu ruin Troi, gdzie udał się z niewielkim oddziałem janczarów, by złożyć hołd trojańskim bohaterom. Miłość do rzekomych trojańskich przodków nie kolidowała z faktem, iż Mehmed był „hellenofilem", jak nazwał go M. Kritobul („mędrzec, hellenofil i wielki król”) i niestrudzonym badaczem dziejów starożytnej Grecji, przy czym najbardziej fascynował się postaciami wielkich dowódców, a przede wszystkim postacią Aleksandra Wielkiego, pogromcy Goga i Magoga. M. Kritobul twierdził również, że sułtan darzył szczególnym uczuciem „miasto mędrców", jak Osmanowie zwykli nazywać Ateny. Zdobywca Konstantynopola, pragnąc dokładnie poznać tamtejsze zabytki (tà pánta tôn palaiôn eidênai kalôs), udał się tam z oficjalną wizytą w sierpniu 1458 r. i okazał Ateńczykom szczodrość, zatwierdzając swobody i przywileje, jakie wcześniej przyznał im gubernator Omer Bey. „Miasto mędrców" znajdowało się pod panowaniem muzułmańskim przez ponad trzy i pół wieku.

Obok islamu arabskiego, perskiego, tureckiego, indyjskiego itd., istniał zatem również – choć jedynie tymczasowo i na ograniczonej przestrzeni geograficznej – islam europejski. Dziś należy zadać sobie pytanie, czy taka ewentualność może jeszcze zaistnieć, i jakie warunki musiałyby zostać spełnione, by do tego doszło.

Źródło: http://www.eurasia-rivista.org/leuropa-musulmana/22379/
Fot.: islamicartsmagazine.com
Przekład: Martyna Pałys

___________________________________________
1. Gabrieli F.: Gli Arabi. Firenze, Sansoni, 1963, str. 142.
2. Sánchez-Albornoz C.: La España musulmana segun los autores islamicos y cristianos medievales, Espasa-Calpe. Madrid, 1978, str. 82.
3. Trend J. B.: Spagna e Portogallo, in: L’eredità dell’Islam, pod red. Th. Arnolda i A. Guillaume. Milano, Vallardi, 1962, str. 7.
4. Corbin H.: Storia della filosofia islamica [Historia filozofii muzułmańskiej]. Milano, Adelphi, 1989, str. 223.
5. Nietzsche F.: L’anticristiano [Antrychryst: próba krytki chrześcijaństwa]. Padova, Edizioni di Ar, 2004, str. 139.
6. Hunke S.: Allahs Sonne über dem Abendland. Stuttgart, Deutsche Verlags-Anstalt, 1960, str. 348.
7. Musca G.: L’emirato di Bari. Bari, Dedalo, 1977, str. 155.
8. Gabrieli F.: Gli Arabi nel Mediterraneo. Roma, Accademia Nazionale dei Lincei, 1970, str. 15.
9. Crespi G.: L’Europe musulmane. Saint-Dié, Zodiaque, 1982, str. 76-77.
10. De Pasquale G.: L’Islam in Sicilia. Palermo, Flaccovio, 1980, str. 97.
11. Gabrieli F.: Gli Arabi, str. 145.
12. Mack Smith D.: Storia della Sicilia medievale e moderna. Bari, 1970, str. 56.
13. Morghen R.: Medioevo cristiano. Bari, Laterza, 1970, str. 173-174.
14. Kantorowicz E.: Federico II Imperatore [Fryderyk II]. Milano, Garzanti, 1976, str. 187.
15. Storici arabi delle Crociate. Torino, Einaudi, 1963, str. 275.
16. Amari M.: Storia dei Musulmani di Sicilia. Catania, 1933, tom III, str. 659-660.
17. Ibn Sab’in: Le Questioni Siciliane. Palermo, Officina di Studi Medievali, 2002.
18. Mercati A.: Le due lettere di Giorgio da Trebisonda a Maometto II. “Orientalia
Christiana Periodica”, IX/1943, str. 65-99.
19. Babinger F.: Maometto il Conquistatore e il suo tempo [Z dziejów imperium Osmanów: sułtan Mehmed Zdobywca i jego czasy]. Torino, Einaudi, 1967, str. 470, 478.
20. Iorga M.: The Background of Romanian History. Cleveland, 1930, cyt. za Buga I.:
Calea Regelui, Bucarest, 1998, str. 38.
21. Iorga M.: Byzance après Byzance. Paris, Balland, 1992, str. 48.
22. Toynbee A.: A Study of History [Studium historii]. London – New York – Toronto, 1948, tom XII, str. 158.

Czytany 4922 razy