środa, 24 kwiecień 2013 09:08

Błażej Popławski: Boko Haram jako czynnik destabilizacji geopolitycznej Nigerii

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

BokoHaram2geopolityka  dr Błażej Popławski

19 kwietnia w miejscowości Baga wybuchła regularna bitwa między rebeliantami z Boko Haram a wojskiem nigeryjskim. Powtarza się scenariusz konfliktu z 2009 roku – wydarzeń, które doprowadziły Nigerię na skraj wojny domowej.

„Zachodnia cywilizacja jest zabroniona”

Boko Haram przez część komentatorów nazywane jest salaficką sektą, przez innych – organizacją terrorystyczną. Interpretacje te zwracają uwagę na wybrane pola i metody aktywności Boko Haram, w sposób niewłaściwy stawiając znak równości między fundamentalizmem religijnym a terroryzmem.

Nazwa Boko Haram pochodzi z języka hausa – lingua franca północnej Nigerii, narzędzia porozumienia międzyetnicznego kupców, nauczycieli religijnych i polityków. Boko Haram oznacza, w dosłownym tłumaczeniu, „zachodnia cywilizacja jest zabroniona”. „Haram” to w języku arabskim „zakazany”. „Boko” to hausańska wersja angielskiego „book” – książki. Alfabet łaciński uznawany jest – przez zwolenników Boko Haram – za jeden ze społecznych hieroglifów zepsutej kultury Zachodu. Część komentatorów tłumaczy „Boko Haram” jako „zachodnia edukacja jest zakazana” – eksplikacja ta jest jednak uproszczona. Boko Haram jest ruchem antyokcydentalnym, negującym całość dziedzictwa kulturalnego Europy, w tym system szkolnictwa, który został przeszczepiony do Nigerii przez brytyjskich kolonizatorów.

Początki Boko Haram sięgają połowy lat 90. ubiegłego wieku. Na Uniwersytecie w Maiduguri działała wtedy religijna organizacja zrzeszająca studentów – Ludzie Sunny i Społeczność Hidżry. Młodzież spotykała się, dyskutując o przyszłości kraju, państwotwórczej roli islamu, a także na nie mniej błahe tematy, jak perspektywy znalezienia pracy po studiach. Dopiero po wyjeździe z Afryki jej przywódcy, Abubakara Lawana, i wyłonieniu nowego lidera – charyzmatycznego imama, Mohammeda Yusufa –  Boko Haram stało się instytucją społeczną o wyraźnej strukturze i ideologii. Z niewielkiej wspólnoty studentów przeistoczyło się w ruch społeczny, kierowany przez 18-osobową Radę, posiadający przedstawicielstwa w każdym ze stanów Hausalandu.

Ideologia Boko Haram zawiera zarówno postulaty religijne, jak i kulturowe, polityczne i ekonomiczne. Boko Haram żąda utworzenia kalifatu – teokratycznego państwa, powstałego na bazie północnych stanów Nigerii. Szariat powinien stać się prawem powszechnie obowiązującym na terenie całego, federacyjnego państwa. Przedstawiciele świata zachodniego mają zostać wyrzuceni z Nigerii, a wszelkie wytwory kultury zachodniej powinny być usunięte lub zniszczone. „Oczyszczanie” Nigerii oznacza zatem jej przymusową islamizację. Wrogami Boko Haram są wszyscy „niewierni” oraz „rozpustnicy” – pod określeniami tymi kryją się nie tylko pracownicy kontraktowi, ekspaci, ale także nigeryjscy przedstawiciele państwa, administracji, wymiaru sprawiedliwości. Ekstremiści religijni zakazują noszenia europejskich strojów, palenia tytoniu, słuchania muzyki i oglądania filmów hollywoodzkich. Warto także podkreślić socjo-ekonomiczny postulat Boko Haram – chęć oczyszczenia Nigerii z plagi korupcji, klientelizmu politycznego, etnicyzacji sceny politycznej.

Boko Haram działa na terenie zamieszkałym przez ludy przywykłe do populistycznych kaznodziejów, wieszczących rychłą zagładę świata i nawołujących do odnowy moralnej. Wiele ze zdań wypowiadanych przez Muhammeda Yusufa przypominało dyskurs Muhameda Marwy, zwanego annabi Maitatsine („prorokiem, który potępia”) z lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Historycy przypomną także fanatyczny dżihad Usmana Dan Fodio z przełomu XVIII i XIX stulecia. W czasie, gdy w Europie trwała Rewolucja Francuska, wokół Sokoto, jednego z miast-państw hausańskich, islamscy purytanie tworzyli „social movement”, który swym zasięgiem objął większą część dzisiejszej Nigerii. Boko Haram można zatem, zakładając perspektywę „długiego trwania”, interpretować jako kolejny ruch fanatyków religijnych, purytanów wypowiadających świętą wojnę światu nieislamskiemu. Co zadecydowało o przerodzeniu tej niewielkiej „sekty” w „międzynarodową organizację terrorystyczną”?

Teologia sukcesu i walki z wykluczeniem

Boko Haram tworzą ludzie młodzi, pozbawieni szans na awans społeczny i ekonomiczny, dziedziczący biedę. Boko Haram, negując istotę zachodniej edukacji, potępiając instytucję uniwersytetu, wskazuje jednocześnie na swoje korzenie i przyczyny aktywizacji politycznej. Boko Haram to przykład ruchu, którego bazę społeczną tworzą osoby zmarginalizowane politycznie i ekonomicznie, niewykształcone i bezrobotne, ofiary nieudolnej modernizacji postkolonialnego społeczeństwa. Przypomnieć należy prawdę socjologów – agresja i przemoc rodzi się nie tam, gdzie powszechna jest bieda, lecz tam, gdzie ubóstwo graniczy z luksusem. Świadomość deprywacji relatywnej, doświadczenie skutków polaryzacji ekonomicznej – to katalizatory ruchu Boko Haram. Chętnie garnie się do niego biedna młodzież ze szkół koranicznych, a także głodujący migranci z Nigru i Czadu. Religia stanowi spoiwo, legitymizuje działalność i dostarcza kaznodziejów.

Warto także podważyć, pokutujące w wielu analizach transformacji państw afrykańskich, przekonanie o mitycznej wręcz roli czynnika etnicznego jako przyczyny wszystkich konfliktów. Owszem, Boko Haram działa na terenach zajmowanych historycznie przez Fulanów – nie można jednak przypisać temu ruchowi oblicza irredenty etnicznej. Obecny przywódca ruchu – Abubakar Shekau – jest przedstawicielem plemienia Kanuri. Spoiwem Boko Haram nie jest identyfikacja etniczna, lecz podbudowana religijnie wspólnota krzywdy ekonomicznej i politycznej.

W deklaracjach programowych Boko Haram znaleźć można także sprzeciw wobec złamania przez Goodlucka Jonathana zasady przemienności prezydentury w Nigerii. Według zwyczaju politycznego, władzę po przedstawicielu chrześcijańskiego południa powinien przejąć lider z muzułmańskiej północy. Po dwóch kadencjach Oluseguna Obasanjo (południe), władzę przejął Umaru Yar'Adua (północ), który zmarł w trakcie pełnienia urzędu. Boko Haram neguje legalność wyboru Goodlucka Jonathana (południe).

Kolejny Afrykanistan

„Afrykanistan”, po kryzysie malijskim, stał się określeniem modnym. Poszukiwanie kolejnych komórek Al-Kaidy w Afryce, wynajdowanie nowych „czarnych Talibów” to dość banalny dziennikarski chwyt retoryczny. Interwencja Francuzów w Mali dobitnie pokazała chwiejność pseudopaństwowych struktur rebeliantów w Azawadzie. Per analogiam – wieszczenie oderwania się północnej Nigerii od reszty kraju jest mrzonką. Baza społeczna organizacji, nawet jeśli silniejsza niż to miało miejsce w przypadku Tuaregów, jest zbyt wątła, by stać się zarzewiem wojny domowej. Informacje o związkach Boko Haram z Al Kaidą Islamskiego Maghrebu, czy też współpracy z terrorystami z Afganistanu, czy Somalii nie zostały dotychczas jednoznacznie potwierdzone.

Techniki działania Boko Haram, zwłaszcza po klęsce tzw. powstania lipcowego (trwającej kilka dni batalii, toczonej między oddziałami fundamentalistów a siłami rządowymi w lipcu 2009 roku), ewoluują w stronę brutalnych rajdów terrorystycznych. Ich ofiarami nie padają już tylko urzędnicy państwowi oraz banki, jak to miało miejsce w pierwszych latach działania. Coraz częściej dochodzi do spektakularnych manifestacji siły (atak na więzienie w Bauchi w 2010 r. zakończony uwolnieniem kilku setek kryminalistów; atak na siedzibę ONZ w Abudży w 2011 r.; seria ataków w czasie wyborów w 2012 r.). Samobójcze zamachy bombowe w kościołach i zborach protestanckich można uznać za objaw desperacji sekty, która pragnie przypomnieć światu o swoim istnieniu – ich skutek jest jednak wymierny. W pasie centralnym kraju trwa „wędrówka ludów”: przemieszczają się uchodźcy, znikają kolejni zachodni inwestorzy, zamiera życie społeczne i polityczne. Boko Haram stało się największym zagrożeniem dla stabilizacji ekonomicznej Nigerii, o wiele bardziej szkodliwym niż separatyści z Biafry, czy piraci znad ujścia Nigru.

Dialog z terrorystami

W połowie kwietnia 2013 r. władze centralne ogłosiły amnestię dla członków Boko Haram. Zażądały złożenia broni, oferując zaniechanie operacji wojskowej na północy kraju. Kilka dni później Boko Haram przekazało klarowną odpowiedź władzom w Abudży – zaatakowało Bagę, miasto położone nieopodal Jeziora Czad. W przeciągu kilku dni krwawych walk śmierć poniosło blisko dwie setki osób. Boko Haram nie chce amnestii, ugodę uważa za oznakę słabości.

Czy istnieje zatem recepta na zażegnanie kryzysu? Odpowiedź na to pytanie powinna wiązać się z dostrzeżeniem roli reform makrospołecznych w Nigerii, poprawy poziomu edukacji, odbudowania instytucji politycznych i wykształcenia społecznego zaufania do nich. Jedynie redukcja frustracji grup wykluczonych może odebrać oręż populistycznym kaznodziejom.

Autor jest członkiem Polskiego Towarzystwa Afrykanistycznego.
Fot. www.timeslive.co.za

Czytany 6518 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04