środa, 06 marzec 2013 07:21

Błażej Popławski: Bilans konfliktu malijskiego (2012-2013)

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

mali_war03geopolityka  dr Błażej Popławski

W okresie od stycznia 2012 roku do lutego 2013 roku Mali stało się teatrem: 1) buntu oficerów, 2) powstania nowego państwa – Azawad i przejęcia nad nim kontroli przez ekstremistów religijnych; 3) przekazania władzy w Bamako byłemu przewodniczącemu parlamentu; 4) interwencji wojsk francusko-czadyjskich. Każde z tych wydarzeń stanowiło wstrząs dla Mali. Warto zastanowić się nad ich reperkusjami i wpływem na przyszłość kraju.

1. Od buntu oficerów do zamachu stanu

W czasach postkolonialnych zamach stanu na południe od Sahary stał się jedną z najpopularniejszych metod zdobywania władzy. Łatwość z jaką bunt oficerów w jednym z garnizonów przerodził się w przewrót polityczny potwierdza słabość instytucji publicznych w Mali, brak autorytetu społecznego i politycznej legitymizacji władz w oczach społeczeństwa. Bunt oficerów to także dowód frustracji i zniechęcenia skorumpowanym aparatem administracji. Celem żołnierzy oficjalnie była restytucja porządku konstytucjonalnego w Mali, odsunięcie od władzy nieudolnych polityków. De facto, oficerowie walczyli o udział w zyskach z narkobiznesu i „przemyśle” porywania Europejczyków na Saharze, nowego oblicza handlu transsaharyjskiego. Zamach stanu wydawał się atrakcyjną formułą do przejęcia kontroli nad szlakami handlowymi, miał stanowić środek do regulacji „krążenia elit”.

Wydarzenia z początku 2012 roku pokazały jednak rolę interesów partykularnych i etnicznych w polityce malijskiej. Obnażyły krótkowzroczność junty, która – naciskana przez społeczność międzynarodową – szybko musiała podzielić się władzą. Decyzja ta nie wynikała jednak ze zrozumienia malijskiej racji stanu, tudzież z troski o ofiary kryzysu humanitarnego. Blokada ekonomiczna nałożona przez państwa strefy ECOWAS i Unię Afrykańską okazała się istotniejszym czynnikiem, wpływającym na decyzje Komitetu na rzecz Przywrócenia Demokracji i Państwa. Łatwość z jaką Amadou Sanogo podzielił się – przynajmniej nominalnie – władzą, wskazuje na brak planów i programu politycznego, krótkowzroczność i nieudolność jego środowiska.

Na marginesie warto wyliczyć medialne faktoidy krążące wokół zamachu stanu z 2012 roku – potwierdzających stałość stereotypów o Afryce w Europie i w USA. Część dziennikarzy pisała o krwawych rozruchach, czystkach, a nawet ludobójstwie, którego miała dopuszczać się wojskowa junta. W rzeczywistości, zamach miał charakter buntu oficerów. Jego celem nie było masakrowanie przeciwników politycznych, lecz konkurencja o zyski z narkobiznesu. Amadou Sanogo występował przeciwko niemocy Amadou Toumani Touré w walce z Tuaregami – szybko jednak okazało się, że pucz wojskowych ułatwił konsolidację władzy Tuaregów w północnym Mali. Szeregi powstańców zasili żołnierze z armii malijskiej o pochodzeniu tuareskim. A. Sanogo nie potrafił przeciwdziałać odpływowi części wojska, przejściu na stronę rebeliantów i podziału kraju na dwa niezależne organizmy.

2. Irredenta etniczna

Oficjalnie junta występowała przeciwko indolencji prezydenta Touré w walce z tuareskimi rebeliantami. Tuaregowie – koczowniczy lud mieszkający na pograniczu Nigru, Algierii, Libii, Burkina Faso, Mali, Mauretanii – wrócili z Libii po upadku reżimu Muammara Kaddafiego z nadzieją na utworzenie własnego państwa. Ich sen nie miał jednak geopolitycznej racji bytu. Owszem, patrząc na mapę Mali, nietrudno dostrzec kuriozalny kształt granic państwa, wytyczonych w okresie kolonialnym i nie korespondujących z mozaiką etniczną. Mimo to, powoływanie się Tuaregów na prawo do samostanowienia nie mogło przynieść dla Azawad (dosłownie: Ziemia Wędrówek) uznania międzynarodowego. Rebelia tuareska dobitnie pokazała słabość władz w Bamako – irredenta od samego początku nie miała jednak szans na sukces. Broń z libijskich arsenałów nie stanowiła wystarczającego argumentu w negocjacjach z ECOWAS.

Historia najnowsza Afryki bogata jest w konflikty separatystyczne. Nigeryjska Biafra, angolańska Kabinda, tanzański Zanzibar – to tylko niektóre z regionów Czarnego Lądu, których mieszkańcy żądają autonomii. Mrzonki ich pozbawione są najczęściej realizmu – choćby w wymiarze postulowanej autarkii ekonomicznej. Azawad miał stanowić „ziemię obiecaną” Tuaregów – szybko okazał się jednak grobem dla koczowników postulujących przyznanie im autonomii politycznej.

Należy podkreślić, iż w wielu komentarzach do wydarzeń z połowy 2012 dominowała błędna atrybucja: Tuareg – członek Al Kaidy. Źródłem nieporozumienia stała się chwiejna scena polityczna w Azawad, konflikty między poszczególnymi klanami koczowników oraz udział w rebelii tuareskiej członków organizacji terrorystycznych z Maghrebu i Afryki Zachodniej (zwłaszcza wywodzących się z Al-Kaidy Islamskiego Magrebu). Świętą wojnę na Sahelu wywołały dwa ugrupowania – Obrońcy Wiary (Ansar Dine) i Ruch na rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej. W ich skład obok Malijczyków wchodzili także Algierczycy, Tunezyjczycy, Libijczycy, Mauretańczycy oraz przedstawiciele innych, nie tylko afrykańskich nacji.

Fundamentaliści wykorzystali sprzyjające okoliczności – brak władzy centralnej w Azawad. Pokonali Narodowy Ruch Wyzwolenia Azawad. Warto jednak zwrócić uwagę, iż barbarzyńcy niszczący zabytki sufickie w Timbuktu, wywodzili się w większości z salafickich bojówkarzy przybyłych do Azawad po wybuchu rebelii tuareskiej. Hasła utworzenia kalifatu na środku Sahary, wprowadzenia szariatu formułowane były najczęściej nie przez Tuaregów, lecz przez bojówkarzy z ugrupowań Obrońcy Wiary i Ruchu na rzecz Jedności i Dżihadu w Afryce Zachodniej.

3. W poszukiwaniu Afrykanistanu

Amadou Sanogo tracił realne wpływy w Bamako. Oficerowie rywalizowali z nim o władze. W Komitecie na rzecz Przywrócenia Demokracji i Państwa narastały podziały na „czerwone” i „zielone” berety – żołnierzy oddziałów lądowych i powietrznych. Istotne okazywały się także resentymenty etniczne – o władzę rywalizowali przedstawiciele ludów Mande, Fulani i Songhaje. Sanogo, próbując ratować swoją pozycję, zdecydował się na przekazanie władzy Dioncoundzie Traoré, byłemu przewodniczącemu Zgromadzenia Narodowego. 12 kwietnia 2012 roku wykładowca matematyki został oficjalnie zaprzysiężony na tymczasowego prezydenta. Jego głównym zadaniem miało być zorganizowanie wolnych wyborów na terenie całego kraju.

Przetasowania gabinetowe w Bamako pozostawały bez echa w Azawad, gdzie fundamentaliści umacniali swoje rządy. Dziennikarze pisali o drugim Afganistanie, kiełkującym nieopodal Morza Śródziemnego. „Afrykanistan” – jak pisano o Azawad – okazał jednak się mniej niebezpieczny, niż zakładali „eksperci”. Największym beneficjentem reorientacji politycznej / chaosu w Mali stał się jednak Paryż.

4. Renesans Françafrique

Apele władz Mali do społeczności międzynarodowej – tymczasowego prezydenta Dioncoundy Traore – pozostały bez echa. ECOWAS ograniczyło się do zapowiedzi uformowania międzynarodowego kontyngentu AFISMA (African-led International Support Mission to Mali). Liczebność deklarowanych oddziałów (2–3 tysięcy żołnierzy) wydawała się niewystarczająca do pokonania wyszkolonych i świetnie wyekwipowanych fundamentalistów kontrolujących Azawad. Ekstremiści sukcesywnie budowali swój potencjał wcielając do swych oddziałów młodzież z półpustynnych regionów Mali. Stosowali do tego siłę i narkotyki, ale także odwoływali się do czynników wiary i racjonalnej argumentacji ekonomicznej (oferta pracy w charakterze najemnika przemawiała do części biedoty Azawad).

Na początku stycznia 2013 roku oddziały ekstremistów wyruszyły na południe. Tymczasowy prezydent zwrócił się z prośbą o pomoc do byłego kolonizatora. Zdobycie Bamako mogłoby rozszerzyć front walki z globalnym dżihadem, umocnić pozycję fundamentalistów w Afryce Zachodniej. Zagrożone były także tysiące Francuzów mieszkających w metropolii nad Nigrem.

François Hollande, korzystając na skupieniu się uwagi świata na dramacie wojny domowej w Syrii, zgodził się na interwencję – przeprowadzenie operacji Serwal. Sceptycy aktywizacji politycznej Paryża na południe od Sahary, interwencję zbrojną interpretowali jako przejaw Françafrique oraz dowód na pazerność Francuzów. Najbogatsze tereny roponośne w regionie znajdują się u zbiegu Mali, Mauretanii i Algierii. Na pograniczu Mali i Nigru znajdują się z kolei pokłady uranu. Paryż, decydując się na interwencję w Mali, zabezpieczał także eksport uranu z sąsiedniego Nigru oraz gazu ziemnego i ropy naftowej z Algierii.

Mieszkańcy Mali witali Francuzów jak wyzwolicieli. Notowania F. Hollandea wzrosły także nad Sekwaną. Oddziały Legii Cudzoziemskiej zajmowały kolejne ośrodki czarnych talibów. Spadochroniarze oswobodzili Timbuktu, Gao i Kidal. Fundamentaliści zostali szybko zepchnięci na pogranicze algiersko-malijskie.

Bilans

Operacja Serwal przyniosła częściową stabilizację Mali. Groźba rozlania się terroryzmu na kraje ościenne nie została jednak zażegnana (potwierdzają to zamachy bombowe, których ofiarami padają głównie Malijczycy oraz porwania turystów francuskich w Kamerunie). Pozycja Paryża wzrosła. Dzięki poparciu świetnie wyszkolonych wojsk czadyjskich, a także amerykańskich dronów, Francois Hollande wygrał swoją „krucjatę”. Operacja Serwal uzmysławia także niemożność powierzenia Afrykanom swoich problemów – jak głoszą sprzyjające F. Hollandeowi francuskie dzienniki. Idea „afrykańskich rozwiązań dla afrykańskich problemów” okazała się mrzonką. Pospolite ruszenie ECOWAS – którego członkiem nie jest Czad – nie jest wystarczającą siłą do stabilizacji regionalnej.

Jak przedstawia się zatem sytuacja Mali rok po kryzysie? O władzę w Bamako rywalizuje Traoré, Sanogo. Do wyborów, które planowane są na ten rok, stanie jeszcze zapewne kilku kandydatów. Pomoc finansowa przysyłana przez społeczność międzynarodową zmniejszyła niebezpieczeństwo klęski humanitarnej. Warto jednak pamiętać, że nadal na obrzeżach Mali wegetuje blisko pół miliona uchodźców, a dystrybucja środków pomocowych pozostawia wiele do życzenia. Wymiana elit okazała się zamianą jednej kleptokracji na nowy „układ”. W kraju narastają także napięcia etniczne. Dochodzi do czystek na tle rasowym – „czarni” Malijczycy niejednokrotnie dokonują odwetu na osobach o jaśniejszym kolorze skóry. Część Tuaregów z Ansar Dine wraca do Narodowego Ruchu Wyzwolenia Azawad, próbując się zabezpieczyć przed nienawiścią ludów z południa Mali. „Czarni Malijczycy” winią Algierczyków, Mauretańczyków i Tuaregów za rozpad kraju. Kontyngent UE, w skład którego weszli Polacy, ma za zadanie monitorować rozwój sytuacji w Mali.

W przeciągu ostatniej dekady Mali zajmowało niechlubne miejsce w ostatniej dziesiątce krajów o najniższym HDI na świecie. Poziom wskaźnika rozwoju społecznego był „stabilnie” niski. Wydarzenia ostatniego roku nie zmienią tej sytuacji. Kluczowe – dla prawdziwej stabilizacji społeczno-ekonomicznej państwa – wydaje się zbudowanie zaufania do nowych władz, utworzenie „rządu jedności narodowej” (do którego muszą zostać dokooptowani przedstawiciele Narodowego Ruchu Wyzwolenia Azawad) oraz zminimalizowanie prawdopodobieństwa eskalacji napięć na tle etniczno-rasowym.

Fot. www.nation.com.pk

Czytany 5742 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04