wtorek, 05 marzec 2013 08:06

Bartosz Kaliciecki: Kto 'robi' politykę zagraniczną w Stanach Zjednoczonych?

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

usflgpion  Bartosz Kaliciecki

Polityka zagraniczna odgrywa kluczową rolę w dzisiejszym świecie. Każde państwo chcące liczyć się na arenie międzynarodowej i posiadać interesy na całym świecie musi kłaść szczególny nacisk na efektywność swojej polityki zagranicznej. Zgodnie z tym przeświadczeniem Stany Zjednoczone jako mocarstwo kładą ogromny nacisk na to, aby prowadzona przez nie polityka była efektywna i przynosiła jak największe korzyści.

Decyzje podejmowane przez władze Stanów Zjedoczonych mają bezpośredni wpływ na pozostałe państwa. Doskonałym przykładem wydają się być interwencje zbrojne na Bliskim Wschodzie, które tak często poruszane są w mediach, oraz publikacjach. Słysząc różne informacje na temat wojen prowadzonych przez Stany Zjednoczone dojść można do wniosku, iż za wszystkie aspekty związane z wypowiadaniem wojen oraz decyzjami w zakresie polityki zagranicznej odpowiada prezydent. Jednak stwierdzenie, że to prezydent odpowiada za politykę zagraniczną Ameryki jest pewnego rodzaju uogólnieniem, ponieważ już w amerykańskiej konstytucji znaleźć można zapis, iż odpowiedzialność za politykę zagraniczną spoczywa na prezydencie oraz kongresie, aby w pewien sposób zrównoważyć kompetencje władzy wykonawczej oraz ustawodawczej [1]. W praktyce natomiast widać, że za skomplikowany proces tworzenia polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych odpowiada poza prezydentem kongres wraz z szeregiem instytucji oraz ludzi, ekspertów.

Jak twierdzą James M. Lindsay i Randall B. Ripley rozpoczynając jakiekolwiek rozważania na temat „robienia, tworzenia” polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych należy uświadomić sobie to, że to prezydent oficjalnie jest najważniejszym aktorem a rola władzy wykonawczej w kształtowaniu polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych jest kluczowa [2]. Jednak najważniejszym, obok prezydenta, organem odpowiadającym za politykę zagraniczną jest już wczesniej wspomniany kongres.

Zdaniem Thomasa M. Franck`a oraz Edwarda Weisband`a kongres zaczął odgrywać aktywną rolę w tworzeniu polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, w odpowiedzi na wątpliwości społeczeństwa, co do interwencji wojsk amerykańskich w Wietnamie [3]. Do najbardziej istotnych kompetencji kongresu należy prawo do wypowiadania wojny. Prawo to jest zagwarantowane konstytucyjnie, jednak przed 1973 rokiem dochodziło do sporów konstytucyjnych na linii prezydent-kongres, ponieważ prezydent również konstytucyjnie jest najwyższym zwierzchnikiem sił zbrojnych. Problem ten został jednak uregulowany przez „War Powers Act” z 1973 r., który precyzuje stosunki między kongresem a prezydentem w kwestii wypowiadania wojen. Zgodnie z tym aktem prezydent może wypowiadać wojnę jedynie po akceptacji tej decyzji przez kongres. Jednak akty te uważane są za kontrowersyjne ponieważ, jak pokazuje przykład wypowiedzenia wojny Irakowi, prezydent może skorzystać ze swoich prorogatyw i wypowiedzieć wojnę argumentując to obroną obywateli Stanów Zjednoczonych.

Kongres odgrywa również znaczącą rolę w procesie negocjowania i wypowiadania traktatów, co jest częścią tzw. systemu „checks and balances”, czyli próby wyważenia kompetencji [4]. Najważniejszymi organami działającymi w ramach kongresu są stałe komisje - Komisja Spraw Zagranicznych Senatu Stanów Zjednoczonych oraz Komisja Relacji Międzynarodowych. Opisując Komisję Spraw Zagranicznych Senatu trzeba wspomnnieć, że wbrew pozorom posiada ona równie szerokie kompetencje, podobnie jak ogół komisji senackich w systemie amerykańskim. Odpowiada ona za akceptowanie nominacji na kluczowe stanowiska w polityce międzynarodowej, oraz bezpośrednio odpowiedzialna jest za to, kto reprezentuje kraj poza jego granicami. W jej skład wchodzi przeważnie 21 członków. Druga komisja nie posiada już takiego autorytetu, ale cały czas odgrywa ważną rolę w kształtowaniu polityki zagranicznej. Odpowiada ona za przyznawanie budżetu na prowadzenie tej polityki oraz kontrolowanie, jak środki te zostały rozdysponowane. Z reguły liczy ona od 40 do 50 członków. Wokół kongresu również tworzą się różne grupy interesów, które chcą w jakiś sposób wpłynąć na decyzje członków kongresu w kwestiach polityki zagranicznej.

Ważną rolę w procesie kształtowania polityki zagranicznej odgrywają także ośrodki władzy wykonawczej. Pierwszym takim ośrodkiem jest odpowiadający bezpośrednio za wdrażanie polityki zagranicznej Departament Stanu. Jego rolę porównać można do roli ministerstwa spraw zagranicznych. Odpowiada on za wprowadzanie w życie decyzji prezydenta oraz całokształt działań związanych z zabezpieczaniem praw obywateli Stanów Zjednoczonych w innych krajach, przyjmowaniem przedstawicieli krajów utrzymujących stosunki dyplomatyczne z USA oraz wysyłaniem przedstawicieli do innych pańatw. Aby zdać sobie sprawę z istoty roli, jaką pełni ta instytucja należy zaznaczyć, iż w jego ramach działa wiele jednostek organizacyjnych, jak komórki geograficzne, merytoryczne, czy pomocnicze. Jednak najważniejszą działającą „w tle” komórką jest Sekretariat Wykonawczy, który odpowiada za wewnętrzną koordynację Departamentu Stanu. Na czele Departamentu Stanu stoi jego szef, sekretarz stanu, czyli główny doradca prezydenta w sprawach polityki zagranicznej, będący członkiem jego administracji. Sekretarz jest najważniejszą postacią nie pochodzacą z wyborów powszechnych w Stanach Zjednoczonych. Od kiedy na stanowisku sekretarza stanu pojawiła się Hillary Clinton, coraz głośniej było słychać sprzeciw wobec dużego znaczenia tej roli. Zarzucano, że sekretarz stanu wypełniała tylko wolę prezydenta, i nie wywierała realnego wpływu na proces tworzenia polityki zagranicznej. Jednak o tym jak prestiżowe jest to stanowisko mogą świadczyć nazwiska takie jak Thomas Jefferson, Dean Acheson, John Foster Dulles, czy George Marshall, którzy byli prawdziwymi architektami polityki zagranicznej USA [5]. Zdaniem wielu ekspertów to jednak Henry Kissinger najbardziej dobitnie udowodnił, jak istotne w amerykańskiej polityce zagranicznej jest stanowisko sekretarza stanu oraz szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego.

Należy również wspomnieć, iż oficjalnymi reprezentantami prezydenta poza granicami Stanów Zjednoczonych są ambasadorowie oraz Stały Przedstawiciel Stanów Zjednoczonych przy ONZ, który jest odpowiedzialny za umacnianie i realizację polityki międzynarodowej USA. Oprócz Departamentu Stanu ważną rolę w adminisytracji prezydenta pełni Departament Obrony. Rola Departamentu Obrony w polityce zagranicznej Ameryki w dobie licznych światowych konfliktów ciągle się zwiększa. To właśnie ten departament prowadzi działania mające na celu wprowadzanie na świecie amerykańskiego systemu antyrakietowego, negocjuje z Iranem w sprawach związanych z posiadaniem broni masowego rażenia, odpowiedzialny jest również za pomoc militarną kluczowym sojusznikom Ameryki. Na czele Departamentu Obrony stoi Sekretarz Obrony, którym obecnie jest Chuck Hagel.

O tym, jaki udział w polityce zagranicznej ma Departament Obrony, świadczy rola Ameryki jako gwaranta międzynarodowego bezpieczeństwa, która jest niepodważalna od kilkudziesięciu lat. Jak pisze Dariusz Serówka, zaangażowanie Ameryki w wydarzenia na arenie europejskiej w XX wieku było kluczowym gwarantem bezpieczeństwa, demokracji i wolności [6]. Należy tutaj również wspomnieć o pozostałych departamentach takich jak Departament Handlu, Energii, Sprawiedliwości, Pracy, czy nawet Departament Rolnictwa. Każda z powyższych jednostek w pewnym zakresie dotyka spraw związanych z polityką zagraniczną. Również każda z nich odpowiada za zgodne z ich specyfiką sektory polityki zagranicznej, jak negocjacje na arenie międzynarodowej w sprawie handlu, ceł, regulacje dotyczące międzynarodowego rynku pracy. Jak pokazały chociażby wizyty w Europie Joe Bidena również urząd wiceprezydenta USA pozwala na branie aktywnego udziału w kształtowaniu polityki zagranicznej [7].

W kształtowaniu amerykańskiej polityki zagranicznej biorą udział również rządy stanowe. Można zastanawiać się na ile stwierdzenie to jest zgodne z konstytucją, której zapis o polityce zagranicznej można rozumieć jako chęć, aby kraj w kwestiach związanych z polityką zagraniczną mówił jednym głosem. Jednak konstytucja reguluje to, że stany nie mogą wpływać na tak ważne kwestie, jak podpisywanie traktatów, czy sprawy związane z wypowiadaniem wojen. Z biegiem lat rządy stanowe, zgodnie z zasadą domniemania kompetencji, zaczęły coraz odważniej prowadzić politykę zagraniczną w sektorach, których nie reguluje prawo. Nalezy tutaj jednak wyróżnić przede wszystkim szeroko pojęte stosunki gospodarcze. Na skutek wieloznaczności interpretacyjnej zapisów o uprawnieniach rzadów stanowych w kwestii polityki zagranicznej utworzył się „dualizm federacyjny”, który był wielokrotnie przyczyną sporów między rządem stanowym a federalnym rozstrzyganym przez Sąd Najwyższy [8]. W odpowiedzi na rosnącą liczbę tego typu sporów Sąd Federalny wydał w 1998 r. zarządzenie, które mówi, iż niezależnie od tego jak szlachetne są zamiary rządów stanowych w sprawie polityki zagranicznej, to za jej ogólny kształt odpowiada rząd federalny, a rządom stanowym pozostawia się kwestie związane z gospodarką, jak ustalania taryf celnych, czy wpływ na międzynarodowy handel i inwestycje, co de facto i tak pozwala rządom federalnym wpływać na politykę zagraniczną USA [9]. Każdy stan, co jest oczywiste chce jak najlepiej dla swoich interesów, więc stara się wywierać wpływ na politykę zagraniczną prowadzoną na szczeblu państwowym głównie lobbując w konkretnych kwestiach z nią związanych, które mogą być korzystne dla danego stanu. Stany mogą również w pewnym stopniu nawiązywać kontakty międzynarodowe z innymi państwami.

Następnymi aktorami w procesie „robienia” polityki międzynarodowej są think-tanki, organizacje pozarządowe, czyli tym samym również zwykli obywatele. Think-tanki są specjalnymi niezależnymi ośrodkami badawczo-analitycznymi, skupiającymi w swoich kręgach ekspertów i analityków. Jak twierdzi Jan Grzymski, aspirują oni do pełnienia funkcji pomostu między reprezentantami i dorobkiem nauk społecznych – głównie politologią i socjologią a tymi, którzy zajmują się prowadzeniem polityki publicznej [10]. W Stanach Zjednoczonych rola think-tanków jest bardzo duża. Ośrodki te są coraz bardziej popularne i działają bardzo efektywnie. Stanowią one zaplecze intelektualne, które okazuje się szczególnie pomocne w procesie tworzenia polityki zagranicznej. Do najpopularniejszych grup o takim charakterze w USA należą: Brooklings Institution, American Enterprise Institute, czy Council on Foreign Relations. Grupy te najczęściej tworzą osoby, które pracowały już wcześniej w administracji, a które nadal chcą mieć wpływ na politykę zagraniczną Ameryki. Przeprowadzone przez think-tanki debaty, badania, czy zalecenia bardzo często są wykorzystywane przez polityków odpowiadających za bezpośrednie wcielanie w życie polityki zagranicznej. Również organizacje pozarządowe, takie jak np. Amnesty International, The American Legion, czy The United Nations Association of the United States zajmują się tworzeniem zalecenień dotyczących stosunków dyplomatycznych Stanów Zjednoczonych.

Proces tworzenia polityki zagranicznej obejmuje wiele organów i instytucji. Można zatem zastanawiać się, czy rozdzielenie kompetencji w sprawach polityki zagranicznej pomiędzy tylu aktorów jest dobrym rozwiązaniem. Najpoważniejszym jego minusem mogą być zdecydowanie wewnętrzne spory i rozbieżności. Zauważalne one są szczególnie podczas prezydentury Baracka Obamy. Rafał Rozmus przywołuje wystąpienia Baracka Obamy, Joe Bidena oraz Hillary Clinton odnośnie partnerstwa z Rosją. Prezydent zapowiedział wówczas, że chce, aby relacje na linii USA-Rosja odbywały się na zasadach równorzędnego partnerstwa, wiceprezydent mówił natomiast, że Rosja nie jest dobrym partnerem i może pełnić jedynie rolę pomocnika Ameryki w globalnej polityce, zaś Hillary Clinton kilka dni później zdementowała wypowiedź wiceprezydenta [11]. Kolejnym zagrożeniem, które niesie za sobą taki stystem jest to, że do tajnych informacji, dotyczących dyplomacji kraju ma dostęp szerokie grono osób a wtedy o ujawnienie poufnych informacji znacznie łatwiej. Z drugiej jednak strony system ten gwarantuje lepszą jakość merytoryczną oraz nie pozwala na zdominowanie całej polityki zagranicznej przez jeden organ.

Bibliografia:
I. Książki:    
1) R. B. Ripley, J. M. Lindsay, Congress Resurgent. Foreign and Defense Policy on Capito Hill, The Univeristy of Michigan Press, USA 1993.
2) T. E. Mann, A question of balance. The President, The Congress and Foreign Policy, The Brookings Institution, Washington D.C 1990.
3) E. Gdulewicz, W. Kręcisz, W. Orłowski, W. Skrzydło, W. Zakrzewski, Ustroje Państw Współczesnych, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej, Lublin 2002.
4) D. Serówka, Wielka Piaskownica, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2003
II. Czasopisma:
5) T. Zalewski, Druga Dama, „Polityka”, nr. 34, 22.08.2009.
III. Źródła internetowe:
6) R. F. Grimmett, Foreign Policy Roles of the President and Congress, www.fpc.state.gov, dostęp: 01.01.2010.
7) Joe Biden wzywa Europę Wschodnią do szerzenia demokracji, www.psz.pl, dostęp: 01.01.2010.
8) Judiciary Power and Practice- Federalism and Foreign Policy, www.americanforeignrelations.com, dostęp: 01.01.2010.
9) C. Goldberg, Limiting a State`s Sphere of Influence, www.globalpolicy.org, dostęp: 01.01.2010.
10) J. Grzymski, Myślący czołg, czyli jak się pracuje w Thin Tanku?, www.employerbrandingclub.com, data wejścia 01.01.2010.
11) R. Rozmus, Obama, Clinton, Biden- „Oś nieporozumienia”, www.psz.pl, dostęp: 01.01.2010.

Internet:    
1 R. F. Grimmett, Foreign Policy Roles of the President and Congress, www.fpc.state.gov, data wejścia: 01.01.2010.
2 R. B. Ripley, J. M. Lindsay, Congress Resurgent. Foreign and Defense Policy on Capito Hill, The Univeristy of Michigan Press, USA 1993, s.18.
3 T. E. Mann, A question of balance. The President, The Congress and Foreign Policy, The Brookings Institution, Washington D.C 1990, s.1.
4 E. Gdulewicz, W. Kręcisz, W. Orłowski, W. Skrzydło, W. Zakrzewski, Ustroje Państw Współczesnych, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej, Lublin 2002, s.183.
5 T. Zalewski, Druga Dama, „Polityka”, nr. 34, 22.08.2009, s. 74-75.
6 D. Serówka, Wielka Piaskownica, Wydawnictwo Arcana, Kraków 2003, s.13.
7 Joe Biden wzywa Europę Wschodnią do szerzenia demokracji, www.psz.pl, data wejścia 01.01.2010.
8 Judiciary Power and Practice- Federalism and Foreign Policy, www.americanforeignrelations.com, data wejścia: 01.01.2010.
9 C. Goldberg, Limiting a State`s Sphere of Influence, www.globalpolicy.org, data wejścia: 01.01.2010.
10 J. Grzymski, Myślący czołg, czyli jak się pracuje w Thin Tanku?, www.employerbrandingclub.com, data wejścia: 01.01.2010.
11 R. Rozmus, Obama, Clinton, Biden- „Oś nieporozumienia”, www.psz.pl, data wejścia: 01.01.2010.

Czytany 8149 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04

Najnowsze od Bartosz Kaliciecki