czwartek, 24 wrzesień 2015 07:27

Anna Antczak-Barzan: Potęga Rzeczypospolitej w Unii Europejskiej

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

dr hab. Anna Antczak-Barzan

Nieumiejętnie prowadzona polityka zagraniczna, która nie potrafi wykorzystać atrybutów, jakie posiada nasze państwo, powoduje sytuację, w której głos naszego państwa nie jest słyszalny i brany pod uwagę. Cały czas znajdujemy się na peryferiach UE, a dzieje się tak w dużej mierze dlatego, iż sami się na to godzimy.

Wstęp

Potencjał całkowity (potęga) stanowi najistotniejszy, z punktu widzenia realizmu, element badań w obszarze geopolityki. Badając potęgę należy wyszczególnić te czynniki, które się na nią składają i ją kształtują. Działania te pozwalają także wyodrębnić obszary, w których dany podmiot posiada najwyższy, a w których niższy potencjał w porównaniu do innych podmiotów. To z kolei może stanowić wskazówkę dla określania celów polityki zagranicznej oraz narzędzi ich realizacji (dobranych zgodnie z obszarami, w których dany podmiot posiada najwyższy potencjał). Umożliwia to także identyfikację potencjalnych szans i zagrożeń w środowisku bezpieczeństwa dla danego podmiotu. Świadomość posiadania określonego potencjału kształtuje zachowania podmiotów na arenie międzynarodowej, choć nie jest to jedyny czynnik deterministyczny, zaś zgodnie z teorią behawioralną, zasoby w ogóle nie stanowią istotnego elementu w tej kwestii. W przypadku Polski, fakt, że przynależy ona do Unii Europejskiej, odgrywa znaczącą rolę zarówno podczas planowania, jak i późniejszej realizacji jej polityki zagranicznej. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej potencjałowi naszego kraju w porównaniu z innymi państwami Unii. Pozwoli to odpowiedzieć na pytanie, jakie są możliwości Polski w zestawieniu z jej oczekiwaniami oraz celami polityki zagranicznej. Zatem celem niniejszego artykułu jest zbadanie potęgi Rzeczypospolitej w oparciu o analizę jej potencjału i porównanie z pozostałymi państwami członkowskimi UE.

Potęga państw

Potęgę można definiować w różny sposób, jednak teoretycy z zakresu geopolityki są zgodni co do tego, iż potęga jest centralną kategorią teorii stosunków międzynarodowych [1]. Problematyczne jest natomiast określenie determinantów tejże potęgi, czyli czynników, które mają na nią wpływ i ją kształtują (ich dobór, znaczenie i hierarchia). Część definicji podkreśla społeczną istotę potęgi, mającą swe źródło w relacjach międzyludzkich, np. „potęga jest zdolnością do czynienia, tworzenia lub niszczenia. (...) Potęga na scenie międzynarodowej to zdolność jakiejś jednostki politycznej do narzucenia swej woli innym jednostkom politycznym. Potęga polityczna nie jest niczym absolutnym, lecz stosunkiem między ludźmi” [2]. Inni teoretycy zaś uwypuklają rolę, jaką odgrywają rozmaite zasoby, jakie posiada dany podmiot: „potęga w stosunkach międzynarodowych to zdolność państwa do użycia swych materialnych i niematerialnych zasobów w sposób, który wpłynie na zachowanie innych państw” [3]. Bez względu na rodzaj podejścia teoretycznego do koncepcji potęgi, z pewnością należy podkreślić jej zmienny charakter wykazujący sporą dynamikę i to dwojakiego rodzaju. Z jednej strony potęga (czy też raczej jej „poziom”) nie jest ona dana raz na zawsze, gdyż determinanty wpływające na jej kształt także są zmienne. Zmienna jest także istota oraz waga poszczególnych determinantów (a na to największy wpływ ma rozwój społeczno-gospodarczy oraz postęp technologiczny). W wielu definicjach pojawie się słowo „zdolność” – a zatem po części potęga zależna jest od woli samego państwa (jego społeczeństwa), jego zasobów, a także umiejętności ich wykorzystywania przez elity rządzące. Powyższe tworzy tzw. triadę geopolityczną (rys. 1).

Rys. 1. Triada geopolityczna

Źródło: A. Łaszczuk, „Analiza geopolityczna potęgi państw”, [w:] Z. Lach, J. Wendt, op. cit., s. 71.

Specyficznym elementem potęgi jest także jej względność – jest ona obliczana zawsze w porównaniu z innymi podmiotami, nie stanowi wartości bezwzględnej. Dla tego samego podmiotu może być też różna w zależności od analizowanych determinantów. Można mówić o potędze ogólnej bądź poszczególnych formach potęgi (czyli potęgi w określonych obszarach funkcjonowania państwa np. w sferze militarnej, ekonomicznej, społecznej itp.) [4]. Z tego wynika natomiast, że potęga może być jedno- dwu- bądź wielowymiarowa [5].

Sposób obliczenia potęgi

W niniejszym opracowaniu obliczenia potęg państw dokonane zostały za pomocą uproszczonej metody wielowymiarowej analizy porównawczej, czyli tzw. analizy wielozmiennej [6] w oparciu o metodę rangowo-wagową (tabela 1 wraz z graficzną ilustracją – mapa 1), choć oczywiście istnieje wiele innych sposobów (różnią się one nie tylko metodą obliczeń, ale także doborem samych wskaźników czy też zmiennych – jest to podyktowane różnicami w podejściach teoretycznych np. pomiędzy realizmem a behawioryzmem). Jako wskaźniki niezbędne do dokonania obliczeń wybrane zostały następujące zmienne, jako te, które uznawane są powszechnie [7] jako najistotniejsze z punktu widzenia siły mierzonej przez pryzmat posiadanych zasobów:

• powierzchnia terytorium;

• liczba ludności;

• PKB ogółem oraz na jednego mieszkańca;

• samowystarczalność (liczona jako stosunek produkcji do rocznego zużycia) w zakresie ropy naftowej oraz gazu ziemnego;

• produkcja energii elektrycznej;

• wielkość eksportu;

• wielkość wydatków militarnych;

• długość linii kolejowych.

Wagi dla poszczególnych wskaźników nadawane są przez badacza. Jest to słaby punkt tej metody, gdyż mimo największych starań, element ten zawsze będzie zawierał w sobie pierwiastek uznaniowości, podobnie jak sam proces doboru wskaźników.

Tabela 1. Matryca oceny potęgi (siły) państw Unii Europejskiej

potegaRP_05.JPG

potegaRP_06.JPG

potegaRP_07.JPG

potegaRP_09.JPG

Obliczenie syntetycznego wskaźnika potęgi dla każdego państwa odbywa się na podstawie wzoru:

potegaRPwzor_02.JPG

podczas gdy:

potegaRPwzor_03.JPG
gdzie:

potegaRPwzory_03a.JPG

Składniki licznika stanowią wielkości wpisywane w wierszu oznaczonym „wartość” dla poszczególnych wskaźników.

Obliczenie przedziału klas:
(0,6582 - 0,0257) : 5 = 0,1265

Obliczenie poszczególnych klas:
I – 0,5321 – 0,6585 – mocarstwo regionalne;
II – 0,4055 – 0,532 – potęga regionalna;
III – 0,2789 – 0,4054 – kraj o średnim znaczeniu w regonie;
IV – 0,1523 – 0,2788 – kraj o niewielkim znaczeniu w regionie;
V – 0,0257 – 0,1522 – regionalna kraj o minimalnym znaczeniu w regionie.

Mapa 1. Graficzna prezentacja potęg państw Unii Europejskiej

potegaRP_04.JPG

Źródło: opracowanie własne, projekt graficzny: Zbigniew Korzański.
    
Wnioski

Jak wynika z analizy zaprezentowanych badań, Polska mieści się w trzeciej z kolei kategorii (klasie) i może być określana mianem kraju o średnim znaczeniu w regionie, co daje Polsce bardzo wysokie, szóste miejsce wśród wszystkich państw UE, plasując nasz kraj kolejno za: Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, Włochami i Hiszpanią. Z pewnością atutem polskiego potencjału jest powierzchnia terytorium kraju oraz liczba ludności (zmienne, których waga jest dość znacząca), a także długość linii kolejowych. Najsłabszym elementem jest samowystarczalność (a raczej jej brak) w zakresie ropy naftowej. Nasz kraj słabo prezentuje się także jeśli chodzi o takie wskaźniki jak: samowystarczalność w zakresie gazy ziemnego, wielkość eksportu (co jest wynikiem zdecydowanie niezadowalającym i świadczy o tym, że nadal Polska eksportuje głownie towary nisko przetworzone) oraz wielkość wydatków militarnych (co ciekawe – porównywalna z Grecją, zaś mniejsza niż Holandia).

Można zatem zadać pytanie, czy rzeczywiście polska pozycja odpowiada wynikom tego „rankingu”? Czy Polska ma aż tak potężny wpływ na politykę unijną, jak mogłoby się to wydawać biorąc pod uwagę ranking? Czy Unia Europejska liczy się ze zdaniem Polski na równi ze zdaniem Hiszpanii lub bardziej niż ze zdaniem Szwecji, Austrii, Holandii czy Belgii – krajami, których potęga została sklasyfikowana znacznie niżej niż Polska? Odpowiedź jest niestety w większości przypadków negatywna. Oznacza to, że Rzeczpospolita nie potrafi wykorzystać pełni swoich możliwości, aby zająć należne jej miejsce w UE, które byłoby także zgodne z jej aspiracjami i oczekiwaniami społeczeństwa. Należy zatem zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Przede wszystkim Polska nie określiła nowych celów polityczno-strategicznych po osiągnięciu tych, które zostały zdefiniowane po 1989 r. (czyli przede wszystkim akcesja do NATO i Unii Europejskiej). Po drugie Polska charakteryzuje się niską kulturą polityczno-strategiczną [8]. Oznacza to m.in. brak posiadania długofalowej wizji odnośnie do kierunku, w którym powinno podążać nasze państwo. Głębokie podziały na scenie politycznej kraju także nie sprzyjają budowaniu (projekcji) oraz realizacji celów strategicznych.

Niestety, nieumiejętnie prowadzona polityka zagraniczna, która nie potrafi wykorzystać atrybutów, jakie posiada nasze państwo, powoduje sytuację, w której głos naszego państwa nie jest słyszalny i brany pod uwagę. Cały czas znajdujemy się na peryferiach UE [9], a dzieje się tak w dużej mierze dlatego, iż sami się na to godzimy. Polska dyplomacja akceptuje rolę „tuby” Europy Zachodniej. Jeśli sam kraj godzi się na takie role, inne państwa akceptują ten stan, gdyż dzięki takiej polityce prowadzonej przez nasz kraj, są w stanie lepiej osiągać własne cele. Jak już wspomniano, w Unii Europejskiej znajdujemy się na peryferiach, z których nie jesteśmy w stanie się wydostać i na które jednocześnie sami się skazujemy prowadząc politykę godzenia się na „wskazówki starszego brata”. Centrum Unii tworzą państwa używające waluty Euro, uzupełniają je państwa układu z Schengen (sprzed rozszerzenia z 2004 r.) oraz państwa objęte Traktatem Fiskalnym [10]. W tym kontekście interesująca jest analiza exposé ministra spraw zagranicznych z 2013 r. Unii Europejskiej poświęcono w tym dokumencie ponad 16 z 25 stron, a rozpoczyna się ono zdaniem „Umacniamy naszą pozycję w Unii Europejskiej, która mimo kryzysu integruje się i rozszerza” [11]. Wyraźnie zatem uwypuklony został przede wszystkim jeden priorytet. W tym dokumencie kładzie się nacisk na silną Polskę w Unii oraz wspólne interesy bez zagłębiania się w „zbędne” szczegóły. Jeszcze bardziej interesująca jest natomiast analiza innego dokumentu, ważniejszego z punktu widzenia niniejszego opracowania, mianowicie „Priorytety polskiej polityki zagranicznej 2012-2016” [12]. Nie ma w nim niczego poza poprawnymi politycznie okrągłymi stwierdzeniami na temat roli Polski w Unii Europejskiej oraz w regionie. Poza spostrzeżeniami typu „prymat USA został zakwestionowany”, z którymi można się zgadzać bądź nie, chociaż niewiele wskazuje na to, aby autorzy dokumentu mieli w tym względzie rację [13], pojawiają się cele polityki zagranicznej (dopiero na szóstej stronie), którymi są według autorów: silna Polska w silnej unii politycznej, Polska jako wiarygodny sojusznik w stabilnym ładzie euroatlantyckim, Polska otwarta na różne wymiary współpracy regionalnej, strategia polskiej współpracy rozwojowej, promocji demokracji i praw człowieka, promocja Polski za granicą, nowa jakość w relacjach z Polonią i Polakami za granicą oraz skuteczna służba zagraniczna [14]. Do tak zdefiniowanych celów politycznych kraju nawet ciężko się ustosunkować, gdyż mają one charakter czysto PRowski i nie mają nic wspólnego z tym, czym rzeczywiście jest, a raczej powinna być polityka zagraniczna. W dokumencie tym trudno jest znaleźć choćby ślad długofalowej strategii realizacji tego, co rzeczywiście stanowi polską rację stanu oraz byłoby wyrazem dążenia do realizacji interesów narodowych.

Na zakończenie warto podkreślić, że zarówno politycy jak i społeczeństwo (przede wszystkim) muszą sobie zdawać sprawę z tego, że sam fakt przynależności do organizacji międzynarodowej, czy to Unii Europejskiej, czy NATO nie tworzy bezpieczeństwa [15]. Geopolityka (której nie można ani demonizować, ani lekceważyć) mówi jednak sama za siebie – nie jesteśmy potężnym państwem, zaś wojna na Ukrainie nie niesie ze sobą pozytywnych prognoz. Brak zagrożeń czy też bezpieczeństwo nie jest stanem danym raz na zawsze, a doświadczenia historyczne wskazują, że sytuacja międzynarodowa zmienia się bardzo dynamicznie. Przynależność do sojuszy czy organizacji międzynarodowych powinno być wzmocnieniem gwarancji, jakie jest w stanie udzielić swoim obywatelom państwo. Liczenie wyłącznie na pomoc sojuszników stanowi istotne zagrożenie dla polskiej racji stanu w przypadku zaistnienia poważnego zagrożenia. Polska powinna także umacniać swoje role regionalne. Rezygnacja ze ścisłej współpracy w regionie jest niezrozumiała. Polska powinna starać się budować swoją pozycję oraz tworzyć lokalny sojusz [16].

Fot. apkfun.co
Źródło: Potęga Rzeczypospolitej w Unii Europejskiej, „Kwartalnik Bellona” nr 2/2015 (681), Wojskowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2015, s. 26-37, ISSN 1897-7065.

 

____________________________________________________
1. M. Sułek, O potęgonomii i potęgometrii, w: Z. Lach, J. Wendt (red.), Geopolityka. Elementy teorii, wybrane metody i badania, Częstochowa: Instytut Geopolityki 2010, s. 57.
2. W. C. Olson, F. A. Sondermann, The Theory and Practice of International Relations, New Jersey 1966, s. 69.
3. J. Stoessinger. The Might of Nations. World Politics in Our Times, New York: Random House 1969, s. 27.
4. Nieco inne podejście prezentuje M. Sułek, op. cit., s. 65-66, ale w gruncie rzeczy sprowadza się ono do tego samego.
5. Szerzej zob. M. Sułek, op.cit., s. 67-68.
6. Szerzej na temat tej metody zob. Z. Lach, J. Wendt, op. cit.; Z. Lach, J. Skrzyp, Geopolityka i geostrategia, Warszawa: AON 2007, s. 106-107 oraz 185-191; J. Runge, Metody badań w geografii społeczno-ekonomicznej – elementy metodologii, wybrane narzędzia badawcze, Katowice: Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego 2006, s. 191-196 oraz M. Dutkowski, Ranking jako metoda badawcza i diagnostyczna w naukach przestrzennych, w: Henryk Rogacki (red.), Możliwości i ograniczenia zastosowań metod badawczych w geografii społeczno-ekonomicznej i gospodarce przestrzennej, Poznań: Bogucki Wydawnictwo Naukowe 2002, s. 117-118.
7. Powyższy wybór został dokonany na podstawie wnikliwej analizy literatury przedmiotu.
8. Szerzej zob. M. Kulisz, Kultura polityczna w bezpieczeństwie państwa, w: Anna Antczak-Barzan (red.). Projekt „Polska”. Silne i bezpieczne państwo?, Warszawa: Wydawnictwo Vizja Press 2014, s. 93-134.
9. Por. P. Bartosiewicz, Peryferie peryferii „europejskiego banana”, w: M. Marczewska-Rytko (red.), Polska w strukturach Unii Europejskiej. Doświadczenia – oczekiwania – wyzwania, Lublin: Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej 2010 oraz W. Błasiak, Pomiędzy centrum a peryferiami na progu XXI wieku. Geopolityka i ekonomika Polski i Europy Środkowo-Wschodniej w warunkach integracji europejskiej i światowej depresji gospodarczej, Katowice: “Śląsk” Sp. z o.o. Wydawnictwo Naukowe 2013.
10. Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2013 roku, http://www.msz.gov.pl/resource/43569e19-908b-4695-9520-19d34407af2a:JCR, s. 7-8, dostęp 12 listopada 2014.
11. http://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/priorytety_polityki_zagr_2012_2016/expose2/expose_2013/?printMode=true, dostęp 26 października 2013.
12. http://www.msz.gov.pl/resource/aa1c4aec-a52f-45a7-96e5-06658e73bb4e:JCR, dostęp 26 października 2013.
13. Obecnie nie ma na świecie państwa, które byłoby w stanie rzucić skuteczne wyzwanie Stanom Zjednoczonym, a wschodzące potęgi azjatyckie (bo można sądzić, że to one posłużyły autorom dokumentu za inspirację do takich twierdzeń) jeszcze długo nie będą w stanie tego uczynić. Osłabienie potęgi USA, spowodowane światowym kryzysem gospodarczym, nie oznacza wszelako pozbawienia jej mocarstwowości.
14. „Priorytety polskiej polityki zagranicznej 2012-2016”, Warszawa, marzec 2012, s. 6-7.
15. Jednym z głosicieli takich idei jest profesor Roman Kuźniar.
16. Wywiad z Georgem Friedmanem, Rzeczpospolita, http://www.rp.pl/artykul/936594.html, wrzesień 2012, dostęp: 12 listopada 2014. Friedman uważa, że Polska powinna budować sojusz ze Słowacją, Węgrami, Rumunią i Bułgarią i odgrywać rolę lidera regionu.

Czytany 6036 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 22 wrzesień 2015 21:05