piątek, 30 październik 2015 07:33

Andrzej Zapałowski: Federacyjna Rzeczypospolita Polska – zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa?

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

dr Andrzej Zapałowski

To, że w Polsce myśl strategiczna nie jest wśród elit sprawujących władzę w cenie, widać nie tylko po bieżących decyzjach w gospodarce, polityce, ale przede wszystkim, po ogólnym stanie państwa. Doradcami rządu i prezydentów coraz częściej zostają osoby, których zadaniem jest uzasadnienie koniunkturalnych, aktualnych celów grupy lub osób sprawujących władzę lub do niej pretendujących. Wszelkie analizy, które pojawiają się w odniesieniu do zagrożeń Polski, a które nie wpisują się w strategię Berlina, Brukseli, Waszyngtonu, a nawet pośrednio Moskwy, są z gruntu rzeczy odkładane, aby nie „mącić” i nie zakłócać procesów, realizowanych i kreowanych przez istotne ośrodki siły, także na naszym obszarze egzystencjonalnym.

Obecnie umiejętnie dyskredytuje się wszystkich analityków i publicystów, którzy podnoszą rzecz oczywistą, iż tak naprawdę koncepcje geopolityczne, powstałe kilkadziesiąt lat temu w wielu krajach Europy, a nawet w Stanach Zjednoczonych, w odniesieniu do ich strategicznego przesłania są nadal aktualne. Oczywiście, można zwracać uwagę na anachroniczne elementy wspomnianych koncepcji, odnoszących się do ówczesnych uwarunkowań historycznych i gospodarczych, ale istota ich celu pozostała niezmienna.

To, co na początku XX wieku wyartykułowano w formie idei czy też koncepcji geopolitycznych, było tylko sformalizowaniem prądów myślowych i celów poszczególnych państw, które je realizowały w tej części świata w formie cząstkowej przez ostatnie kilka wieków. Czyż dorobek naukowy Friedricha Ratzela [1] czy też Karla Haushofera [2] istotnie różnił się od planów politycznych Fryderyka II Wielkiego czy też Ottona Bismarcka? Wspomniane cele polityczne zostały ujęte tylko naukowo i przebadano je jako procesy i trendy wyznaczane przez m.in. geografię. Z podobnym procesem spotykamy się w odniesieniu do Rosji, niezależnie od jej formy ustrojowej. Potwierdza to twórczość takich ludzi jak: Mikołaj Danilewski, Władymir Łamański, Mikołaj Karamzin, Sergiej Sołowiow, Fiodor Tutczew, Michał Katkow, Iwan Dusiński [3], czy też współcześnie najbardziej rozpoznawalny w Polsce Aleksander Dugin [4], który podkreśla w swojej twórczości, iż interesem Niemiec i Rosji jest stworzenie tandemu „kontynentalnego”, który byłby w stanie przeciwstawić się potęgom tego świata. Zresztą, A. Dugin przed laty pisał wprost, iż: „…To położenie na granicy między Rosją a Niemcami sprawia, że zawsze w historii będzie występował problem rozbiorów Polski między Wschód i Zachód. Jest to skutek owej dwoistości sakralno-geograficznej i geopolitycznej…” i dalej pisze: „…My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii. Nie jesteśmy zainteresowani kolonizowaniem, tak jak Anglicy, lecz wytyczaniem swoich strategicznych granic geopolitycznych bez specjalnej nawet rusyfikacji, chociaż jakaś tam rusyfikacja powinna być. Rosja w swoim geopolitycznym oraz sakralno-geograficznym rozwoju nie jest zainteresowana w istnieniu niepodległego państwa polskiego w żadnej formie…” [5]. Niezależnie od obecnego wpływu A. Dugina na politykę Rosji, czy też innych jemu podobnych filozofów, jego publikacje należą do klasyki podręczników w rosyjskich akademiach wojskowych i dyplomatycznych [6].

Jak podkreśla George Friedman, który wprost mówił, iż: „…Rosja eksportuje surowce, a Niemcy – technologie. I to nie zważając na presję ze strony Stanów Zjednoczonych. Wspólnie mogą sprostać tym naciskom, dlatego między nimi trwa „cichy romans”…” [7]. Dwa państwa i dwa narody, które mają w swoim dziedzictwie ekspansję i podbój. To dziedzictwo nie da się ujarzmić prawem, ideami, narzuceniem nowych trendów społecznych i kulturowych w ich społeczeństwach. Jedynie siła zewnętrzna i zdolny do działania w swojej obronie przeciwnik jest w stanie wstrzymać, zatrzymać tendencje wśród społeczeństw i elit, które pozbawione strachu sięgną ponownie po, jak to nazwał Karl von Clausewitz w swoim dziele „O wojnie” – bezbronny step, po którym swobodnie można przejeżdżać i nie być zatrzymanym przez nikogo [8].

Dzisiaj Polska jest w Unii Europejskiej, NATO, jest członkiem ONZ i wielu innych międzynarodowych agend i międzynarodowych porozumień. To Bruksela gwarantuje Warszawie udział w politycznym i gospodarczym obszarze gospodarczym, który w zamierzeniach miał być najbardziej konkurencyjną gospodarką świata oraz oazą bezpieczeństwa i dobrobytu. Także NATO gwarantuje traktatowo Polsce bezpieczeństwo i nienaruszalność granic. Wszystkie wspomniane międzynarodowe fundamenty naszego bezpieczeństwa są istotne, ale odnoszą się do katalogu zagrożeń z XX wieku. To, że każdy kraj, który uczestniczy w określonym układzie politycznym, traci część swojej suwerenności jest czymś naturalnym i większość społeczeństw w zamian za gwarancje ich bezpieczeństwa i dobrobytu godzi się na taki stan rzeczy.

Problem jednak pojawia się wówczas, kiedy w samozadowoleniu polityków, mediów uzależnionych od zewnętrznych ośrodków decyzyjnych nie widać zagrożeń i działań, które mają na celu doprowadzenie do takiego przeformowania obszarów interesów istotnych ośrodków siły w Europie, aby trwale podporządkować sobie poszczególne państwa, nie w formie podboju quasi-militarnego, czy też narzucenia obcego aparatu administracyjno-politycznego, ale w formie trwałego uzależnienia gospodarczego i utrzymania u władzy środowisk uzależnionych od tychże ośrodków siły.

Jeżeli dzisiaj spojrzymy na Europę Wschodnią, wyraźnie widać, iż proces, z którym mamy do czynienia na Ukrainie, zmierza do odtworzenia układu, w którym znaczna część obszaru tego państwa ma bez podboju, ale w formie radykalnej zmiany nastrojów społecznych, powodowanych pauperyzacją społeczną, doprowadzić do politycznej i gospodarczej dominacji Rosji na tym obszarze. Deklaracje Unii Europejskiej, co do możliwości integracji Ukrainy z tą strukturą, nie są już przyjmowane nawet przez najbardziej otumanione i infantylne warstwy społeczne w tym kraju. Jaki wybór pozostaje dla nich – Rosja! Dzisiaj nawet Stany Zjednoczone wiedzą, że tę wojnę o wpływy przegrały, a dalszy jej ciąg toczy się tylko o czas i zakres ograniczenia strat geopolitycznych na tym obszarze.

Oczywiście, Rosja także gra o odzyskanie jak największej przestrzeni wpływów na Ukrainie bez nadmiernej utraty atrybutów sympatii u ludności. Przecież, w postrzeganiu działań Rosji w Donbasie, fakt obrony zamieszkałych tam Rosjan, świadczy nie tyle o ślepej ekspansji, ale o sile i potędze państwa rosyjskiego, to że nie poddano się dyktatowi międzynarodowemu i sankcjom pokazuje, iż ten ośrodek siły odzyskuje mocarstwowość, to że Rosja może interweniować wbrew USA i UE w Syrii, stanowi o tym, iż może ona dokonać dowolnych działań na obszarze „szarej strefy” bezpieczeństwa, czyli w państwach nie stowarzyszonych z NATO i UE, to że Rosja nie wprowadziła swoich wojsk do Donbasu pod własnymi sztandarami i nie doprowadziła do oblężenia Kijowa, świadczy, iż gra idzie nie o władanie tym krajem, ale o władanie społeczeństwem tego kraju, poprzez jego częściowe upodmiotowienie w tej władzy. Można by jeszcze wymienić wiele elementów świadczących o tym, iż zbliża się czas przewartościowań społecznych na Ukrainie, które przybiorą postać rewolucyjną. Pytanie tylko, na ile strony interesów będą w stanie te procesy kontrolować a na ile inspirować we wzajemnej grze. Tak czy inaczej, jedno jest pewne – zachodnia Ukraina jest dla Rosji fundamentalnym problemem na przyszłość ze względu na swoje prozachodnie i antyrosyjskie nastawienie, mające głębokie korzenie w wielowiekowej tradycji. Tego elementu nie da się wyłączyć bez trwałego podporządkowania siłowego, dlatego też, jeżeli to nie jest ze względu na standardy XXI wieku możliwe do zastosowania w Europie, to jedynym sensownym wyjściem jest odcięcie tego obszaru od wpływów i podział na „Ukrainę naddnieprzańską”.

Co w takim razie Moskwa może zrobić z zachodnią Ukrainą niezależnie od tego, czy będzie to dotyczyło tylko terenów II Rzeczypospolitej, czy też jeszcze kilku obwodów na wschód od rzeki Zbrucz? Należy pamiętać, iż mówimy o prowincji gospodarczej Ukrainy i regionie, który nie jest w stanie samodzielnie egzystować jako państwo bez zewnętrznych, stałych dotacji. Jest to także obszar o tożsamości cywilizacyjnej zachodnioeuropejskiej, co podkreślali Samuel Huntington [9] i Piotr Eberhardt [10] oraz filogermański w swoich sympatiach. Obszar, który pod względem terytorialnym, demograficznym i historycznym byłby dla Niemiec istotnym wsparciem jako członek Unii, podobnie jak filogermańska Chorwacja.

Jeżeli spoglądamy na politykę Niemiec w stosunku do Rosji i jej roli w konflikcie ukraińskim, widać wyraźnie kilka elementów. Jest dwoistość podejścia do sankcji. Mianowicie, politycy rządzący wpisują się w europejski i amerykański kanon sankcji podczas, gdy sfery przemysłowe je kontestują i toczą rozmowy z Rosją o przyszłych inwestycjach. Dla Niemiec kwestia Krymu nie pojawia się w agendzie rozmów z Rosją a jedynie kwestiach związanych z rozwiązaniem problemów wojny w Donbasie. W ten sposób Berlin utwierdza zachodnich Ukraińców w ich rozumieniu aspiracji narodowych. Oczywiście, celem jest tu wyrobienie u nich poglądu, iż Niemcy politycznie walczyły o to państwo i jego interesy. W przypadku jego dezintegracji „Galicja” stanie się wdzięczna za dotychczasowe działania Berlina i Niemcy staną się naturalnym opiekunem i sponsorem budowania nowego tworu terytorialnego. Pytanie, czy tylko na tym kończą się interesy Berlina?

Mając świadomość, iż mówimy o procesie, którego koniec może nastąpić za kilkanaście lat, należy pamiętać o celach geopolitycznych Niemiec, a mianowicie budowy trwałej dominacji gospodarczej w obszarze Mitteleuropy, w składzie której ma właśnie znajdować się m.in. Polska i zachodnia Ukraina. Ta koncepcja także wpisuje się w założenia rosyjskich geopolityków, dla których granica rosyjsko-niemiecka dzisiaj nie oznacza rozbioru Polski czy też Słowacji, ale władanie w sposób gospodarczy i poprzez wpływy administracyjne, co jest inną formą XX koncepcji i środków ich realizacji, dostosowanych do współczesnych form i standardów, nie będących w bezpośrednim odbiorze formą podboju i zniewolenia państw.

W tym momencie nasuwa się pytanie, jaką rolę w tym układzie może mieć Polska oraz czy Warszawa może być trwale uzależniona od Berlina bez przyzwolenia Waszyngtonu, który nie odda Rimlandu [11]. Właśnie twórca tej koncepcji, Nicholas Spykman, wspomniany obszar, mający największe znaczenie geostrategiczne, który zarazem jest największym źródłem konfliktów godzących w bezpieczeństwo światowe, uznał za fundamentalny dla utrzymania dominacji Stanów Zjednoczonych w świecie. Oczywiście, w życiu społecznym i postawach wyborczych nikt nie da gwarancji utrzymania określonych wpływów na elity państwa, które realizowałyby cele Berlina. Dominację gospodarczą można zawsze ograniczyć instytucjonalnie, jak to zrobił Viktor Orban na Węgrzech poprzez próby renacjonalizacji systemu bankowego i handlu wielkopowierzchniowego. Aby w miarę trwale podporządkować sobie Polskę, należy to zrobić poprzez formalnoprawne i ustrojowe usankcjonowanie takiego stanu. Najlepszą formą do tego byłoby przekształcenie Polski w państwo federacyjne z jego trzema krajami. Nową częścią tego państwa byłaby „Galicja”, czyli zachodnia Ukraina ze znaczną autonomią językową i prawną, która dałaby Polakom poczucie odzyskania swojego dziedzictwa (forma wejścia tego obszaru do UE tylnymi drzwiami), po drugie „Korona” czyli obecne terytorium Polski, ale beż Śląska i po trzecie autonomiczny Śląsk, gdzie obserwujemy już pewne działania w tym kierunku, niewątpliwie inspirowane z zewnątrz.

Dla Niemiec, z punktu widzenia politycznego, wizerunkowego oraz demograficznego (istotna przewaga żywiołu polskiego), nie jest możliwa jakakolwiek aneksja Śląska. Jedynym rozwiązaniem jest nasycenie tego terenu elementem uchodźczym, dla którego kwestie tożsamościowe i historyczne nie będą miały żadnego znaczenia i zachęty w postaci uzyskania niemieckich standardów życia, a które byłyby w opozycji do „Korony”. Tu mogłoby dojść, przy wsparciu mediów lokalnych (będących we własności niemieckiej), do uzyskania pożądanych postaw nawet wśród Polaków.

Obecnie należy zadać sobie pytanie, czy opisany scenariusz jest tylko intelektualną prowokacją, czy też jest scenariuszem realnym, obliczonym na jego uzyskanie w wymiarze wieloletnim (strategicznym). Osiągnięcie tego celu byłoby zwieńczeniem pewnego procesu, który z różnym nasileniem i efektami trwa już dwa wieki. Niemcy i Rosja, poprzez obezwładnienie Polski jako państwa federacyjnego, poprzez sprowadzenie go do sytuacji, w której stanie ono przed wyborem; albo będzie tracić swoje dzielnice, albo będzie bezwolnym krajem w obszarze trwałych wpływów Niemiec?

Obecnie w Polsce mamy, jak wspominano na wstępie, deficyt w opisywaniu zagrożeń dla państwa, które nie pasują do tradycyjnego ich katalogu. Oczywiście nie brakuje ludzi nauki, analityki, którzy widzą ten i inne formy zagrożeń w wymiarze wieloletnim, strategicznym z punktu widzenia polskiej racji stanu, lecz strach przed ośmieszeniem przez terrorystów intelektualnych paraliżuje ich pracę twórczą na rzecz bezpieczeństwa Polski. Takich dylematów nie ma w Rosji czy w USA. Tam każdy naukowiec czy analityk, który w sposób jasny i w miarę logiczny pokazuje nie tylko zagrożenia, ale także formy i sposoby ekspansji politycznej czy też gospodarczej, jest poważnie brany pod uwagę. Problem jest inny, terroryści intelektualni mają na celu zniszczenie, poprzez kontrolę środków masowego przekazu, każdą formę paraliżu ich planów, poprzez dyskredytację czy też blokadę dyskusji na te tematy. To jest właśnie także probierzem braku bezpieczeństwa państwa w obszarze przedstawiania publicznego zagrożeń i ich zwalczania.

Jeżeli w Polsce będą przebijać się w sieci internetu myśli i koncepcje, mogące formować społeczeństwo i elity w zakresie formułowania polskiej racji stanu, to nie tylko jest możliwe neutralizowanie różnych zagrożeń, ale także tworzenie koncepcji ofensywnych, mających na celu tworzenie i kreowanie otoczenia Polski na pewnych kierunkach, zapewniających utrwalanie stanu bezpieczeństwa państwa oraz wpływania na obszary, gdzie nasza obecność polityczna i gospodarcza byłaby pożądana. Jeżeli koncepcja państwa federacyjnego byłaby tworzona nie w oparciu o zbieżność interesów Niemiec i Rosji, ale w odniesieniu do interesów narodów Europy Środkowej, to mielibyśmy do czynienia nie z zagrożeniem, ale z szansą. Ta kwestia jednak nie wchodzi w zakres tematu tego artykułu.

Tekst został opublikowany w najnowszym numerze miesięcznika polit_polska.jpg
Publikacja za zgodą autora.
Fot. www.suitsbysuits.com
____________________________________________
1. P. Eberhardt, Poglądy antropogeograficzne i geopolityczne Friedricha Ratzla, Przegląd Geograficzny nr 87, z. 2/2015, s. 199-224.
2. P. Eberhardt, Koncepcje geopolityczne Karla Haushofera, Przegląd Geograficzny nr 81, z. 4, s. 543; A. Cinciara, Klasyczne koncepcje geopolityczne [w:] A. Dybczyński (red.), Geopolityka, Warszawa 2013, s. 71-78; J. Macała, Blok kontynentalny Karla Haushofera, Geopolityka nr 2/2009, s. 54-56; J. Macała, Nieco zapomniany Karl Haushofer, Geopolityka nr 1/2008, s. 74-75.
3. L. Sykulski, Geneza rosyjskiej geopolityki [w:] L. Sykulski (red.), Studia nad rosyjska geopolityką, Częstochowa 2014, s. 16-22; P. Eberhardt, Rosja i Europa według Mikołaja Danilewskiego, Przegląd Geograficzny nr 84, z. 4. S. 599; P. Eberhardt, Prekursorzy i twórcy rosyjskiej geopolityki, Przegląd Geograficzny nr 78, z. 4, s. 463-464; P. Eberhardt, Wizja przyszłej Europy wg mapy rosyjskiej z 1914 r., Przegląd Geopolityczny nr 6/ 2013, s. 9-15. P. Eberhardt, Rosyjski panslawizm jako idea geopolityczna, Przegląd Geopolityczny nr 2/2010, s. 55-56; P. Eberhardt, Projekty aneksyjne cesarstwa rosyjskiego wobec ziem polskich podczas I wojny światowej [w:] P. Eberhardt, Problematyka geopolityczna ziem polskich…, s. 151-162.
4. L. Sykulski, Integracja polityczna Euroazji we współczesnej rosyjskiej myśli geopolitycznej [w;] P. Eberhardt (red.), Studia nad geopolityką XX wieku, Warszawa 2013, s. 353; P. Eberhardt, Koncepcje geopolityczne Aleksandra Dugina, Przegląd Geograficzny nr 82, z. 2, s. 223; M. Wojnowski, Aleksander Dugin a resorty siłowe Federacji Rosyjskiej. Przyczynek do badań nad wykorzystaniem geopolityki przez cywilne i wojskowe służby specjalne we współczesnej Rosji, Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego nr 10 (6) 2014, s. 14-16; D. Madejski, Pocałunek mongolskiego księcia. Eurozajatyzm Rosji w myśli Aleksandra Dugina, Geopolityka nr 1/2009, s. 92- 100.
5. G. Górny, Czekam na Iwana Groźnego. Rozmowa z Aleksandrem Duginem, Fronda nr 11-12/ 1998.
6. Przykładem jest tu m.in. А. Дугин, Oсновы геополитики, Moskwa 2000.
7. R. Potocki, George Friedman, Refleksje o pograniczu, http://www.geopolityka.org/analizy/2924-george-friedman-refleksje-o-pograniczu (2015-10-07).Początek formularzaDół formularza
8. K. von Clausewitz, O wojnie, Lublin 1995, s. 450.
9. S. P. Huntington, Zderzenie cywilizacji, Warszawa 2006, ss. 276.
10. P. Eberhardt, Koncepcja granicy między cywilizacją zachodniego chrześcijaństwa a bizantyńską na kontynencie europejskim, Przegląd Geograficzny nr. 76, z.2/2004, s. 169-188.
11. P. Eberhardt, Koncepcja Rimlandu Nicholasa Spykmana i jej konsekwencje geopolityczne, Przegląd Geograficzny nr 86, z. 2/ 2014, s. 261-280.
Czytany 5776 razy Ostatnio zmieniany środa, 28 październik 2015 12:51