niedziela, 22 kwiecień 2012 10:35

Andrzej Trojanowski: Różne standardy w krajach Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej. Przypadek ToAZ

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

toaz  dr Andrzej Trojanowski

Powołanie Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej miało stać się najpoważniejszym do tej pory krokiem w kierunku realnej integracji przestrzeni poradzieckiej, będąc jednocześnie odpowiedzią na procesy integracyjne zachodzące w Europie i powstawanie regionalnych bloków w innych regionach świata. W obliczu poważnego kryzysu Unii Europejskiej, niektórzy uznawali nawet, że ta nowa formuła integracyjna może stać się w perspektywie motorem kontynentalnej integracji gospodarczej. 

Tymczasem okazuje się, że nawet w ramach liczącej dziś tylko trzy kraje wspólnoty występują znaczące różnice w standardach prowadzenia biznesu. Doskonale obrazuje to przykład problemów, z którymi zderzyli się białoruscy przedsiębiorcy w Federacji Rosyjskiej.

Białoruś i Rosja – różne kultury biznesu

Nabierający coraz większych rozmiarów skandal związany z największym w Rosji producentem amoniaku spółką „Togliattiazot” (ToAZ) wywołał nieoczekiwanie głośne echo w sąsiedniej Białorusi. Istniejąca od 1 stycznia 2012 roku wspólna przestrzeń gospodarcza zakłada m.in. swobodę przepływu kapitału pomiędzy Białorusią, Rosją i Kazachstanem, w tym obrotu akcjami M&A. Przypadek ToAZ tworzy negatywny klimat dla białoruskich inwestycji w Rosji, która dla Białorusi jest wciąż głównym rynkiem zbytu.

Moskwa i Mińsk – inwestycyjne dysproporcje

Dane dotyczące obrotów pomiędzy Białorusią a Rosją wskazują na minimalny poziom inwestycji białoruskich rezydentów w Federacji Rosyjskiej. W 2011 roku Białorusini zainwestowali w gospodarkę rosyjską zaledwie 51,3 mln dolarów, podczas gdy inwestycje w odwrotnym kierunku wyniosły ponad 2,8 mld dolarów. Podobne proporcje występują w przypadku dochodów z inwestycji i udziałów w spółkach – w tym samym 2011 roku rezydenci Federacji Rosyjskiej uzyskali ze swoich białoruskich aktywów 887,4 mln dolarów, podczas gdy inwestorzy białoruscy zarobili na rosyjskich aktywach tylko 43,9 mln dolarów, w tym z inwestycji bezpośrednich – 19,3 mln dolarów.

Mniejszościowy udział to nie udział?

„Sytuacja w ‘Togliattiazot’ po raz kolejny wywołała wątpliwości białoruskiego biznesu co do środowiska inwestycyjnego Rosji. Chaos 90-tych lat, o którym my już zapomnieliśmy, znów daje o sobie znać w Rosji” – uważa białoruski ekspert, dyrektor Centrum Analitycznego EcooM Siergiej Musjenko. Według niego sytuacja stanowi klasyczny przykład rezultatów modelu akumulacji kapitału w kapitalistycznej Rosji końca XX wieku. „Większości rosyjskich biznesmenów udało się wykreować pozytywny wizerunek, niektórzy nawet decydują się na wejście do polityki, a jednocześnie dużą rolę odgrywają nadal klany ‘czerwonych’ dyrektorów, którzy w odpowiednim momencie wykroili dla siebie kawałek prywatyzacyjnego tortu” – zauważa ekspert. Twierdzi też, że „białoruskich biznesmenów z jednej strony przyciąga do Rosji bardziej przyjazny system podatkowy, z drugiej jednak przed dokonywaniem bezpośrednich inwestycji na rynku rosyjskim powstrzymuje tzw. czynnik ToAZa. Firma z Togliatti stanowi dowód na to, że niekiedy mniejszościowi udziałowcy nie tylko mogą zostać pozbawieni udziału w zyskach w postaci dywidendy, ale nawet dostępu do strategii rozwoju spółki i innych podstawowych dokumentów na jej temat”. Musjenko dodaje, że Białorusini obawiają się „importu” podobnych praktyk i do swojego kraju, co – delikatnie mówiąc – nie sprzyja dalszej integracji gospodarczej obu państw.

Przypadek „Uralchim” - ToAZ

Jeden z mniejszościowych udziałowców ToAZ („Uralchim” dysponujący 9,74% akcji spółki) doprowadził do wszczęcia postępowania karnego przeciwko firmie, jak donosi Kommersant Wolga. Domaga się, by śledczy sprawdzili politykę finansową kombinatu i przestrzeganie przez jego kierownictwo praw przysługujących akcjonariuszom. „Uralchim” utrzymuje, że zarząd ToAZ zablokował akcjonariuszom dostęp do informacji na temat przedsiębiorstwa, dążąc do ukrycia budzących wątpliwości transakcji. Kierownictwo zakładu złozone przez „Uralchim” doniesienie o popełnieniu przestępstwa nazywa prowokacją.

Do odpowiedzialności karnej „Uralchim” próbował doprowadzić dyrektora generalnego firmy zarządzającej spółką „Togliattiazot” Jewgienija Korolewa. Zdaniem autorów doniesienia, blokując dostęp akcjonariuszy do dokumentów spółki, próbowano ukryć przed nimi ponoszone przez nich straty. Według informacji „Uralchim” oraz służb celnych, w październiku 2010 roku ToAZ podpisał kontrakty ze szwajcarską firmą Nitrochem Distribution AG na dostawy karbidu po cenie 200 dolarów za tonę, podczas gdy sam „Uralchim” eksportował ten produkt, uzyskując od 270 do 355 dolarów za tonę. Według przedstawicieli udziałowca, takich kontraktów było znacznie więcej. Nieoficjalne źródła wskazują, że Nitrochem Distribution AG jest właścicielem akcji ToAZ i jednocześnie należy do członków władz spółki nią zarządzającej. Dlatego kontrakty mogą być związane z konfliktem interesów i powinny być przedmiotem obrad i decyzji rady nadzorczej i / lub walnego zgromadzenia akcjonariuszy.

„Togliattiazot” to największy w Rosji producent amoniaku, którego roczna produkcja wynosi ponad 2 mln ton. Dodatkowo firma produkuje rocznie około 960 tys. ton karbidu. Zarząd spółki na czele z Władimirem Machlajem kontroluje ponad 76% udziałów. Dochody spółki za 2011 rok ocenia się na poziomie 5-5,5 mld rubli.

„Uralchim” kupił udziały w zakładach azotowych w 2008 roku i od tego czasu usiłuje uzyskać dostęp do dokumentów spółki. Przedstawiciel mniejszościowego udziałowca twierdzi, że część podstawowej dokumentacji udało się uzyskać w latach 2009-2010, wyłącznie dzięki wyrokom sądowym i procedurze ich egzekucji. Od 2009 roku służby kontroli finansowej jedenastokrotnie nakładały na spółkę kary w związku z brakami w sprawozdawczości, co naraziło firmę na straty rzędu 5,5 mln rubli.

Londyński właściciel i brudne technologie

Mniejszościowy akcjonariusz ToAZ, przekazując sprawę organom ścigania, zwrócił się publicznie za pośrednictwem mediów do mieszkańców Togliatti i obwodu samarskiego z oświadczeniem opublikowanym 2 kwietnia: „My, udziałowcy mniejszościowi ‘Togliattiazot’, sądzimy, że kierownictwo spółki w ciągu ostatnich kilku lat dokonywało sprzedaży produkcji zagranicę po zaniżonych cenach. Do takiego wniosku doszliśmy dzięki analizie statystyk służb celnych, porównaniu cen i wskaźników finansowych innych producentów nawozów mineralnych. Uważamy, że w ten sposób firma corocznie pozbawia się dochodów na poziomie od 100 do 200 mln dolarów, które to środki lokowane są na kontach zagranicznych pośredników. Wszystko to nie może pozostać bez wpływu na inwestycje produkcyjne, wynagrodzenia pracowników i uiszczane przez spółkę podatki. Współpracujący z nami prawnicy dokonują obecnie wszelkich starań, by odzyskać utracone dochody spółki, które oceniamy na ok. 1 mld dolarów”.

Co ciekawe, 29 marca mieszkańcy Togliatti zwrócili się z pismem do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina z prośbą o pomoc w rozwiązaniu narastających problemów ekologicznych. Według nich stan środowiska naturalnego w regionie jest krytyczny. „Przedsiębiorstwa mają określone limity emisji szkodliwych gazów i składowania niebezpiecznych odpadów. Jednak w naszym obwodzie, a przede wszystkim w mieście Togliatti tych przepisów powszechnie się nie przestrzega” – twierdzili mieszkańcy miasta. Prowadzi to do rosnącej liczby zachorowań wśród miejscowej ludności, przede wszystkim chorób układu oddechowego, nowotworów a także wrodzonych wad u noworodków. Dane te potwierdzają statystyki medyczne, wskazujące na katastrofalny stan zdrowia mieszkańców regionu. „Kierownictwo zakładów azotowych nie reaguje na nasze apele, pozostaje głuche nawet na organizowane przez nas protesty. Wyczerpaliśmy już wszystkie dostępne środki nacisku na chemicznych oligarchów. Nasz los kompletnie ich nie obchodzi” – piszą mieszkańcy. „Władimir Machlaj, właściciel zakładów mieszka na stale w Londynie, a jego dyrektor Jewgienij Korolew każdą próbę przeprowadzenia kontroli w zakładach określa jako próbę wrogiego przejęcia spółki. Wiosną 2011 roku zakłady kontrolowała Służba Nadzoru Technicznego, która wykryła pięćset przypadków złamania obowiązujących przepisów. Od kontroli minął już rok, jednak nic nie wiadomo o tym, by kierownictwo zakładów podjęło jakiekolwiek kroki w kierunku usunięcia wskazanych braków”.

Sytuację skomentował członek kierownictwa białoruskiego przedsiębiorstwa działającego w tej samej branży, spółki „Grodno Azot”: „Jeśli nie dokonuje się żadnych inwestycji w technologie ochrony środowiska, to oczywistym jest, że mieszkańcom miasta grozi niebezpieczeństwo dla zdrowia. My przykładamy do tego olbrzymią wagę”.

Rosyjski klimat inwestycyjny

„Czynnik subiektywny zawsze ma duże znaczenie w ocenie atrakcyjności inwestycyjnej. Zawsze odgrywa określoną rolę” – komentuje gotowość białoruskich przedsiębiorców do inwestowania w Rosji kierownik Wydziału Inwestycji Ministerstwa Gospodarki Białorusi Kirił Korotejew. Podkreśla też znaczenie dysproporcji pomiędzy potencjałem gospodarczym Rosji i Białorusi, ale jednocześnie zauważa, że „ograniczone rozmiary rynku białoruskiego, szczególnie zjawisko jego kurczenia się w ostatnim okresie, sprawiają, że białoruskie firmy coraz bardziej zainteresowane są rynkiem rosyjskim”.

Dyrektor Narodowej Agencji ds. Inwestycji i Prywatyzacji Dmitrij Klewżic twierdzi, że do tej pory białoruscy inwestorzy nie skarżyli się na sytuacje podobne do konfliktu w „Togliattiazot”, i jednocześnie deklaruje wsparcie w przypadku każdego doniesienia o takiego rodzaju problemach. „W przypadku naruszenia interesów białoruskich inwestorów, najlepiej odwoływać się do instytucji centralnych, które z pewnością zajmą się każdym przypadkiem” – deklaruje.

Przykre doświadczenia białoruskich inwestorów w Rosji wskazują na istnienie całego szeregu problemów, których skala może wpłynąć na procesy geoekonomiczne w regionie:

• w dalszym ciągu widoczne są różnice standardów inwestycyjnych i biznesowych pomiędzy Białorusią a Rosją. Procesy integracyjne wywołują wątpliwości wśród przedsiębiorców i elit białoruskich, których przedstawiciele obawiają się czynnika niestabilności charakterystycznego dla dużej części rosyjskich elit biznesowych i oligarchicznych. Nastroje takie mogą doprowadzić do spowolnienia integracji gospodarczej obu krajów, a tym samym problemów z realizacją projektów powołania jednej przestrzeni prawnej i ekonomicznej w Eurazji;

• negatywne doświadczenia akcjonariuszy mniejszościowych w Rosji mogą ponadto wpłynąć na fiasko strategii wyrażanej w projekcie Partnerstwa dla Modernizacji pomiędzy Unią Europejską a Federacją Rosyjską. Klimat inwestycyjny może w najbliższym okresie wpłynąć na zahamowanie napływu inwestycji bezpośrednich z UE do Rosji, co jednocześnie ograniczy dostęp gospodarki rosyjskiej do nowych technologii.

Czytany 5070 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04