sobota, 14 listopad 2015 07:58

Andrew Korybko: Współczesna geopolityka UE i wspierany przez USA rozwój Międzymorza (cz. I)

Oceń ten artykuł
(16 głosów)

Andrew Korybko

Efektem bezprecedensowego sukcesu wyborczego Prawa i Sprawiedliwości jest powstanie pierwszego od 1989 r. jednopartyjnego rządu większościowego w Polsce a także przejęcie wszystkich gałęzi władzy przez partię rządzącą. Logiczną tego konsekwencją jest stworzenie Jarosławowi Kaczyńskiemu – „szarej eminencji” – warunków do wdrożenia swojej wizji Polski, będącej de facto reinkarnacją koncepcji Józefa Piłsudskiego, tj. Międzymorza. W kontekście współczesnej geopolityki UE, stwarza to potencjał rozszerzenia kontrolowanej przez USA „dwubiegunowości” między Niemcami a Francją w taki sposób, by uwzględnić bardziej lojalną i proamerykańską Polskę, której zadaniem byłoby oddzielanie Europy Zachodniej od Rosji na wypadek odprężenia (détente) między nimi.

Europejska „trójbiegunowość” jest perfekcyjną strukturalną innowacją w celu utrzymania kontroli USA nad kontynentem i katalizowania „decentralizującej” reakcji łańcuchowej w ramach której pozostałe proamerykańskie bieguny władzy wzmocnią swe strategiczne znaczenie, jak to miało miejsce z kierowanym przez Szwecję Blokiem Wikinga [1] oraz stosunkowo słabszym, lecz wciąż istniejącym Blokiem Morza Czarnego z Rumunią i Bułgarią.

Na początku analizy opisano współczesny strategiczny kontekst w UE, przechodząc następnie do wyjaśnienia, co konkretnie konstytuuje Międzymorze. Następnie poruszono historyczne podstawy tej koncepcji, by przejść do bardziej szczegółowego jej opisu. Druga część artykułu porusza kwestię konkurencyjnego bloku tworzącego się w konsekwencji w Bałkanach Środkowych, kończąc się studium trzech „skrzypiących zawiasów” które mogą „zatrzasnąć drzwi” koncepcji Międzymorza.

„Dwubiegunowość” pod amerykańskim nadzorem i rozwój „decentralizacji”

Obecną sytuację w Europie można opisać jako „dwubiegunowość” pod amerykańską kontrolą. W ramach tej struktury, USA wykorzystuje swoje stosunki z Niemcami i Francją w celu rozprzestrzeniania swych wpływów przez pośredników na cały kontynent. Generalnie zakłada się, że dominacja Niemiec rozpościera się nad Północną, Wschodnią i Środkową Europą, natomiast Paryż dominuje w śródziemnomorskiej części Europy Południowej. Ten podział jest wyraźnie widoczny gdy przyjrzymy się podziałom między nimi w kwestii polityki cięć (austerity), która stała się nadzwyczaj zapalnym punktem w UE. W sytuacji, w której jednej grupie państw przewodzą Niemcy, a drugiej Francja, wpływ USA na oba te państwa skutkuje pośrednią władzą nad kontynentem, nie wspominając o bezpośredniej kontroli sprawowanej przez USA poprzez NATO.

Wszystkie Wielkie Potęgi zdają się rozumieć te relacje, zarówno między patronem i pośrednikiem, jak i w sensie geograficznych sfer wpływów w UE obu państw, dostosowując dyplomację do tej dwutorowej polityki (two-track policy). Kiedy Niemcy i Francja zgadzają się w danej sprawie, jest więcej niż pewne, że reszta Europy to poprze, jednak kiedy różnią się w czymś, następuje podział kontynentu w tym zakresie i jest problem z porozumieniem. Kiedy USA uznają to za stosowne, ingerują w bilateralne stosunki między dwoma biegunami aby dosłownie dzielić i rządzić, przy czym niekiedy sprawy nie toczą się dokładnie tak, USA zaplanowały. Przykładem, który w tym momencie natychmiast przychodzi na myśl, jest Porozumienie Mińskie, kiedy to zarówno Niemcy i Francja odparli amerykański sabotaż inicjatywy, popierając ją całą mocą dyplomacji.

Ta bezprecedensowa niesubordynacja zmusiła Waszyngton do przyspieszenia realizacji wcześniej istniejących planów europejskiej „decentralizacji”, lub, innymi słowy, wojowniczego regionalizmu pod dyktando NATO [2], w celu przesunięcia kontynentalnego punktu ciężkości na wschód, w stronę najbardziej lojalnych państw satelickich USA. Stany Zjednoczone obawiają się, że Niemcy, Francja i Włochy (państwo satelickie Francji) – trzy czołowe gospodarki kontynentalnej Europy – pewnego dnia mogą ustanowić w stosunkach z Rosją, niezalecaną przez Amerykę détente, wymykając się tym samym spod kontroli Waszyngtonu i zagrażając pośredniej amerykańskiej władzy nad Europą. W odpowiedzi na nieustający niepokój, który w USA wywołuje ten scenariusz, Waszyngton ogłosił ustanowienie przez blok ich militarnych podwładnych sześciu regionalnych centrów dowodzenia w państwach bałtyckich, Polsce, Rumunii i Bułgarii, aby podkreślić fakt, że skupia się obecnie na tzw. „państwach frontowych”.

Nowa konstelacja

Zrozumiałym jest, że dzieje się to kosztem stosunków Ameryki z tradycyjnymi europejskimi sojusznikami – Niemcami i Francją – ale w tym właśnie cały szkopuł: USA demonstrują, że pomimo że te państwa pozostają ważne w ogólnym kontekście poprzez zarządzaną przez Amerykanów „dwubiegunowość” w UE, „Nowa Europa”, jak ją prostacko określił Donald Rumsfeld ponad dekadę temu, jest u progu zastąpienia ich w sensie amerykańskich priorytetów strategicznych. Koncepcja ta zakłada zachęcanie regionalnych liderów Północnej i Wschodniej Europy – odpowiednio Szwecji i Polski – do wzięcia na siebie zwiększonej odpowiedzialności poprzez strategię „kierowania z tylnego siedzenia” [3] i „jednobiegunowej wielobiegunowości”.

Szwecja:
W tym przypadku nie ma znaczenia, że Szwecja nie jest (jeszcze) członkiem NATO, gdyż już obecnie zachowuje się jako jeden z wiodących orędowników sojuszu, tak więc jest sprawą dyskusyjną kwestia czy w ogóle musi de iure przystąpić do organizacji. To samo można powiedzieć o Finlandii, od czasu, kiedy w oczywisty sposób porzuciła politykę „finlandyzacji” aspirując obecnie do partnerstwa z USA. Historyczne wpływy Szwecji w Finlandii wyraźnie przełożyły się na dziedzinę aktualnej polityki, odkąd Sztokholm użył swych uprzywilejowanych związków z Helsinkami, by szybko włączyć te dwa państwa spoza NATO pod skrzydła sojuszu. Włączając Norwegię, Islandię i Danię, „Wielka Skandynawia” pod szwedzkim przywództwem stała się amerykańską zastępczą siłą uderzeniową w Europie Północnej – Blokiem Wikinga.

Polska:
Dalej na południe, na nizinach Europy Wschodniej znajduje się Polska, która wykorzystała Nową Zimną Wojnę aby stać się prawdopodobnie najgłośniejszym rzecznikiem ekspansji NATO na wschód. Warszawa stara się skupić jak najwięcej uwagi NATO na sobie i swoich ambicjach w celu uzyskania multilateralnego „zapłonu”, potrzebnego do przywrócenia polsko-litewskiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Ta neo-Rzeczpospolita odnosi się do ekspansji kinetycznego i potencjalnego wpływu Polski nad terenami jej dawnego imperium, zwłaszcza nad Białorusią i Zachodnią Ukrainą, które są tutaj generalnym celem. Jedynie ten kraj ma demograficzną i ekonomiczną zdolność realizacji tego zamiaru i osiągnięcia pewnego rodzaju umiarkowanego sukcesu, z tego względu USA zachęca ją do dyktowania warunków w regionie i stania się „maskotką” „Nowej Europy”.

Rumunia/Bułgaria:
Trzecią odnogą tej północno-południowej konstelacji „nowego” NATO jest Rumunia i Bułgaria, dwa równie ubogie i słabe państwa, które jednakże były motywowane do stania się zagorzałymi orędownikami NATO. Wzięte z osobna nie stanowią żadnej siły w sensie militarnym, ale we współpracy z i pod przewodnictwem amerykańskim mogą stać się regionalnym utrapieniem w zachodnim regionie Morza Czarnego. USA jest przychylne Rumunii wskutek jej potencjału do wywoływania destabilizacji w Mołdawii na żądanie, a także możliwości jej ingerencji w Bukowinie Północnej na wypadek załamania się państwa ukraińskiego na dużą skalę. Istnieje także możliwość – mimo, że w perspektywie zdecydowanie długoterminowej – budowy (lub zakupu) przez Rumunię skromnej marynarki, z potężnym amerykańskim finansowym i technicznym wsparciem, która chociaż nie będzie nigdy zdolna konkurować z rosyjskim odpowiednikiem, może co najmniej sprawiać problemy jeśli będzie wyposażona w technologię antyrakietową.

Patrząc powierzchownie, Bułgaria wydaje się znacznie mniej użyteczna niż Rumunia, ale w rzeczywistości może grać kluczową rolę w destabilizacji Macedonii [4] w przypadku ukończenia rurociągu Balkan Stream. Czarnomorskie państwo w swej historii zachowywało się w imperialnym stylu wobec sąsiada, odmawiając uznania samego istnienia tego kraju, etniczności i języka, traktując je jako części składowe Bułgarii i jej tożsamości. Powyższe idee nie są już głoszone na poziomie oficjalnym, lecz są wciąż bardzo popularne w społeczeństwie i wśród bułgarskich decydentów, którzy stale próbują stawiać się wobec Macedonii w pozycji „starszego brata”. Ta protekcjonalna postawa wyraża ukryte motywy, żywione przez elity Sofii w stosunku do narodu, który ostatni raz okupowały podczas II wojny światowej, co się nakłada z „naturalnym” interesem USA aby współpracować z Bułgarią w destabilizacji „duszących wrót” (chokehold gateway) Rosji i Chin do Europy [5].

Powrót do historycznego projektu

Tło:
To, do czego dążą USA, wiążąc Północną, Wschodnią i Południowo-Wschodnią Europę w antyrosyjskim sojuszu, nie jest dokładnie nową ideą, gdyż pierwsza taka próba została podjęta przez przedwojennego polskiego przywódcę Józefa Piłsudskiego pod postacią, nazwanego przez niego, Międzymorza. Celem tej wizji była integracja krajów rozciągających się między Bałtykiem a Morzem Czarnym w strategicznym sojuszu, zjednoczonym pod polskim przywództwem. Ostatecznie wizja ta legła w gruzach z powodu rozbieżnych polityk zagranicznych tych państw oraz geopolitycznego zastraszania przedwojennej Litwy przez Polskę (okupowanie i aneksja jej historycznej stolicy, grożenie wojną itp.), skutkiem czego było skrajne zniechęcenie byłego sojusznika do tej koncepcji i w konsekwencji izolacja pozostałych państw bałtyckich od polskich wpływów. Będąc niczym więcej niż teoretyczną koncepcją na papierze, sama idea była wystarczająco atrakcyjna dla przyszłych amerykańskich i polskich strategów, aby uzasadnić podjęcie drugiej próby jej realizacji przy sprzyjających okolicznościach.

Efekt domina oportunizmu:
Pozimnowojenny klimat okazał się dla USA ekstremalnie owocny pod kątem rozszerzania NATO i włączenia doń wszystkich państw projektowanego Międzymorza poza Białorusią i Ukrainą. Ten korzystny stan rzeczy zapewnił USA i ich regionalnym sojusznikom instytucjonalny kapitał umożliwiający aktualizację martwego marzenia J. Piłsudskiego, przy czym potrzebna była jedynie właściwa iskra, aby wprawić wszystkie tryby w ruch. Została ona niby przypadkiem wykrzesana przez wykoncypowany przez USA Euromajdan – miejskie terrorystyczne powstanie, której skutkiem była łatwa do przewidzenia Nowa Zimna Wojna, potrzebna do „usprawiedliwienia” Międzymorza. Kiedy tylko proces został zainicjowany, wszyscy jego członkowie zapragnęli wziąć w nim udział, w tak kompleksowy sposób jak to tylko możliwe. Rozpoczęty efekt domina oportunizmu wywołał szał wśród wszystkich uczestniczących w procesie państw, których rządy (pomimo oburzenia poszczególnych segmentów populacji) dosłownie błagały o jak największą możliwą obecność militarną NATO. Postrzegane osiągnięte korzyści są ściśle ideologiczne i niewymierne, i w rzeczywistości jest wyjątkową ironią wiwatowanie na cześć jednej militarnej okupacji, aby zapobiec wywołującej obawy, lecz ekstremalnie nieprawdopodobnej innej.

Organizowanie Międzymorza

Poniższa mapa przedstawia prognozowany militarno-polityczny układ w Europie:


Legenda:
• kolor czarny – Albania i Wielka Brytania, najbardziej bezpośrednie narzędzia militarne USA w Europie;
• kolor różowy – „Stare NATO”, państwa członkowskie, które nie wezmą udziału w antyrosyjskich grach Międzymorza;
• kolor niebieski – Blok Wikinga;
• kolor czerwony – Neo-Rzeczpospolita;
• kolor zielony – Blok Morza Czarnego;
• kolor brązowy – Przestrzeń Św. Stefana;
• kolor żółty – Bałkany Środkowe;
• kolor zoty – Rosja, Białoruś i Donbas.

Poniżej zamieszczam wyjaśnienie kluczowych obszarów Międzymorza:

Państwa bałtyckie:
Arena międzynarodowa i globalny kontekst zmieniły się od czasów przedwojennych, podobnie projekt Międzymorza. Jak wcześniej wskazano, istnieją trzy centralne ośrodki w tym bloku, czyli Szwecja, Polska i Rumunia, przy czym Warszawa jest środkiem ciężkości spajającym razem całość. Państwa bałtyckie nie są już postrzegane jako niezależne rządy, lecz jako nic ponad właścicieli ziemskich, posiadających „prawo” do „wynajęcia” swego terytorium jakiejkolwiek armii, aktualnie USA i Wielkiej Brytanii. Niemniej jednak, obecna liczba zagranicznych wojskowych okupantów nie jest wystarczająca aby ukoić paranoiczne lęki gospodarzy. Można się więc spodziewać próby wciągnięcia ich w orbity Bloku Wikinga i Neo-Rzeczpospolitej. Jest bardzo prawdopodobne, że Estonia i Łotwa będą ciążyć w stronę Szwecji, natomiast Polska będzie próbowała zwabić Litwę (czego powodzenie nie jest przesądzone, jak zostanie wskazane później).

Ukraina:
Przekształcenie Ukrainy w wojskową własność NATO jest w zasadzie faktem dokonanym, przy czym formalnie nie ma tam baz. Wspólna Polsko-Litewsko-Ukraińska brygada [6] jest silnym symbolem zaangażowania Neo-Rzeczypospolitej na tym terytorium, a biorąc pod uwagę historyczne konotacje stojące za tym ruchem, wiadomym jest, że Polska chce, aby Ukraina stała się w przyszłości pierwszym obszarem jej aktywności. Tak jak w przypadku państw bałtyckich, z państw NATO – poza Neo-Rzeczpospolitą – stałą obecność będą prawdopodobnie utrzymywały jedynie USA i Wielkiej Brytania, nawet jeśli nigdy nie przyznają tego oficjalnie (poprzez „luki prawne” dotyczące rotacji sił zbrojnych przez czas nieograniczony).

Mołdawia:
Podobnie jak Polska interesuje się Ukrainą przez wzgląd na swe historyczne dziedzictwo. Rumunia odnosi się tak samo do Mołdawii, przy czym ta ostatnia raczej nie jest tak bliska NATO, jak Ukraina (choć i tak jest w dosyć serdecznych stosunkach). Niemniej jednak potencjał do konfliktu wewnętrznego definitywnie tam istnieje, czy to pod postacią kolorowej rewolucji, kontynuacji wojny w Naddniestrzu, czy też jawnej aneksji (albo poprzez urnę wyborczą albo poprzez kulkę – ballot or bullet) przez Rumunię. Z tego powodu, to geostrategiczne terytorium pozostaje punktem zapalnym, przy czym w większości pod wyraźnym wpływem Bukaresztu (z wyjątkiem oczywiście Naddniestrza).

Przestrzeń Św. Stefana:
Jest to nazwa powstającego podbloku skoncentrowanego wokół Węgier, nazwanym imieniem sławnego króla tego kraju. Obecnie jest to uśpiony projekt, ale jest bardzo prawdopodobne, że może być aktywowany jako inny węzeł Międzymorza, chętny do szybkiej konsolidacji swej sfery wpływów. W tym przypadku można się spodziewać, że Budapeszt rozszerzy parasol swych historycznych wpływów na Chorwację, która z kolei zrobi to samo z chorwacko-muzułmańskimi obszarami Bośni. Węgry mogą także próbować wywierać nacisk na Słowację – co wywoła wielki niepokój jej ludności i rządu – jednak nie ma pewności, czy ten zamiar się powiedzie. Ściśnięta między Polską a Węgrami Słowacja może skłaniać się w stronę „starych znajomych” i podjąć z Budapesztem pewien rodzaj instytucjonalnej współpracy (być może używając Grupy Wyszehradzkiej jako zwiastun tegoż). Generalny scenariusz Przestrzeni Św. Stefana staje się bardziej prawdopodobny, jeśli rządy obejmie formacja jeszcze bardziej prawicowa niż Fisesz Viktora Orbana, np. Jobbik Gabora Vony, która w tym przypadku może nawet próbować wywrzeć wpływ na węgierską mniejszość w Rumunii w celu szantażowania Bukaresztu, aby poddał się aspirującym do hegemonii Węgrom. Mogłoby to sprowokować niezamierzony kryzys między dwoma państwami, który mógłby mieć nieprzewidywalne konsekwencje, być może nawet prowadząc do strategicznej neutralizacji obu bloków następującej po „wojnie domowej” tych krajów Międzymorza.

Przeczytaj część II


Fot. services.imagico.de
Przekład: Jan Leder
Andrew Korybko jest amerykańskim komentatorem politycznym pracującym obecnie dla agencji Sputnik , publikującym na stronie internetowej ORIENTAL REVIEW.

Link do oryginalnego artykułu:
http://orientalreview.org/2015/11/02/contemporary-eu-geopolitics-and-the-us-assisted-rise-of-the-intermarum-i/

_____________________________________
1. http://orientalreview.org/2015/05/05/phantom-russian-sub-hunts-gave-birth-to-natos-viking-bloc/
2. http://sputniknews.com/columnists/20150417/1021017441.html
3. http://sputniknews.com/analysis/20150129/1013596377.html
4. http://sputniknews.com/columnists/20150519/1022309940.html
5. http://orientalreview.org/2015/03/03/the-future-of-the-balkans-runs-through-macedonia-i/
6. http://sputniknews.com/europe/20150724/1024998841.html

Czytany 8011 razy Ostatnio zmieniany piątek, 20 listopad 2015 07:17