środa, 30 wrzesień 2015 07:25

Aleksiej Dziermant: Alternatywa dla Międzymorza

Oceń ten artykuł
(6 głosów)

Aleksiej Dziermant

Projekt geopolityczny Międzymorza, znany także jako Intermarium, Związek Bałtycko-Czarnomorski, WKL 2.0 lub Nowa Rzeczypospolita, w ostatnim czasie coraz bardziej porusza umysły polityków i ideologów w Polsce, Ukrainie, Litwie.

Od Lizbony do Władywostoku

Także niedawno wybrany polski prezydent Andrzej Duda zapowiedział poparcie dla tej idei, co, znając jego polityczny background, zupełnie nie dziwi.

Nie dziwi również to, że rozważania nad ideą Międzymorza nagle rozpoczęto na Ukrainie. Projekt ten, u swego założenia związany z polskimi ambicjami geopolitycznymi i dążeniem do stania się wpływową siłą w Europie Wschodniej, rozpatrywany jest przede wszystkim jako projekt antyrosyjski. Nakierowany na wypchnięcie Rosji z Europy do Azji, staje się coraz bardziej popularny wśród ukraińskich polityków i radykałów.

Na Białorusi idea Międzymorza zasadniczo pociągająca jest dla nieznaczącej części marginalnych nacjonalistów i romantyków historycznych, podczas gdy przytłaczająca większość społeczeństwa białoruskiego popiera integrację z Rosją i stworzenie Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej. To właśnie określa dziś kluczową pozycję Białorusi w regionie.

Geopolityczne „veto” Białorusi

By zamknąć kordon sanitarny, w pełni rozdzielający Europę Zachodnią i Rosję, konieczna jest kontrola na całym terytorium znajdującym się pomiędzy morzami Bałtyckim i Czarnym. Obecnie, biorąc pod uwagę wydarzenia ukraińskie, perspektywa ta jest całkiem realna. Istnieją jednak dwa czynniki zdolne temu przeszkodzić: Obwód Kaliningradzki ze znajdującymi się tam rosyjskimi bazami wojskowymi i Republika Białoruś, będąca wojskowo-politycznym sojusznikiem Rosji.

Obydwa te czynniki są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ w przypadku hipotetycznego zaostrzenia sytuacji wokół Obwodu Kaliningradzkiego, możliwe jest rozmieszczenie dodatkowego rosyjskiego uzbrojenia na terytorium Białorusi, stworzenie baz wojskowych itd. Jest to jeden z argumentów na rzecz zmniejszania napięcia w regionie.

Oprócz tego, Białoruś, podejmując bezprecedensowe środki na rzecz ochrony swojej południowej granicy, a także przez znaczące wysiłki na rzecz pokoju, nie dopuszcza do dalszego rozprzestrzenienia się kryzysu ukraińskiego. W przypadku pogorszenia się sytuacji na Ukrainie istnieje także możliwość siłowego uderzenia z północy na ten kraj w celu ograniczenia zasięgu ognisk wojny.

Białoruś popiera utrzymywanie na koniecznym poziomie politycznych i ekonomicznych stosunków z władzami ukraińskimi, jednocześnie jednak uchyla się od udziału w jakichkolwiek inicjatywach, mających charakter antyrosyjski. Według politologa Jurija Szewcowa: „Białoruś stoi na przeszkodzie powstaniu w Europie Wschodniej nowej Rzeczypospolitej. Bez Białorusi nie jest możliwe stworzenie zintegrowanej stabilnej infrastruktury takiego regionalnego stowarzyszenia, zabezpieczenie jednolitej ideologii, opartej na rusofobii i własnej mitologii regionalnej, stworzenie jednej przestrzeń bezpieczeństwa, efektywnego kompleksu ekonomicznego, dyplomatycznego systemu obrony swoich interesów” [1].

Tym sposobem, Białoruś posługuje się swoim geopolitycznym „prawem weta” przeciwko utworzeniu na terenie międzymorza bałtycko-czarnomorskiego liczącego się bloku państw nastawionych antyrosyjsko, powstanie którego mogłoby skutkować groźbą rozpoczęcia nowej wielkiej wojny w Europie.

Logika wojny

Utworzenie Międzymorza w tej konfiguracji geopolitycznej i ideologicznej, o której najczęściej mówią przywiązani do tego projektu, nieuchronnie prowadziłoby do wielkiego militarnego konfliktu. Retoryka polskich, ukraińskich i litewskich polityków, popierających tę ideę, nie pozostawia wątpliwości, że będziemy mieli z ich strony do czynienia ze zwiększaniem potencjału wojskowego, a także próbami zastraszenia przy użyciu tego potencjału kierownictwa rosyjskiego, które, ze swojej strony, zmuszone będzie odpowiadać wzrostem wyścigu zbrojeń i militaryzacją na zachodnich granicach Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.

W takim przypadku, całe Międzymorze stanie się przestrzenią prowadzenia nowej „zimnej”, możliwe zaś też że i „gorącej” wojny. Właśnie dlatego polski politolog Leszek Sykulski uważa że „Koncepcja małego, ciasnego Międzymorza, które staje się kontynentalnym szlabanem, stanowiła i stanowi po dziś dzień propozycję polityki równowagi konfrontacyjnej, a nie polityki równowagi integracyjnej” [2].

W dużym stopniu odpowiada to interesom USA w Europie, starającymi się nie dopuścić do wzmocnienia pozycji Rosji lub Niemiec. Utworzenie i pompowanie antyrosyjskiej siły w Europie Centralnej, to metoda wypróbowana z powodzeniem podczas pierwszej i drugiej wojny światowej.

Jednak dla krajów Europy Zachodniej, przede wszystkim dla Niemiec i Francji, Międzymorze także będzie przedstawiało poważny problem, ponieważ może zagrażać nie tylko destabilizacją militarną w bezpośredniej bliskości od ich granic i napływem milionów uchodźców, ale też samemu istnieniu Unii Europejskiej oraz ekonomicznemu i politycznemu dobrobytowi tych krajów.

Zagrożenia dla Białorusi także są świetnie widoczne. Nawiasem mówiąc, bez skrępowania artykułują je apologeci Międzymorza: „Potencjał ekonomiczny Białorusi jest mniejszy niż Ukrainy, jednak ze strategicznego punktu widzenia dla Ukrainy, Polski i państw bałtyckich Białoruś jest bezcenna. (…) Białorusini umierali na Majdanie i podczas wojny w Donbasie, walcząc o ukraińską wolność (…) nie możemy o nich zapomnieć i powinniśmy zwrócić im swój dług. W odległej perspektywie Białoruś potrzebuje wyzwolenia zarówno od swojego własnego mini-autokraty, jak też od Rosji. Gdy już wojna na Ukrainie się zakończy i Krym powróci do macierzy, czy powinniśmy zapomnieć wtedy o Białorusi?” [3]. Cel i logika są bardzo wymowne. Dla Białorusi oznaczają one tylko jedno – powrót na naszą ziemię pożaru wojny i zagłady po 70 latach pokojowego życia.

Międzymorze po białorusku

Czy można na te zagrożenia reagować jakoś inaczej niż wzmocnieniem zdolności obronnych i zwiększeniem wydatków na obronność? Szczególnie w sytuacji, gdy na propagowanie idei Międzymorza wśród Białorusinów, w najbliższym czasie, będą wydzielone ze strony szeregu sąsiednich państw niemałe środki?

Uważamy, że można. Dla tego celu, przede wszystkim, trzeba wydzielić z tej idei jej racjonalne podstawy. Rzeczywiście, one istnieją – to istnienie bliskich etnokulturowych, historycznych powiązań i wspólnych interesów ekonomicznych. Po drugie, należy usunąć, zniwelować nieszczęsną komponentę ideologiczną, opartą na rusofobii i mesjanizmie geopolitycznym. Na koniec, w najnowszej historii miał już miejsce precedens stworzenia podobnego rodzaju zjednoczonego bloku środkowo- i wschodnioeuropejskich państw, obejmującego również Rosję. Były to Organizacja Układu Warszawskiego i Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.

Tutaj znów pojawia się kwestia kluczowej pozycji Białorusi.. Polski politolog Konrad Rękas czyni w tej kwestii bardzo trafne uwagi: „Białoruś pod kierunkiem Aleksandra Łukaszenki utrwaliwszy swoją stabilizację wewnętrzną (społeczną, ekonomiczną i polityczną) – jest obecnie kluczowym ogniwem równowagi geopolitycznej i bezpieczeństwa regionu. Nawet zawalenie się Ukrainy, nigdy przecież nie będącej konstrukcją zbyt solidną – nie miało i nie ma tak dużego wpływu na sytuację w Europie i świecie, jak mogłaby mieć jakaś forma dekonstrukcji państwowości i systemu władzy na Białorusi. Chodzi nie tylko o rolę odegraną przez Baćkę w szukaniu dróg pokojowego rozwiązania kryzysu ukraińskiego, ale także o cały eksperyment polityczny budowy ośrodka opartego o maksymalne wykorzystanie potencjału wewnętrznego, a zdolnego do odgrywania samodzielnej roli w procesach międzynarodowych, w tym realizowania własnego, samodzielnego programu integracji polityczno-ekonomicznej obszarów eurazjatyckich i postsowieckich” [4].

Białoruś, będąc sojusznikiem Rosji, może wziąć na siebie rolę regionalnego lidera, rozszerzając wektory integracji, sprzężeń EUG i UG na sąsiednie państwa – przede wszystkim na Ukrainę, Litwę i Łotwę.

Jurij Szewcow tak określa tę nową misję Białorusi: „Kraj może podnieść, nakierowaną na poparcie w Rosji ideę integracyjną, w całej swojej strefie wpływów w Europie Wschodniej. Będzie to wariant europejskiej regionalnej integracji, mający na celu harmonizację stosunków między UE i FR, między Europą Wschodnią i Rosją, między Europą Wschodnią i Zachodnią” [5]. Naturalnie, pojawia się pytanie o podstawy takiej integracji.

Po pierwsze, nie chodzi o geopolityczne „przerzucanie” z bloku do bloku. Zarówno Białoruś, jak i sąsiednie państwa, pozostają w składzie tych tworów, które same dla siebie wybrały: odpowiednio EUG lub UE, ewentualnie zachowują neutralność (prawdopodobne, wariant taki możliwy jest w przypadku Ukrainy). Po drugie, ze stosunków dwustronnych usunąć należy antyrosyjskie hasła ideologiczne, na pierwszym zaś planie powinny się znaleźć regionalne projekty ekonomiczne i infrastrukturalne. Białoruś będzie wzmacniać przemysłowe jądro swojej ekonomiki, realizując takie projekty, jak budowa chińsko-białoruskiego parku przemysłowego i białoruskiej elektrowni atomowej. To zaś oznacza, że stanie się ona centrum przyciągania i rozwoju co najmniej dla przygranicznych terenów państw sąsiednich. Problemem pozostają zrównoważone stosunki z Polską.

Najwyraźniej, Białorusi w najbliższym czasie przyjdzie również poszukiwać konstruktywnych pragmatycznych rozwiązań w sferze gospodarczej, dogodnych dla obydwu stron. Możliwe, że będziemy musieli szukać i współpracować z różnymi politycznymi i ideologicznymi grupami w samej Polsce dla wypracowania nowej pozytywnej agendy naszych stosunków i lobbowania na ich rzecz w polskiej sferze politycznej. W ostatecznym rachunku, w Polsce istnieją wpływowe siły, światopogląd których trafnie sformułował Ronald Lasecki: „dla dobra Polaków i w interesie Polski powinniśmy dążyć do zasypania przepaści dzielącej europejski Wschód od europejskiego Zachodu, poprzez sprzyjanie udziałowi kultury słowiańskiej i rosyjskiej w europejskim dialogu kultur. By przezwyciężyć czynniki zachodnie w naszej własnej kulturze narodowej, powinniśmy zaś odwoływać się i celebrować nasze słowiańskie dziedzictwo” [6].

Międzymorze po białorusku – to praktyczne działania w ramach regionalnej współpracy transgranicznej, mające na celu nie kolejny podział kontynentu europejskiego, lecz na odwrót – stworzenie ustabilizowanej, bezpiecznej przestrzeni jako części Wielkiej Europy od Lizbony do Władywostoku.

Źródło: http://imhoclub.by/ru/material/belorusskaja_alternativa
Z języka rosyjskiego tłumaczył: Ronald Lasecki
Fot. www.golk.by

____________________________________________________________
1. J. Szewcow, Белоруссия на стыке геополитических пространств, http://www.perspektivy.info/rus/desk/belorussiya_na_styke_geopoliticheskih_prostranstv_2009-0-22-7-32.htm (28.09.2015).
2. A. Meller, Wywiad z p. Leszkiem Sykulskim – prezesem Instytutu Geopolityki, http://konserwatyzm.pl/artykul/2347/wywiad-z-p-leszkiem-sykulskim%E2%80%94-prezesem-instytutu-geopolity (28/09/2015).
3. R. Drozdowski, Intermarium as a Compromise Solution, http://empr.media/opinion/analytics/intermarium-as-a-comprimise-solution/ (28.09.2015).
4. K. Rękas, Kciuki za Baćkę, http://www.konserwatyzm.pl/artykul/13096/kciuki-za-backe (28.09.2015).
5. J. Szewcow, dz. cyt.
6. R. Lasecki, Dlaczego z Rosją?, http://www.konserwatyzm.pl/artykul/13093/dlaczego-z-rosja (28.09.2015).

Czytany 5436 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 29 wrzesień 2015 14:34