czwartek, 03 październik 2013 09:49

Adam Gwiazda: Spóźniona ekspansja gospodarcza Chin w Afryce

Oceń ten artykuł
(18 głosów)

china-blacklandgeopolityka  prof. dr hab. Adam Gwiazda

Coraz większe zainteresowanie nie tylko ekonomistów czy polityków, lecz światowej opinii publicznej budzi dosyć spóźniona, w porównaniu do byłych mocarstw kolonialnych, ekspansja gospodarcza Chin w Afryce. Współczesne stosunki Chin z krajami Afryki odzwierciedlają w pewnym stopniu stan rywalizacji Państwa Środka z innymi państwami biorącymi udział w surowcowej kolonizacji świata. 

Stosunki te są w znacznie mniejszym stopniu zdeterminowane relacjami politycznymi czy też zaszłościami historycznymi, jak to jest w przypadku stosunków państw Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych z państwami Afryki. Chiny w ostatnim czasie dokonały istotnej reorientacji swojej strategii rozwoju stosunków politycznych i gospodarczych z państwami trzeciego świata i starają się zwiększyć swoją rolę zarówno w tych państwach jak i polityce międzynarodowej [1]. Wykorzystują też pewne uprzedzenia i stereotypy w odniesieniu do byłych mocarstw kolonialnych, aby propagować w wielu krajach trzeciego świata swój model rozwoju społeczno-gospodarczego, umacniać swoją obecność w tych krajach. Nie chodzi tu jeszcze o obecność militarną, lecz przede wszystkim obecność chińskich firm i instytucji rządowych. Chiny świadomie zresztą posługują się tzw. „miękką siłą” (Soft Power) i unikają angażowania się w konflikty zbrojne w krajach Afryki, ani też nie wysyłają tam do tej pory swoich żołnierzy dla ochrony interesów istniejących firm i pracujących tam chińskich obywateli. Nie chcą bowiem powielać obecności w Afryce byłych mocarstw kolonialnych, które, jak np. Francja, stale utrzymują swoje bazy wojskowe w poszczególnych krajach Afryki [2]. Należy przypomnieć, że Chiny rozwijały stosunki gospodarcze i polityczne ze wszystkimi krajami rozwijającymi się od połowy XX w. W tamtym okresie był to element rywalizacji Chin ze Związkiem Radzieckim o wpływy w trzecim świecie. Chinom chodziło także o ograniczenie liczby państw utrzymujących stosunki dyplomatyczne z Tajwanem, który władze w Pekinie uważają nadal za część składową swojego terytorium. Rozwój stosunków gospodarczych i politycznych z krajami trzeciego świata do końca lat 1970-tych podyktowany był także dążeniom Chin do zapewnienia sobie odpowiedniego poparcia ze strony tych państw na forum ONZ.

Po rozpadzie ZSRR i bloku państw socjalistycznych Chiny podjęły bardziej intensywną ekspansję na rynkach poszczególnych państw trzeciego świata, a w ostatnich kilku latach znacznie nasiliły tę ekspansję w Afryce. Podyktowane to było głównie dążeniami do zdobycia nowych źródeł zaopatrzenia w surowce. Szybkie tempo wzrostu PKB w Chinach, wynoszące w latach 1978–2004 średnio 95% rocznie [3] przyczyniło się m.in. do większego zużycia surowców. Stale też rosło w ostatnich kilkunastu latach zapotrzebowanie na surowce, w tym szczególnie na ropę naftową. Już w 1993 r. Chiny stały się importerem netto ropy naftowej i od tego czasu stale wzrasta import tego surowca. Przy końcu 2006 r. udział importu ropy naftowej w krajowym zużyciu tego surowca wyniósł 40% i zależność Chin od importu ropy wzrasta z r. na rok. Według niektórych prognoz w 2020 r. Chiny będą w 72% zależne od importu ropy naftowej (por. z tab. 1). Aby zapewnić względnie stabilne źródła zaopatrzenia w ropę naftową i inne surowce władze Chin podjęły w ostatnich kilku latach ekspansję gospodarczą w wielu regionach świata, w tym szczególnie w Afryce, Azji i na Bliskim Wschodzie. Szczególnie spektakularna jest ekspansja firm chińskich w Afryce, gdzie ich wpływy są już porównywalne do wpływów amerykańskich czy francuskich [4].

Tabela 1

china_tabela1

* prognoza
Źródło: H.Kreft, Chinas Politik der Energie- und Rohstoffsicherung als Herausforderun für den Westen, "Internationale Politik und Gesellschaft" 2007, nr 2, s. 49.

2.Afryka – zaplecze surowcowe Chin i reszty świata

Afryka jest kontynentem hojnie obdarowanym przez naturę. Na kontynencie tym znajduje się 10% światowych zasobów ropy, 8% gazu ziemnego, 99% chromu, 85% platyny, po 70% tantalitu i kobaltu, ponad połowa zasobów złota, diamentów. Są też uran, platyna, cyna, miedź oraz gigantyczne zasoby tarcicy i boksytów [5]. Surowce są nie tylko źródłem dochodów dla poszczególnych państw afrykańskich, lecz także swoistą „zmorą Czarnego Lądu”. Także bogate w zasoby surowców naturalnych regiony, jak Biafra, Kantanga, Kabinda i inne regiony stały się z tego powodu miejscami konfliktów zbrojnych. Jedynym sposobem wykorzystania minerałów są bowiem koncesje na ich wydobycie, udzielane międzynarodowym koncernom. Opłaty za nie stają się takim samym łupem władzy, jak zagraniczna pomoc dla rozwoju [6]. Nie dziwi więc fakt, że rozkradane środki, płynące z pomocy zagranicznej i z opłat za koncesje, nie przyczyniają się do przyśpieszenia tempa wzrostu gospodarczego. Także PKB per capita w większości krajów afrykańskich należy do najniższych na świecie (por. tab. 2). A w ostatnich 60 latach do Afryki trafiła pomoc gospodarcza w wysokości 1 bln USD. Co roku kontynent ten otrzymuje w ramach pomocy dla rozwoju 50 mld USD, a mimo to realny dochód na mieszkańca Afryki był przy końcu pierwszej dekady XXI w. mniejszy niż w latach 1970-tych i 1980-tych. O połowę zmniejszył się też udział Czarnego Lądu w światowym handlu.

Tabela 2

china_tabela2

brak danych dla Zimbabwe, Tanzanii i Somalii
*dla porównania PKB per capita w Niemczech w 2008 r. – 42.963 dol., a w Polsce 11.300 dol. (w ujęciu nominalnym)
Źródło: Human Development Report 2010/ Enabling environment: economy and infrastructure/ Table 16: http://hdr.undp.org/en/media/HDR_2010_EN_Table 16_reprint.pdf

Należy przypomnieć, że przy końcu lat 1950-tych i na początku 1960 r. produkt krajowy brutto (PKB) był w Afryce prawie trzy razy większy niż w południowo-wschodniej Azji, a mieszkaniec Czarnego Lądu żył średnio dwa lata dłużej niż Azjata. Po pół wieku niepodległości PKB w Afryce wzrósł o 38%, zaś w tamtym rejonie Azji o tysiąc procent! Średnia długość życia Afrykanów wzrosła o 9 lat, Azjatów o 32 lata! [7] Większość państw na obu tych kontynentach „wybiła się” w tym czasie na niepodległość. Jednak kraje Azji potrafiły szybko się uprzemysłowić i wzbogacić, natomiast Afryka (z wyjątkiem nielicznych państw takich jak RPA), niestety nie. Krajom Afryki nie udało się też utworzyć Afrykańskiej Wspólnoty Gospodarczej, która miała stymulować rozwój wolnego handlu i w perspektywie doprowadzić do utworzenia unii celnej. Nadal większość eksportu krajów afrykańskich trafia na rynek USA (37%) a Chiny są dla Afryki drugim największym rynkiem zbytu (19%). Chiny wykorzystują więc swoiste uzależnienie handlowe krajów Afryki i od kilkunastu już lat starają się jeszcze bardziej zwiększyć eksport swoich towarów przemysłowych do krajów afrykańskich. Podejmują też, w oparciu o swoje, ogromne rezerwy dewizowe, coraz większą ekspansję kapitałową na Czarnym Lądzie.

3. Prioryetowy cel ekspansji – zapewnienie źródeł zaopatrzenia w surowce

Cechą charakterystyczną chińskiej ekspansji gospodarczej w Afryce jest rozwój szczególnie ścisłych relacji z tymi, które posiadają największe zasoby ropy naftowej i innych surowców naturalnych. Należy zaznaczyć, że Chiny rozwijają tam intensywnie współpracę gospodarczą z poszczególnymi państwami Czarnego Lądu, niezależnie od ustroju politycznego tych państw i poszanowania w nich praw człowieka – na co zwracają nadal uwagę mniej „pragmatyczne” rządy państw zachodnich. Jest to współpraca ukierunkowana głównie na zabezpieczenie chińskich interesów, w tym szczególnie na zapewnienie Chinom dostępu do afrykańskich złóż surowców energetycznych i innych surowców oraz żywności. Gospodarka Chin potrzebuje ogromnych ilości surowców [8]. W 2006 r. Chiny stały się drugim po USA największym na świecie „konsumentem” ropy naftowej. Zapotrzebowanie na ropę i inne surowce w Chinach wzrasta obecnie o 20% rocznie [9]. Należy zaznaczyć, że Chiny są też jednym z największych producentów ropy. Ich udział w światowej produkcji ropy naftowej wynosił w 2008 r. ok. 4,8%. A jednak od kilkunastu już lat Chiny nie są w stanie pokryć nawet połowy swoich potrzeb w zakresie zaopatrzenia w ropę naftową. Według szacunków Południowo-Afrykańskiego Instytutu Spraw Zagranicznych (SAIIA) „zapotrzebowanie Chin na ropę będzie wzrastało w ciągu następnych 10 lat, a w 2030 r. podwoi się, osiągając poziom 15 mln baryłek dziennie” [10].

Całkiem naturalną reakcją władz Chin było podjęcie starań o zapewnienie sobie względnie stabilnych dostaw tego strategicznego surowca. Starania takie podjęto w Azji i Ameryce Łacińskiej oraz szczególnie intensywnie właśnie w Afryce. Czarny Ląd posiada bowiem ok. 9,5% światowych rezerw ropy naftowej i plasuje się pod tym względem na trzeciej pozycji po Bliskim Wschodzie (61%) i Ameryce Południowej (11,6%). Największym posiadaczem rezerw ropy naftowej na tym kontynencie jest Libia – jej zasoby stanowią 35% rezerw kontynentu, następna jest Nigeria (31%), a po niej: Algieria (10%), Angola (8%). Afryka szybko stała się drugim największym dostawcą ropy dla Chin (27% zakupów ropy w 2007 r.), zaraz po Bliskim Wschodzie (29%) [11]. W latach 2000–2009 chińskie firmy okazały się największymi na świecie nabywcami surowców mineralnych. Zaopatrują się w: RPA (platyna i mangan), Gabonie (mangan), Zambii (miedź i żelazo), Zimbabwe (miedź), Angoli (miedź i żelazo). W latach 2000–2007, według obliczeń SAIIA, wartość ich zamówień w Afryce wzrosła od 286 mln do 2,6 mld USD [12]. Najwięcej zamówień złożyły w poszczególnych krajach Afryki na zakup ropy naftowej. Nie zawsze jednak udaje się zawrzeć taki kontrakt, gdyż niektóre kraje Afryki obawiają się „chińskiej dominacji” w tym regionie. Przykładem może być odmowa rządu Nigerii na zawarcie w 2009 r. kontraktu na dostawę 6 mld baryłek ropy naftowej do Chin o wartości 20 mld euro. W sytuacji dużego popytu na ropę naftową poszczególne kraje afrykańskie starają się eksportować to paliwo do tych państw zachodnich, z których otrzymują największą pomoc gospodarczą. Te ostatnie państwa, w tym szczególnie Stany Zjednoczone, konkurują z Chinami o zapewnienie sobie odpowiednio dużych dostaw ropy naftowej nie tylko z Afryki, lecz także z innych regionów świata.

Wydaje się jednak mało prawdopodobne, aby w najbliższej przyszłości mogło dojść do konfliktu w stylu zimnej wojny miedzy dwoma, największymi na świecie użytkownikami ropy naftowej, tj. Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Przemawia za tym fakt, że gospodarki obu tych krajów są nadal od siebie silnie uzależnione. Chiny eksportują ogromne ilości towarów do USA i lokują w tym kraju większość swoich dochodów z eksportu. Oba te kraje, nie tylko w Afryce, poszukują dla siebie tanich surowców w dużych ilościach i rywalizują także na Bliskim Wschodzie w ramach reguł rynkowych [13]. Przykładem może być zbudowany w 2005 r. przez konsorcjum amerykańskich koncernów Exxon Mobil i Chevron Texaco kosztem 4 mld USD, pod patronem Banku Światowego, ropociąg z pól naftowych w Czadzie do nowego terminalu portowego w sąsiednim Kamerunie. W Czadzie, gdzie do niedawna inwestowały głównie formy francuskie, dochody z ropy naftowej miały być przeznaczone na rozwój regionu, ale zaraz po ukończeniu budowy prezydent Idriss Deby zaczął wydawać pieniądze na uzbrojenie dla wojska, a część odprowadził prawdopodobnie na własne konta. Z kolei w sąsiednim Gabonie, posiadającym również spore zasoby ropy naftowej i należącym do OPEC, który jako była kolonia francuska był do niedawna silnie powiązany z Francją (50% obrotów handlowych i trzy czwarte inwestycji przypadło na Francję), inwestują obecnie w sektor naftowy wspólnie koncerny amerykańskie i chińskie, które starają się pozyskać możliwie największą część udziałów w tym sektorze i stopniowo ograniczyć udział firm z krajów europejskich.

Aby uzyskać dostęp do ropy naftowej i innych surowców Chińczycy w ostatnich paru latach bardzo znacznie zwiększają pomoc rozwojową dla Afryki, a także inwestują w tym regionie i udzielają pożyczek. Przykładowo w Angoli odbudowali 400 km dróg, położyli dwie linie kolejowe, wyremontowali lotnisko i główny szpital w stolicy kraju Luandzie. Budowa tego szpitala obnażyła m.in. niską jakość usług świadczonych przez chińską firmę COVEC, która nie sprawdziła się także przy budowie autostrady w Polsce. Otóż konstrukcja szpitala w Luandzie zaczęła się walić w 2010 r., zaledwie po kilku miesiącach użytkowania. Ze szpitala, którego budowa kosztowała tylko 8 mln USD i trwała zaledwie 15 miesięcy, musiano ewakuować pacjentów. Wybuchł skandal i rząd chiński wysłał komisję śledczą celem zbadania przyczyn tej katastrofy budowlanej. Angola jest bowiem jednym z najważniejszych partnerów handlowych Chin w Afryce i nie można było tej wstydliwej dla Chińczyków sprawy zatuszować. Komisja śledcza uznała, że winą za tę katastrofę budowlaną ponosi w 50% chińska firma COVEC i w też 50% angolscy geolodzy, którzy dokonali niewłaściwych pomiarów. Ostatecznie zdecydowano, że Chińczycy za swoje pieniądze zbudują szpital tymczasowy i zajmą się remontem uszkodzonego [14].

Chiny rozwijają bardzo intensywnie swoje stosunki gospodarcze także z Sudanem, któremu sprezentowali rafinerię i ropociąg na 1600 km. Natomiast w Zambii zbudowali elektrownię wodną i kopalnie miedzi, a w Nigerii chińska korporacja naftowa CNOOC zakupiła za 2,3 mld dolarów 45 procentowy pakiet akcji w nigeryjskim polu naftowym [15]. Szczególnie Nigeria jest atrakcyjnym miejscem dla ekspansji chińskich firm. Kraj ten jest największym producentem ropy naftowej na Czarnym Lądzie. Zajmuje dziesiąte miejsce na liście największych światowych producentów ropy naftowej. Jest też największym pod względem obszaru i liczby ludności krajem Afryki z czego 70% ludności żyje za mniej niż 1 dolara dziennie. Jest to jednak największy rynek zbytu w Afryce. Ze średnim dochodem na mieszkańca w wysokości 1.300 USD jest idealnym miejscem dla chińskich tanich towarów. Władze Nigerii patrzą na zalew swojego rynku chińskimi towarami coraz to bardziej niechętnym okiem, gdyż import ten powoduje upadek rodzimego przemysłu i przyczynia się do wzrostu bezrobocia. Za uzyskane dochody z eksportu swoich towarów i usług firmy chińskie importują z poszczególnych krajów afrykańskich prawie wyłącznie surowce i artykuły rolne. Struktura towarowa tego handlu nie jest więc korzystna dla krajów afrykańskich z czego rządy wielu tych państw zdają sobie sprawę. Nie chcą bowiem uzależnić się od „neokolonializmu” chińskiego i stać się dostawcami tylko surowców, w tym coraz większych ilości ropy naftowej.

Chiny stale zwiększają swój import ropy naftowej z Afryki i w połowie 2005 r. już jedna trzecia (tj. 40 mln ton) całkowitego chińskiego importu tego strategicznego surowca (94 mln ton) pochodziła z Czarnego Lądu (por. tab. 3).

Tabela 3
Import ropy naftowej do Chin w latach 1996-2005 w mln ton

china_tabela3

Źródło: Rynki Zagraniczne 2006, Nr 26, s. 14 oraz Deutsche Bank Research, China Spezial 2006, nr 359, s. 3.

Od 2004 r. największym dostawcą ropy naftowej dla Chin jest Angola, której Chiny udzieliły w 2005 r. 5 mld USD pożyczki. Dzięki niej krytykowany na Zachodzie rząd Angoli mógł sobie pozwolić na zlekceważenie żądań Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który uzależniał dalszą pomoc kredytową od reform nieprzejrzystego angolskiego systemu finansowego [16]. Należy przypomnieć, że jeszcze dziesięć lat temu Chiny kupowały w Afryce mniej niż 1% sprowadzanej z zagranicy ropy. W 2005 r. udział ten wyniósł ponad 30%. Chiny sprowadzają ropę naftową m. in. z Sudanu, Nigerii, Libii, Angoli oraz Czadu. W latach 2005–2007 trwały prace poszukiwawcze w Kenii, Senegalu, Mali i Cape Verde. Angola zawarła w 2004 r. z Chinami układ o współpracy gospodarczej i finansowej, na mocy którego uzyskała pożyczkę w wysokości 2,4 mld USD na 17 lat i oprocentowaną tylko na 1,5%. Kolejną pożyczkę w wysokości 2 mld USD uzyskała od Chin w 2006 r. Od tego roku stała się też największym w Afryce partnerem handlowym Chin. W 2005 r. obroty handlowe Angoli z Chinami miały wartość 6,95 mld USD a w 2006 r. już 9,3 mld USD, czyli więcej niż obroty handlowe Chin z RPA [17]. Angola spłaca zaciągnięte w Chinach pożyczki dostawami ropy naftowej i innych surowców. Natomiast Chiny inwestują w Angoli w rozbudowę sieci transportowej i portów morskich oraz portu lotniczego w Luandzie. Większość prac budowlanych wykonywana jest przez chińskie firmy i chińskich pracowników (70%), a pozostała część (30%) przez firmy angolańskie [18], gdzie strony osiągają na tej współpracy znaczne korzyści. Można przyjąć, że w średnim okresie czasu Angola uzyska pewne korzyści ze współpracy gospodarczej w Chinami. Kwestią dyskusyjną jest jednak to czy handel z Chinami oraz działalność firm chińskich w tym kraju przyczyni się do znaczącej dywersyfikacji struktury produkcji i powstania innych nowoczesnych gałęzi przemysłu.

4. Rozwój handlu Chin z krajami Afryki

Obroty handlowe z krajami Afryki nie były znaczące. Dopiero na początku XXI w. nastąpiło bardzo duże zwiększenie tych obrotów, jak również tempa wzrostu chińskiego eksportu do krajów afrykańskich oraz tempa chińskiego importu z Czarnego Lądu. Jeszcze we wczesnych latach 1990-tych najbardziej widoczną cechą stosunków gospodarczych z krajami Afryki była udzielana im przez Chiny pomoc gospodarcza, głównie na rozwój infrastruktury. Od 2000 r. podstawą tych stosunków stał się handel. Warto podkreślić, że w ciągu dziesięciu lat 1996–2005 wartość handlu chińsko-afrykańskiego zwiększyła się dziesięciokrotnie do ponad 40 mld dolarów rocznie, a w 2006 r. osiągnęła poziom 55 mld dolarów (por. z rys. 2).

Rysunek 2
Handel zagraniczny Chin z Afryką w mld dolarów

china_rys2

* ujmują ceny eksportowe krajów Afryki do Chin w porównaniu do cen towarów importowanych do Afryki z Chin
Źródło: IMF, Direction of Trade Statistics.

Tempo handlu Chin z krajami Afryki było w pierwszych kilku latach XXI w. imponujące. Przykładowo, w latach 2001–2006 eksport z Afryki do Chin i import z tego kraju wzrastały odpowiednio 40 i 35 procent rocznie, czyli o wiele szybciej niż wynosiło tempo wzrostu światowego eksportu (14%), czy też tempo wzrostu cen surowców (18%). Od 2006 r. Chiny stały się trzecim największym partnerem handlowym Afryki, po Stanach Zjednoczonych i krajach Unii Europejskiej. Udział Chin w eksporcie Afryki uległ w 2006 r. prawie podwojeniu w porównaniu z rokiem 2000. W okresie tych kilku lat pomyślnie kształtował się także dla Afryki wskaźnik terms of trade obejmujący sumę cen towarów eksportowanych przez kraje afrykańskie do Chin w porównaniu do sumy cen towarów importowanych przez te kraje z Chin. Wskaźnik ten uległ w latach 2001–2006 poprawie o około 80-90% [19] w wyniku wzrostu światowych cen ropy naftowej i innych surowców, które stanowią główne towary eksportowane przez Afrykę. Zresztą wzrost cen tych surowców spowodowany był m.in. ogromnym popytem na nie w Chinach. Na podkreślenie także zasługuje fakt, że w odróżnieniu od handlu USA-Chiny i kraje UE-Chiny, gdzie występuje duża nierównowaga w bilansie handlowym na niekorzyść USA i znacznie mniejsze ujemne saldo w bilansie handlowym na niekorzyść Unii Europejskiej, to handel Chiny-Afryka jest bardziej „zbilansowany", a nawet kraje Afryki zanotowały w latach 2004–2006 nadwyżkę w swoim bilansie handlowym z Chinami w wysokości 2 mld USD [20].

Struktura towarowa handlu Afryki z Chinami jest podobna do analogicznej struktury w handlu Afryki z krajami UE i Stanami Zjednoczonymi. W 2006 r. ropa i gaz ziemny stanowiły ponad 60% eksportu z Afryki do Chin, a 13% inne surowce. Z kolei import Afryki z Chin obejmował głównie towary przemysłowe, maszyny i środki transportu, na które łącznie przypadało trzy czwarte całego importu. Pomimo dynamicznego wzrostu handlu chińsko-afrykańskiego udział Afryki w globalnym eksporcie Chin jest nadal nieduży i w 2006 r. wyniósł tylko 2%. O wiele większa jest zależność handlowa poszczególnych krajów afrykańskich od Chin. I tak przykładowo Chiny są od 2005 r. odbiorcą aż 70% całkowitego eksportu Sudanu (a w 1995 r. wskaźnik ten wynosił tylko 10%). Podobnie jedna trzecia całkowitego eksportu – głównie bawełny – z Burkina Faso trafia do Chin, które są także drugim, po Stanach Zjednoczonych, największym rynkiem zbytu dla towarów eksportowanych przez Angolę. Według niektórych szacunków handel Chin z Afryką podwoił się w 2010 r. w porównaniu do r. 2000 i tym samym jeszcze bardziej zwiększyła się zależność poszczególnych krajów afrykańskich od Państwa Środka [21]. Nadal jednak Europa pozostaje największym partnerem handlowym Afryki, chociaż jej udział w handlu z Czarnym Lądem zmniejszył się z 44% w 1996 r. do 32% w roku 2005. W tym samym czasie wzrósł udział w handlu z Afryką Chin i Stanów Zjednoczonych.

5. Zagraniczna pomoc gospodarcza i BIZ

Inną, oprócz handlu formą współpracy gospodarczej Chin z krajami Afryki jest napływ do tych krajów chińskiej pomocy gospodarczej oraz bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Chiny udzielają tym ostatnim krajom także pożyczek na preferencyjnych warunkach. W latach 1990-tych wartość chińskiej pomocy gospodarczej udzielonej krajom afrykańskim równała się 20% wartości obrotów handlowych, ale w latach 2004–2005 już tylko 3–4 procentom wartości tych obrotów. W ujęciu absolutnym napływ tej pomocy z Chin do Afryki zwiększył się z 310 mln USD w latach 1989–1992 do około 1,0-1,5 mld USD w latach 2004–2005 [22]. Są to szacunki Jian-Ye Wanga, eksperta Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który korzystał zarówno z chińskich danych statystycznych, jak również z danych różnych organizacji międzynarodowych, zajmujących się dystrybucją tzw. wielostronnej pomocy dla rozwoju [23]. Trudno też precyzyjnie oszacować wartość chińskiej pomocy technicznej udzielanej poszczególnym krajom Afryki. Zarówno ta ostatnia pomoc jak i cała pomoc „dla rozwoju" udzielana przez Chiny tym i innym krajom trzeciego świata nie jest przyznawana całkiem bezinteresownie. Przykładowo w umowie podpisanej w 2005 r. z Gwineą Bissau Chiny obiecały pomoc gospodarczą i technologiczną w zamian za dostęp do łowisk ryb, stanowiących jedno z nielicznych bogactw tego biednego kraju. Natomiast na chińsko-afrykańskim szczycie w Pekinie, który miał miejsce na początku listopada 2006 r. Chińscy przywódcy zaproponowali Liberii pomoc w budowie szkół i rozbudowie państwowej stacji telewizyjnej w zamian za możliwość korzystania z liberyjskich zasobów ropy i gazu [24].

Inną cechą odróżniającą pomoc gospodarczą udzielaną przez Chiny od pomocy państw zachodnich, czy Banku Światowego, jest to, że Chińczycy wcale nie uzależniają pomocy od przestrzegania praw człowieka czy wprowadzania reform. Jedynym, warunkiem kredytu była gwarancja, że 70% inwestycji, na które udzielono pożyczki, trafi do chińskich wykonawców [25]. Wprawdzie Prezes Banku Światowego Paul Wolfowitz skrytykował Pekin za to, że w swej polityce kredytowej wobec Afryki nie respektuje ogólnie przyjętych reguł, hamując reformy i pogłębiając korupcję na kontynencie, jednak władze Chin nie bardzo przejmują się taką krytyką twierdząc, że nie należy mieszać interesów z polityką oraz silnie akcentują suwerenność każdego państwa. Twierdzą także, że ani Zachód, ani też Bank Światowy nie mają monopolu na udzielanie pomocy gospodarczej krajom afrykańskim. Podkreślają także, że nie mieszają się w wewnętrzne sprawy innych państw i nie ingerują w formę sprawowanych w nich rządów, a przy tym – w odróżnieniu od byłych europejskich metropolii – dobrze rozumieją z własnych doświadczeń historycznych istotę kolonialnego wyzysku [26]. W rzeczywistości jednak Chiny muszą się liczyć ze stanowiskiem państw zachodnioeuropejskich i Stanów Zjednoczonych w kwestii przestrzegania praw człowieka. Państwa te są bowiem największymi partnerami handlowymi Chin. Dlatego władze Chin starają się zajmować raczej neutralne stanowisko w kwestii reform politycznych i gospodarczych w krajach trzeciego świata.

Tabela 4
Handel, pomoc gospodarcza i bezpośrednie inwestycje Chin w Afryce w mld USD

china_tabela4

Źródło: "Finance and Development" 2008, nr 1, s. 46.

Jednak nie zawsze oficjalna retoryka władz Chin pokrywa się z praktyką działania chińskich firm i innych organizacji w Afryce. Ogromna większość projektów inwestycyjnych tych firm w Afryce podporządkowana jest zdobyciu dostępu do zasobów surowcowych i dostarczenie ich do najbliższego portu skąd płyną one na statkach prosto do Chin [27]. Przykładowo Chiny zobowiązały się do zainwestowania w Nigerii około 4 mld USD w budowę rafinerii ropy naftowej, elektrowni i rozwój rolnictwa, ale pod warunkiem, że firmy chińskie uzyskają udziały w nigeryjskich polach naftowych i prawo wydobywania tego surowca. W styczniu 2006 r. chiński koncern naftowy CNOOC zapłacił rządowi Nigerii 2,3 mld USD za uzyskanie 45% udziału w eksploatacji największego pola naftowego. Do jesieni 2006 r. Chiny zapewniły sobie dostęp do dalszych czterech nigeryjskich pól naftowych [28]. Jeszcze lepiej rozwija się współpraca Chin z Angolą, która od 2006 r. jest największym dostawcą ropy naftowej do Państwa Środka. Jednak Chiny starają się zdywersyfikować swoją strukturę geograficzną importu ropy naftowej i kupują udziały w polach naftowych w Kazachstanie i innych krajach Azji oraz Ameryce Łacińskiej. W tym ostatnim regionie chiński koncern naftowy China National Petroleum Corporation (CNPC) stworzył joint venture z państwowym Petroleos de Venezuela i poprzez swoją filię zakupił udziały w peruwiańskim Pluspetrolu. W 2006 r. CNPC kupiła za 4,18 mld USD PetroKazakhstan – jedną z największych spółek naftowych w Azji Środkowej.

Tabela 5
Projekty inwestycyjne firm chińskich za granicą

china_tabela5

Źródło: The National Bureau of Asian Research: Asian Global Energy Investments Database; Yang Bonny Lin: Weak Vertically and Competing Horizontally: An Analysis of Relations between and within the Chinese Central Government and National Oil Companies, University of Michigen.

Władze Chin umorzyły też poszczególnym krajom afrykańskim, głównie tym, które przyznały chińskim firmom szereg koncesji, część zadłużenia. W latach 2000–2003 zmniejszyły to zadłużenie w wysokości 1,3 mld USD czyli 10,5 mld juanów, a w r. 2006 o dalsze 10 mld juanów, które Chinom były winne 33 najmniej rozwinięte kraje afrykańskie. Oprócz tego udzielają także tym krajom kredytów handlowych na import towarów przemysłowych, oczywiście tylko z Chin, a nie z innych państw. Ponadto Chiny coraz więcej inwestują w ostatnich latach w Afryce. Napływ chińskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych do tego regionu nie jest jeszcze duży. W latach 2000–2006 Chiny ulokowały w formie bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) w Afryce około 6,6 mld USD, chociaż oficjalne statystyki chińskie nie ujmują w pełni wartości wszystkich BIZ. Część z nich ujęta została we wspólnych projektach inwestycyjnych firm chińskich i firm afrykańskich. Do 2006 r. udział Afryki w całkowitych chińskich BIZ był jeszcze niewielki i wynosił ok. 6% w porównaniu do 56% udziału Azji czy 32% udziału Ameryki. Jednak w 2007 r. chińskie BIZ w Afryce bardzo znacznie wzrosły w wyniku przejęcia za 5,6 mld USD przez Przemysłowo-Handlowy Bank Chiński 20% akcji Standard Bank Group of South Africa – największego banku w całej Afryce [29]. Ta ostatnia transakcja potwierdza też ogólną prawidłowość, że chińskie BIZ nadal są lokowane głównie w tych krajach afrykańskich, które posiadają większe niż inne kraje tego kontynentu zasoby surowców naturalnych [30]. Chiny doskonale bowiem zdają sobie sprawę, że popyt na różne surowce, nie tylko ropę naftową, będzie nadal wzrastać. Tym samym w najbliższych latach będzie zwiększać się chińska obecność w Afryce i wpływ Chińczyków na rozwój nie tylko gospodarczy, lecz także instytucjonalny tego kontynentu. Faktem też jest, że Chiny dla wielu państw afrykańskich stanowią nie tylko alternatywny rynek zbytu dla wielu ich surowców naturalnych, lecz także odmienny od zachodniego model rozwoju. Ponadto o ile państwa zachodnie uzależniają swoją pomoc gospodarczą dla krajów afrykańskich od usprawnienia zarządzania państwem i ograniczenia korupcji to Chiny nie stawiają tego rodzaju warunków lub posługują się raczej „perswazją”, aby skłonić rząd danego państwa afrykańskiego do poszanowania pewnych praw człowieka i jednocześnie „wykazać się” przed państwami zachodnimi, że same przestrzegają ogólnie przyjętych standardów w polityce zagranicznej [31]. W praktyce jednak Chiny udzielają pomocy gospodarczej, która ściśle podporządkowana jest ich własnym celom polityczno-strategicznym.

6. Kontrowersyjne efekty współpracy Afryki z Chinami

Większość obserwatorów chińskiej ekspansji gospodarczej w Afryce podkreśla fakt, że Chiny preferują „miękką siłę” od konfrontacji militarnej. Usiłują się też łączyć ekspansję gospodarczą z ekspansją polityczną i ideologiczną. Starają się również „wykazać”, że demokracja wbrew temu, co twierdzą państwa zachodnie – wcale nie jest potrzebna do osiągania sukcesów gospodarczych, czego są same „dobitnym” przykładem [32]. Dla niektórych rządów państw afrykańskich taka „trzecia”, chińska droga wydawać się może o wiele łatwiejsza, niż mozolne dochodzenie do dobrobytu w stylu państw zachodnich, które swój dobrobyt budowały przez stulecia. Nie tylko w krajach afrykańskich, lecz także w innych krajach rozwijających się Chiny często prowadzą dosyć sprytną politykę, która hamuje reformatorskie wysiłki Zachodu. Przykładowo, w 2005 r. negocjatorom Międzynarodowego Funduszu Walutowego niemal udało się zawrzeć z rządem Angoli układ wiążący nowe pożyczki ze ścisłym monitoringiem zapewniającym, że pomoc naprawdę dotrze do potrzebujących. W ostatniej chwili Angola zerwała rozmowy, gdyż Chiny zaoferowały jej bez żadnych warunków kredyty w wysokości 5 mld USD [33].

Dosyć specyficzna polityka „nieingerencji”, jaką w niektórych, zasobnych w surowce, krajach rozwijających się prowadzą Chiny, w gruncie rzeczy sprzyja utrzymywaniu niedemokratycznych rządów. Innym przykładem może być poparcie Chin dla Roberta Mugabe w Zimbabwe, który rzekomo wygrał demokratyczne wybory w 2005 r. dzięki poparciu Państwa Środka. Znamienny jest fakt, że jego „wyboru” nie uznało żadne inne oprócz Chin mocarstwo światowe [34]. Jednak chińskich przywódców i przedsiębiorców tylko w niewielkim stopniu interesują prawa człowieka. Interesują ich przede wszystkim korzyści ekonomiczne i jak najszerszy dostęp do zasobów surowców. Starają się też przekazać poszczególnym krajom rozwijającym się swój model centralizmu państwowego, który zapewniał do niedawna wysokie tempo wzrostu PKB w Chinach, lecz także doprowadził do kumulacji wielu negatywnych skutków. Są one widoczne już od wielu lat w samych Chinach, a w mniejszych i biedniejszych krajach rozwijających się wprowadzenie w życie „chińskiego modelu rozwoju” z pewnością nie doprowadziłyby do cudu gospodarczego [35].

Dotychczasowa współpraca gospodarcza Chin z Afryką przyczyniła się do dosyć znacznego przyśpieszenia tempa wzrostu PKB na Czarnym Lądzie z 3,4% w 2001 r. do ponad 5% w 2006 r. [36]. Jednak nie wszystkie 33 kraje afrykańskie, utrzymujące stosunki dyplomatyczne z Chinami, skorzystały w jednakowym stopniu na chińskiej ekspansji gospodarczej. Nie we wszystkich też krajach Afryki nastąpiło znaczniejsze ożywienie gospodarcze w wyniku napływu do nich chińskich BIZ czy pomocy gospodarczej. A jednak spora część krajów Afryki (a także Azji Południowo-Wschodniej i niektóre kraje Ameryki Łacińskiej) uważa, że należy naśladować raczej chiński, a nie amerykański czy europejski model rozwoju. Kryzys finansowy z jesieni 2008 r., który stopniowo przerodził się w ogólnoświatową recesję gospodarczą jeszcze bardziej wzmocnił wiarę poszczególnych krajów trzeciego świata w skuteczność chińskiego modelu rozwoju, który w samych Chinach przestał już być modelem powszechnie akceptowanym przez społeczeństwo chińskie, borykające się z wieloma problemami społeczno-gospodarczymi [37]. Przywódcy wielu krajów gospodarczo wysoko rozwiniętych, a przede wszystkim rozwijających się „nie mogli się nadziwić nadzwyczajnej szybkości, z jaką gospodarka chińska wróciła do pionu po kryzysowym ciosie. Umożliwiła jej to centralnie zarządzana, hierarchiczna machina decyzyjna, pozbawiona opóźnień wynikających z meandrów procesu demokratycznego. Niż zatem dziwnego, że polityczni liderzy w krajach rozwijających się bardziej kojarzą skuteczność i efektywność z systemem autokratycznym niż demokratycznym” [38]. Przywódcy Ci zdają się nie dostrzegać faktu, że na świecie funkcjonują nadal wysoce nieefektywne reżimy autorytarne (np. na Kubie, w Korei Północnej). Chiny jednak różnią się od tych niekompetentnych reżimów tym, że posiadają sprawny aparat urzędniczy, który – przynajmniej na wyższych poziomach hierarchii – potrafi zarządzać i koordynować skomplikowanymi projektami ekonomicznymi i społeczno-politycznymi. Pod tym względem Chiny są wyjątkowe wśród ogromnej większości krajów rozwijających się, w tej liczbie takich nowych wschodzących potęg gospodarczych, jak Indie i Brazylia. Nie może więc dziwić fakt, że model ten jest nadal wykorzystywany przez władze Chin do zdobycia hegemonii w międzynarodowej polityce i gospodarce. Kwestią otwartą pozostaje sprawa czy władzom Chin uda się jeszcze w najbliższych latach utrzymać zawarty w 1978 r. „układ" z obywatelami pod hasłem "bogaćcie się i siedźcie cicho", skoro dla większości Chińczyków przestał on już być atrakcyjny [39].

Ogromne kontrowersje budzie także sprawa „demokratyzacji” dotychczasowego systemu politycznego w Chinach. Jeżeli nastąpi zmiana tego systemu, to decyzje w tym państwie, także w odniesieniu do współpracy gospodarczej z krajami Afryki, nie będą mogły być podejmowane poza kontrolą społeczeństwa chińskiego. Ulegnie wtedy także znacznej modyfikacji obecny, chiński model rozwoju gospodarczo-społecznego, który dla wielu krajów Afryki stanowi alternatywę w stosunku do propagowanego od wielu lat modelu „zachodniego". Chiny bowiem nawiązały bliskie stosunki także z takimi krajami Afryki, jak Sudan czy Zimbabwe, z którymi nie utrzymują tak rozbudowanych stosunków politycznych i gospodarczych państwa zachodnie. Jednak Chiny muszą także stawić czoła konkurencji ze strony Indii i Brazylii oraz Rosji, które to państwa również intensywnie rozwijają swoje stosunki gospodarcze z krajami Afryki [40]. Rosja podpisała w ostatnich paru latach z poszczególnymi państwami Czarnego Lądu nowe kontrakty na dostawę ropy naftowej i gazu. Państwo chce w ten sposób zapewnić sobie jeszcze większą kontrolę nad globalnym rynkiem energetycznym. Stara się także zdobyć poparcie państw afrykańskich dla swojej polityki zagranicznej. W tym celu władze w Moskwie anulowały Afryce 20 mld USD długu i ogłosiły pakiet pomocowy o wartości 500 mln USD dla krajów afrykańskich, nie żądając niczego w zamian [41].

Trudno jednoznacznie ocenić dotychczasową ekspansję gospodarczą Chin na Czarnym Lądzie. Jest ona podporządkowana głównie zapewnieniu nowych źródeł zaopatrzenia w surowce i zdobyciu nowych rynków zbytu dla chińskich towarów przemysłowych. Jest to więc powielanie tradycyjnego modelu współpracy gospodarczej, opartej na imporcie z Afryki tanich surowców i eksporcie z Chin do Afryki o wiele droższych niż surowce towarów przemysłowych [42]. Niektóre rządy państw Afryki obawiają się, że efektem takiej współpracy gospodarczej może być szybkie wyczerpanie zasobów surowców naturalnych przy jednoczesnym pozostawieniu tych państw bez rozbudowanego przemysłu przetwórczego. Spore kontrowersje wywołuje także chińska ekspansja kapitałowa. Chińczycy bowiem budują w wielu krajach Afryki fabryki i kopalnie, w których zatrudniają głównie własną siłę roboczą, a nie lokalnych pracowników. Tych ostatnich zatrudniają głównie do prac ciężkich, niebezpiecznych i nisko płatnych. Wywołuje to konflikty z władzami lokalnymi, które – jak w każdym kraju przyjmującym zagraniczne inwestycje – liczyły i nadal liczą na utworzenie nowych miejsc pracy oraz na zatrudnienie miejscowych pracowników. W tej sferze relacje między chińskimi firmami a miejscowymi pracownikami nie są dobre. Przykładem może być starcie 500 zambijskich górników z zarządem chińskiej kopalni miedzi w marcu 2005 r. Władze Zambii wysłały wówczas przeciwko protestującym górnikom policję i w starciach z policją zginęło 50 ludzi [43]. Z wielu różnych względów chińskie firmy działające w Afryce, a także w wielu innych krajach rozwijających się, niechętnie decydują się na zatrudnienie miejscowych robotników. Wolą własnych. W ten sposób tworzą rodakom dodatkowe miejsca pracy, co jest postrzegane jako patriotyczny obowiązek. Ponadto wolą zatrudniać Chińczyków a nie miejscowych pracowników ze względu zarówno na różnice kulturowe, jak również na to, że Chińczycy nie tylko są bardziej zdyscyplinowani, ale też tańsi od Afrykanów. Przykładowo Chińczyk za pracę dostaje 300 dirhamów (110 złotych) miesięcznie a Marokańczyk podejmie pracę dopiero za co najmniej 2 tys. (740 zł).

W ostatnich kilku latach także Chińczycy coraz częściej buntują się przeciwko nieludzkim warunkom pracy i bardzo niskim płacom. Przykładowo chińscy pracownicy fabryki włókienniczej na Mauritiusie, którzy w 2005 r. zbuntowali się i rozpoczęli strajk po śmierci z wycieńczenia swoich dwóch koleżanek, pracowali po 14–16 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu bez prawa do urlopu z wyjątkiem jednego dnia w roku. Prawie 1,5 tys. chińskich pracowników, którzy w 2005 r. wyszli na ulice Port Louis, stolicy Mauritiusa, zostało spacyfikowanych przez policję, kilka osób odniosło obrażenia po ataku z użyciem gazu łzawiącego. Do innego strajku doszło w kwietniu 2008 r. w Gwinei Równikowej. Ogień do chińskich robotników otworzyła znowu miejscowa policja, zabijając dwóch z nich. 400 pracowników zostało wydalonych z kraju. A rząd Chin ograniczył się do oświadczenia, że w Gwinei Równikowej protesty pracownicze są nielegalne, tzn. chińscy pracownicy złamali tam prawo [44].

Jednak konflikty między lokalnymi i chińskimi pracownikami są relatywnie najmniejszym problemem we współpracy krajów Afryki z Chinami. Ten ostatni kraj realizuje konsekwentnie swoją strategię ekspansji na tym kontynencie i stopniowo firmy chińskie przejmują udziały w kopaniach różnych surowców czy polach naftowych, a także w bankach i innych sektorach gospodarki poszczególnych państw Afryki. Natomiast z drugiej strony można zaobserwować brak strategii współpracy państw Afryki z Chinami. Państwa te nie bardzo potrafią określić swoje cele i spodziewane efekty z tej współpracy oraz przede wszystkim nie sformułowały dotychczas wspólnej polityki współpracy z Państwem Środka. Być może obawy przed przejęciem przez firmy chińskie większości udziałów w lokalnych przedsiębiorstwach i przed asymetrycznym rozwojem handlu, którego efektem końcowym może być pogłębiający się deficyt w bilansie handlowym, przyczynią się do wypracowania w najbliższych latach wspólnej strategii współpracy gospodarczej krajów Afryki z Chinami. Jej przyjęcie nie osłabi wprawdzie gospodarczej ekspansji Chin w Afryce, ale może przyczynić się do pewnej zmiany jej charakteru i zapewnić większe korzyści poszczególnym krajom Afryki. Wielu bowiem afrykańskich polityków i ekonomistów coraz częściej zwraca uwagę na fakt, że większe korzyści ze współpracy gospodarczej z ich państwami odnoszą Chiny. Większość preferencyjnych kredytów przyznawanych krajom afrykańskim przez Chiny trafia do „kieszeni” chińskich firm, które realizują projekty inwestycyjne w Afryce, głównie też przy wykorzystaniu własnej siły roboczej. Chiny nie rozbudowują w Afryce konkurencyjnych dla siebie gałęzi przemysłu przetwórczego, lecz inwestują swoje środki głównie w przemysł ułatwiający wywóz surowców i półproduktów do Państwa Środka. Poszczególni liderzy państw afrykańskich nie chcą dalszego uzależnienia gospodarczego od Chin w stylu dawnego modelu kolonialnego. Dlatego też coraz częściej domagają się otwarcia rynku chińskiego dla eksportowanych przez siebie towarów przemysłowych, a nie tylko dla surowców i żywności, chcąc w ten sposób doprowadzić do poprawy niekorzystnej dla siebie struktury towarowej handlu z Chinami. Kwestią nierozstrzygniętą pozostaje sprawa utworzenia w Afryce regionalnego, silnego ugrupowania gospodarczego, które mogłoby skutecznie przeciwstawić się narzucanemu przez Chiny poszczególnym państwom afrykańskim modelowi współpracy gospodarczej. Pojedyncze, zależne od napływu pomocy „dla rozwoju” i zagranicznych kredytów państwa afrykańskie nie są niestety w stanie doprowadzić do zmiany na swoja korzyść dotychczasowego modelu współpracy gospodarczej z Chinami. Państwo Środka oskarża się przede wszystkim o to, że jego inwestycje nie przynoszą korzyści krajom afrykańskim. Chińskie firmy nie dostarczają tym krajom nowoczesnych technologii ani też nie kształcą miejscowych pracowników. Ponadto chińskie firmy oskarża się o łamanie zasad panujących w danym kraju afrykańskim dotyczących prawa pracy i dbałości o środowisko naturalne. Niektórzy ekonomiści wyrażają też obawy, że chińskie pożyczki mogą wpędzić kraje afrykańskie w nową spiralę długów. Kraje te płacą obecnie ponad 20 mld USD rocznie rat i odsetek od nowo zaciągniętych pożyczek. Wielkość obsługi tego zadłużenia może wzrosnąć w miarę napływu do tego regionu nowych, chińskich pożyczek. Niestety nie wzrastają w tym samym tempie, co napływ tych pożyczek, dochody krajów afrykańskich z eksportu towarów i usług. Stąd realne wydaje się zagrożenie wpadnięcia w kolejną, podobnie jak na początku lat 1990-tych, spiralę zadłużenia. A Chiny nadal będą chętnie przyjmować w poczet spłaty udzielanych przez siebie pożyczek coraz większe ilości surowców mineralnych oraz kupować ziemię rolną w Afryce, aby zapewnić swojej ludności odpowiednią podaż żywności. Nie wszystkim więc rządom państw afrykańskich podoba się nasilająca się zależność gospodarek ich krajów od Chin. Dlatego też coraz więcej afrykańskich polityków mówi o potrzebie wypracowania przez wszystkie państwa Czarnego Lądu wspólnej strategii współpracy gospodarczej z Chinami. Tylko bowiem w ten sposób kraje afrykańskie będą mogły zapewnić sobie większe korzyści z tej współpracy i ograniczyć wpływ Chin na rozwój swoich gospodarek.

Fot. www.divergingmarkets.com

______________________________________________
1. Por. J. Rowiński, A. Kołodziejczyk, Debaty wokół chińskiej teorii stosunków międzynarodowych, “Stosunki Międzynarodowe – International Relations” 2005, nr 3-4. Por. K. Iwańczuk, A. Ziętek, Chiny w stosunkach międzynarodowych, Lublin 2003, s. 19-21.
2. Por. China’s foreign policy and “soft power” Asia, Latin America and Africa, http://www.gpoaccess.gov/congress/index.html.  Por. także Y.Deng, China struggle for status: The realigument of international relations, New York 2008.
3. Zob. China statistical yearbook 2004 I 2007 http://www.uschina.org.statistics/economy.html. Por. C.A.Holz, China’s economic growth 1978-2025: What we know today about China economic growth tomorrow, “World Development” 2008, nr 10, s. 1667-1668.
4. Por. D. Hale, China's Economic take off: implications for Africa, Brenhurst Discussion Paper 2006, nr 1, s. 4-5. Por. także: C. Alden, China in Africa: partner, competitior or hegemon?, New York 2007, s. 10.
5. www.dipresse.com(dostęp: kwiecień 2011). Por. C.Putsch, Reichtum ungerecht verteilt, „Das Parlament” 2011, nr 10/11, s. 3. Por. także UNCTAD Economic Development in Africa Report 2010, New York 2010, s. 27.
6. Por. M.Berdal, N.Mousavizadeh, Resource health need no longer be a curse, „Financial Times” 25.03.2010, s. 11.
7. Por. Human Development Report 2010, New York 2010, s. 131-132. Por. także Problem bogactwa i biedy we współczesnej Afryce, pod red. A.Żukowskiego, Olsztyn 2010, s. 7-8.
8. Por. H.Kreft, Chnas Politik der Energie- Und Rohstoffsicherung als Herausforderung für den Westen, „Internationale Politik und Gesellschaft“ 2007, nr 2, s. 46-61. Por. także International Crisis Group, China’s thirst for oil, „Asia Report“ 2008, nr 153, s. 2-3.
9. Wg. niektórych prognoz zapotrzebowanie to może wzrosnąć w najbliższych latach o 22-23% rocznie. Por. IEA World Energy Outlook 2008, Wien 2009, s. 30-32.
10. Cyt. wg. „Lefigaro” 15.10.2009, s. 4.
11. Tamże, s. 4.
12. Zob. A.Rodier, Afryka boi się Chin, „Angora” 2009, nr 49, s. 76, przedruk z: „Lefigaro” 15.10.2009, s. 4.
13. Por. F.Leverett i J.Bader, Managing China – US energy competition in the Middle East, „Washinton Quartery” 2005, nr 1, s. 187-201.
14. Zob. N.Dżikija, Z.Parafianowicz, Jak COVEC chciał podbić świat, “Dziennik Gazeta Prawna” 8.06.2011, s. A 8.
15. Por. C.Alden, China in Africa, op.cit., s. 18. Por. także G.Le Pere I G.Shelton, China, Africa and South Africa, New York 2007, s. 61-62 oraz F.Cheru, C.Obi (red.), The rise of China and India in Africa, London 2010, s. 12.
16. Por. S. Fandrych, China In Angola – nachtbaltiger Wiederaufbau kalkulierte Wahlkampfhilfe oder globale Interessenpolitik? “Internationale Politik und Gesellschaft” 2007, nr 2, s. 63-64.
17. Zob. S. Fandrych, op.cit., s. 68-69.
18. Zob. A revengous dragon. A special report China’s Quest for resources, „The Economist” 15.03.2008, s. 9-11. Por. V. Foster, W. Butterfield, C. Chen, N. Pushak, China’s growing role as infrastructure financier for sub-Saharan Africa, Washington: World Bank 2008, s. 18-19.
19. Por. J. Ye Wang i A.Bio-Tchane, Africa's burgeoning ties with China, "Finance and Developemnt" 2008, nr 1, s. 44.
20. Tamże, s. 44.
21. Zob. China in Africa: never too late to scramble, “The Economist” 28.10.2006. Por. S.Raine, China’s African challenges, London 2009, s. 112.
22. Por. J.Y.Wang, What drives China's growing role in Africa? IMF, Working Paper Nr 211, Washington 2007, s. 4. Por. M.Davies, How China delivers development assistance to Africa, Stellenbosch 2008, s. 1-4. Por. także N.Woods, Whose Aid? Whose influence? China, emerging donors and the silent resolution in development assistance, „International Affairs” 2008, nr 6, s. 1205-21.
23. O wiarygodności chińskich danych statystycznych piszą m.in. A. i H. Toffler, Statystyka nie nadąża za rzeczywistością, "Rzeczpospolita" 29.08.2006.
24. Por. F.Zakaria, D.Stasiak, Wielki skok smoka, „Newsweek” 15.05.2005, s. 45-51.
25. Por. P. Gillert, Smok na Czarnym Lądzie, „Rzeczpospolita” 4-5.11.2006r.
26. Por. M.Lanteigne, Chinese foreign policy, Abingdon 2009, s. 94. Por. także Y.Zheng, U Lu, L.T.White (red.), Politics of modern China, Abington 2009, s. 10.
27. Por. The new colonialists, "The Economist" 15.03.2008, s. 13. Por. J.Ghazvinian, Untapped: The scramble for Africa’s oil, Orlando 2007, s. 21.
28. Por. China in Africa: never too late to scramble, „The Economist” 28.10.2006r. Por.także: D.Kaberuka, Boosting infrastructure investments in Africa, “World Economics” 2011, nr 2, s.7-24.
29. Por. J.Y.Wang i H.B.Tchane, op.cit., s. 46. Por. także, G. Le Pere I G.Selton, op.cit., s. 64.
30. Por. Africa and China: the host with the most, “The Economist” 9.05.2007, s. 38. Por. D.Brautigam, The dragon’s gift : the real story of China in Africa, Oxford 2009, s. 86.
31. Por. Ministry of Foreign Affairs, The People’s Republic of China, China’s African Policy, http://www.fmprc.gov.cn./eng/zxxx/t23061.htm (dostęp: marzec 2010). Por. J.Ikenberry, The rise of China and the future of the West: can the liberal system survive, „Foreign Affairs” 2008, nr 1, s. 23037.
32. Por. China’s Foreign Policy and “Soft Power” in Asia, Latin America and Africa,  http://www.gpoaccess.gov/congrss/index.html (dostęp: marzec 2010). Por. także A.Li, China and Africa: policies and challenges, „China Security” 2007, nr 3, s. 69-93.
33. Por. Angola eyes more loans from China, “Teuters” 13.04.2009, s. 1.
34. Por. D. Guerrero I F. Mauji (red.), China’s new role in Africa and the South, London-New Delhi 2007, s. 112-114. Por. także The China model. The Beijing consensus is to keep quiet, “The Economist” 8.05.2010, s. 51-52. Por. także T. T. Brink, Chinas neuer Kapitalismus: Wachstum ohne Ende? “Aus Politik und Zeitgeschichte” 2010, nr 39, s. 9-14.
35. Por. R. Peerenboom, China modernizes: threat to the West or model for the Rest? Oxford 2007, s. 175.
36. Zob. World Economic Forum, 2007, Africa Competitiveness Report 2007 (Washington: World
Bank); http//www.weforum.org/africacompetitiveness.Por.J.Downie, Africa-the next success story?, “World Economics” 2011, nr 2, s.177-182.
37. Por. L. Dittmer, China and the developing world, [w:] L. Dittmer, G.T.Yu (red.), China, the developing world and the new global dynamic, London 2010, s. 1-10.
38. Zob. N.Birosall, F.Fukuyama, Nie stać nas na kapitalizm, “Forum” 2011, nr 17/18, s. 5 (przedruk: „Foreign Affairs” 2011, nr 1).
39. Por. Y.Huang, Capitalism with chinese characteristics,, Cambridge 2008, s. 18-20. Por. także A.Christopher, A.McNally (red.), China’s emergent political economy: capitalism in the dragon’s lair, London 2007, s. 14-15.
40. Por. S.Singh, India and West Africa: a burgeoning relationship, London 2007, “Africa Programme Briefing Paper” 07/01, s. 1-6. Por. takze R.Doelling, Brazil’s contemporary policy towards Africa, “Journal of International Relations” 2008, Spring, s. 5-11.
41. Por. Rosja na podbój Afryki, “Forum” 2009, nr 1, s. 9. J.Prus, Rosja chce odzyskać Afrykę, „Rzeczpospolita” 24.06.2009.
42. Rózne aspekty tej ekspansji omawiają m.in.: C.Alden i In. (red.), China returns to Africa: A superpower and a continent embraced, London 2008; P.Davies, China and the end of poverty In Africa – towards mutual Benefit? Sundyberg 2007 oraz I.Taylor, China’s new role in Africa, Boulder 2008.
43. Por. C.Alden, China in Africa, op.cit., s. 78.
44. Zob. M. Potocki (red.), Afryka ziemia obiecana – w fabrykach na Czarnym Lądzie pracuje milion Chińczyków, „Dziennik Gazeta Prawna” 13-15.11.2009, s. M 8-9.

Czytany 8334 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 30 październik 2014 00:04